Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Lewitacja: krok po kroku
Informacja poufna, z poniedziałku, tylko dla zaufanych czytelników tego bloga: koniec świata jednak w 2012. Z wiarygodnych źródeł dowiedziałem się, że jest na ten temat bezpośredni przekaz od istot pozaziemskich.
Praca w Fundacji „Dominik” przypomina czasem kościelne Archiwum-X. Konsultacje z policją, rozmowy z La Stradą, interwencje kryzysowe. Intencje do omodlenia powiększają się. Jednak najbardziej zaskakujące są dla mnie przypadki religijnych grup, które od lat głoszą praktycznie to samo. Zmienia się tylko język, który ostatnio udaje naukowy. Poniżej kilka przypadków zaledwie z ostatniego tygodnia. Wszystkie informacje są ogólnodostępne.
Romuald jest Jezusem od 44 lat, dokładnie od 30 kwietnia 1962 roku, wystarczy zliczyć cyfry, pododawać, wyjdzie siódemka, co znaczy Wola Boża. Oczy ma brązowe. Włosy krótkie, zaczesane w górę, szpakowate. Wzrost trochę ponadprzeciętny. Postura szczupła.
Czas, jako że jest tylko pojęciem wymyślonym przez rozum, nie istnieje, chociaż Jezus nosi zegarek i umawia się na określoną, ziemską godzinę (jestem otwarty - podkreśla).
Dwa tysiące lat temu było mi łatwiej niż teraz - twierdzi. Ludzie bardziej otwarci. Gdybym tam, wtedy stanął na rynku, jak teraz, od razu zgromadziłoby się ze trzydzieści osób. Na Ziemi zawsze była Ciemność. Ale nigdy tyle, co dzisiaj. Ludzie nie chcą słuchać ostrzeżeń. Nie wierzą w niebezpieczeństwo. Odsuwają Prawdę, bo się boją.
Jezus jest uzdrowicielem (to cecha naturalna, z tego, jak twierdzi, na skromnym poziomie się utrzymuje). Kiedyś - wspomina - miał leczyć niegojące się rany u małego dziecka. Rany ponoć zniknęły. Ale w tym dziecku Jezus rozpoznał starego znajomego. Tyberiusza, cesarza Rzymu.
W Opolu mieszka Maria Magdalena, nie jest świadoma, trzeba ją dopiero wyciągnąć z bagna, obudzić (dziś nie jest ruda, dwa tysiące lat temu naprawdę miała płomienne włosy - uśmiecha się Jezus i dodaje, że rządzą mężczyźni, ale to kobiety są dla nich drogą do upadku lub do zrozumienia Prawdy).
Żyje też w Opolu Piotr Apostoł. Jako pierwszy Jezusa rozpoznał, kiedy się spotkali. Piotr - ujawnia Jezus - jest teraz, na Ziemi, taksówkarzem. Dlaczego oni wszyscy mieszkają w okolicy? To proste: przybyli na sąd, musieli się pojawić. Kiedyś otarli się o Światło. Teraz do niego dążą. A ja jestem Światłem.
Ma zagorzałych wyznawców. Grupę popierają m.in dziennikarze z redakcji tygodnika „Fakty i Mity”, prawdopodobnie za antyklerykalizm. Czas pokaże czy robią dobrze.
Wizjoner i naukowiec
Niezwykle sympatyczny emerytowany pracownik naukowy politechniki przychodzi z pytaniem o człowieka, z którym się zetknął. Pan A. oficjalnie występuje jako naukowiec i wizjoner. Wspólnie sprawdzamy oficjalnie dostępne materiały na jego temat.
Szybko okazuje się, że A. jest nie tylko naukowcem, ale i Mesjaszem. Posiadł wiedzę na drodze energetycznych przekazów. Wiedza dotyczy głównie cywilizacji energetycznych, ale i nie tylko.
Uczeń technikum wspomina: „W piątek pojechałem razem ze swoim tatą na spotkanie z Mesjaszem. Podróż była jak dla mnie długa, ale nie męcząca, gdy dojechaliśmy na miejsce a to już była sobota, przy bramie przywitał nas Mesjasz, od razu zaprosił nas do siebie.
