Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
O samotności i pracy bez owoców
Bez przestrzeni na samotność, by po prostu pobyć przed Panem, chrześcijanin usycha. I może wypowiadać piękne słowa, wyczytane w mądrych książkach czy zacnych gazetach, ale one już nie zapładniają, tracą moc.
Zaprzyjaźniony ksiądz Wacław Grądalski, od lat zajmujący się Polsce wspólnotami Cenacolo, dwa tygodnie temu prowadził rekolekcje w jednym z naszych dominikańskich kościołów. W dzień rozpoczęcia otrzymuję smsa: „Wierzę, że Pan mnie do czegoś użyje. Nie muszę widzieć owoców. Bo cóż ja im mogę dać?”.
Dzwonię chcąc pokrzepić dobrym słowem. Jestem bowiem przekonany, że przy naszych kościołach (tu nieskromnie zaznaczę) kręcą się najlepsi ludzie.
- Zobaczysz, będziesz zadowolony. To wspaniała młodzież - mówię.
- Wiesz Krzychu, nie muszę być zadowolony. Bylebym był blisko Jego, On zadba o resztę.
Dotknęły mnie jego słowa. Wacek jest mądrym, świetnym księdzem i po raz kolejny wbija mi klina. Oczywiście ma rację. Wcale nie musimy być zawsze zadowoleni ze swojej pracy, nie musimy nawet widzieć jej owoców. One mogą być niewidoczne. Ważne, że Pan tego chce od nas. Skoro jesteśmy w tym, a nie innym miejscu, to widocznie On ma w tym jakiś cel.
Tylko, że bez regularnej osobistej modlitwy i cierpliwego milczenia, nasze duchowe życie traci sens. Przestajemy ufać w Opatrzność, a zaczynamy w siebie.
A jeśli o milczeniu mowa. Ojciec Adam Wyszyński wraz z duszpasterstwem akademickim „Kamienica” rozpoczął na roratach spotkania z mnichami pustyni. Dzięki temu, uczestnicząc w porannych mszach czy przygotowując się do kazań, na nowo odkrywam mądrość Ojców. Jestem zafascynowany ich prostotą i głębią, jakże inną od płaskiej i powierzchownej psychologii, z którą zbyt często się spotykam.
W jednej z książek poświęconej tematyce znajduję ciekawy tekst:
Te słowa kłócą się ze współczesnym sposobem życia, w którym „dzielenie się myślami” stało się jedną z największych cnót. I zdaję sobie sprawę, że w tym momencie, jako autor internetowego bloga, strzelam sobie samobójczą bramkę.
Henry Nouwen komentując Diadocha z Pontyki pisze, iż wmówiono nam, że mamy dzielić się z innymi wrażeniami, uczuciami, a nawet wewnętrznymi poruszeniami naszej duszy. Takie wyrażenia jak: „Dziękuję, że podzieliłeś się tym ze mną” lub „Dobrze było podzielić się tym z tobą”, pokazują, że drzwi naszej łaźni parowej są najczęściej otwarte. Co więcej, ludzie, który wolą swoje