Po rozmowie Mesjasz przyniósł, skonstruowaną bryłę: Arkę Przymierza, byłem tym również zdziwiony.K12G, czyli żona Mesjasza dała nam śniadanie a na koniec obiad, jedzenie naprawdę było dobre. Dzieci Mesjasza też widziałem. Dzieci mają długie włosy, w ogóle nie mają obcinanych włosów, spytaliśmy się dlaczego? I dostaliśmy odpowiedz, że to są królewskie dzieci niepamiętam już jakiego pokolenia z Bibli. K12G przyniosła laptop, i oglądaliśmy zdjęcia z ich wypraw. (…)
Mesjasz mówił też ciekawie na temat Nieba, że tam nie ma żadnej korupcji, że Bóg to stanowisko w Niebie tak jak np. Prezydent na ziemi, czy Król, i że te stanowisko jest zamienne, jeżeli jakaś dusza z niższej hierarchii osiągnie wyższy poziom rozwoju duchowego, wtedy ta dusza ma stanowisko Boga, a tamta co była Bogiem, schodzi niżej w hierarchii. Wszystko tam można tworzyć myślami, wyobraźcie sobie to, że możesz stworzyć wszystko swoimi własnymi myślami. Bóg sam nie podejmuje decyzji, ma do tego Rade, która składa się z kilkudziesięciu dusz, gdzie wspólnie podejmują różne decyzje. Każda dusza z tej Rady ma również swoją własną Radę. Nie ma tam tak jak na ziemi, że ci z polityki trzymają się swoich stołków za wszelką cenę, tam jak ktoś coś źle zrobi to sam siebie już wie, że np. dalej nie powinien mieć takiej funkcji.
Nie musiałem robić żadnych ukłonów, pojechałem tam z własnej ciekawosci tylko, do niczego nie byłem zmuszany. Z resztą Mesjasz i K. (żona Mesjasza, zapowiedziana a Apokalipsie) powiedzieli, że nie chcą żadnych tłumów ludzi przed sobą, mają tu na ziemi misję z Nieba którą muszą wykonać i tyle. Mesjasz dużo pracuje, ciekawe te wszystkie jego konstrukcje, nigdy w życiu czegoś takiego jak tam nie widziałem.”
Biblia pisze, że w czasach ostatecznych przybędzie Pan Zastepów. Jest właśnie o nim, to on nim jest. On sam nawet to sprawdził, że jest Mesjaszem o nim mówi np. Testament ukryty w pewnym postumencie.
Mesjasz urodził się 11 sierpnia 1952 roku. Na owym postumencie jest zdjęcie wskazujące też również jego inicjały imienia jego i jego małżonki: „Albowiem jako błyskawica wychodzi od wschodu słońca i ukazuje się aż na zachód, tak będzie i przyjście Syna człowieczego.” Oznacza to że jak się rodzi Syn Człowieczy nastąpi taka właśnie burza. Właśnie jak Mesjasz się rodził to tak burza minęła, sami możecie to sprawdzić w instytucie meteorologii jaka była wtedy pogoda 11.09.1952 roku w Polsce na północ od Lublina. Ile osób jest w Polsce którzy urodzili się tego samego dnia i jeszcze na północ od Lublina i to jeszcze z błyskiem burzy, i jeszcze żeby oni żyli i żeby ich imię zaczynało się na A. I jeszcze jak jest na tamtym postumencie literka M pokazujące pierwszą literę imienia jego małżonki!
Mesjasz nie korzysta z żadnego przekazu astralnego, on podróżuje energetycznie do Nieba, specjalnym kanałem zwanym Świętym Graalem. Z tego kanału nikt nigdy nie korzystał i nie będzie, jest to specjalny kanał dla tego Syna Człowieczego w czasach obecnych czyli Ostatecznych. Jezus był nauczycielem i głosił o Królestwie Bożym, jest on książęciem jak pisze Biblia w Apokalipsie. Mesjasz jest Królem i najstarszym Synem Boga. W Biblii jest napisane, że to nie Jezus przybędzie na ziemię, zszedł tu na ziemię Mesjasz, czyli Pan Zastępów.
Do prawdziwego Nieba dostęp miał Jezus przez specjalny kanał, mógł tylko się kontaktować z tymi Duszami w Niebie, nie miał możliwości podróży Świętym Graalem, natomiast obecnie żyjący Syn Człowieczy ma taki dostęp, podróży Graalem Duszą do Nieba, był tam kilkanaście razy i pobierał naukę przez 12 lat.Teraz tą wiedzę zdobytą podczas swoich podróży przekazuje na internetowym forum.
Obecnie A. zajmuje się wyjaśnianiem treści zawartych w Apokalipsie św. Jana. Praca ta ukaże się w formie wydawnictwa książkowego, a także niektóre treści będą udostępnione w Internecie. Prowadzi również kursy odbudowywania podstawowego systemu energetycznego człowieka, jak również oczyszczania wszystkich organów wewnętrznych i ciała człowieka za pomocą białej energii, oczyszczania całego systemu energetycznego i wytwarzaniu kryształów energetycznych w czakramach służących do wypełniania pól czakramów kolorowymi energiami. Kolejne etapy to stworzenie silnego pola zwanego kundalini i dostęp do energii z wyższych poziomów. Łączny koszt oczyszczenia wszystkich czakr wynosi ok. 2100 PLN + opłata dojazd.
Lewitacja, krok po kroku
W dużym mieście szkoła reklamuje na plakatach swoje usługi. Nauka latania. Każdy może posiąść wiedzę, wystarczy kilkaset złotych.
Znawca tematu twierdzi: „Wszystko jest możliwe, a ludzie od wieków sami sobie wytworzyli bariery w postaci lęku. Moglibyśmy latać gdybyśmy w to bardzo, bardzo mocno uwierzyli jak np. wierzyli ze umiemy chodzić. Cała ezoteryka, telekineza opiera się głównie na wierze”.
Na oficjalnej stronie grupy, która od lat prowadzi wszelkiego rodzaju kursy duchowego doskonalenia możemy wyczytać:
„Niektórzy badacze zjawiska lewitacji są przekonani, że jest to utracona umiejętność homo sapiens. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, gdy ludzie bardziej byli skierowani "do wewnątrz", potrafili i latać, i odczytywać myśli innych, przesuwać przedmioty siłą woli, wędrować ciałem astralnym itp., a więc posiadali te umiejętności, jakie teraz mają jedynie niektórzy ludzie, a i to zazwyczaj w ograniczonym zakresie. Jednak nadal mamy to coś, dzięki czemu te "cuda" były możliwe: mózg i duszę. Wystarczy pobudzić duszę w sercu.
Szalejąca inkwizycja w kościele katolickim zwalczała przez wieki osoby o zdolnościach parapsychicznych, co zaowocowało paleniem na stosach nawet dzieci, które miały spontaniczne lewitacje czy przyciągały materialne przedmioty przez tak zwany aport, czyli telekinezę. Nawet dzisiaj, niechętny stosunek wielu tak zwanych naukowców wynika z ich religijnie dogmatycznych uprzedzeń o obrazie patologicznej awersji lub fobii i nie wynika z postawy badacza ale ze źle pojętej religii czy z wyznawania fałszywych, błędnych wartości dogmatycznych. Z kolei ateiści pod sztandarem rzekomego racjonalizmu negują zjawiska parapsychiczne, a to tylko z tego względu, że nienawidzą religii i magii jako takiej z założenia i złośliwie negują wszystko, co ma jakiś związek z zagadnieniami wiary i religijnej ekstazy”. Pukajcie a będzie wam otworzone.
Przez ostatnie dni analizowałem ten pseudonaukowy język, a pomagał mi w tym wspomniany doktor inżynier uczelni technicznej. Niektóre stwierdzenia są doprawdy zabawne, jednak przestają takie być, kiedy widzi się, że zyskują zwolenników, którzy są skłonni za tym pójść.
W ubiegłą niedzielę jedna z sióstr elżbietanek, pracująca na Syberii, dzieliła się z braćmi przy obiedzie, doświadczeniem swojej pracy w Rosji. Odczucia mam podobne co i ona. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gdy wyprzemy z naszego życia Pana Boga, to jesteśmy w stanie uwierzyć we wszystko.
Na koniec informacja poufna, z poniedziałku, tylko dla zaufanych czytelników tego bloga: koniec świata jednak w 2012. Z wiarygodnych źródeł dowiedziałem się, że jest na ten temat bezpośredni przekaz od istot pozaziemskich. Na bank.
Myślę, że warto wykorzystać te dwa lata sensownie.
Mój zakonny współbrat z Kolumbii pierwszy raz widzi w swoim życiu śnieg. Cieszy się jak dzieciak, a my razem z nim.
« powrót
16 komentarzy
-
2011-06-05
Wojnar
koniec
A dokładna data jest już znana? Jeśli tak to prosze o jej podanie. Z góry dziekuje ;) » -
2011-01-07
corrigenda
Hym....
"Przez ostatnie dni analizowałem ten pseudonaukowy język," Analiza rozumowa to wszystko na co... » -
2010-12-13
lapsandej
Re: jakos nie do konca
A ja jednak myślę, że wpis Ojca można potraktować poważnie i sensownie przeżyć te dwa lata.... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


.jpg)
.jpg)















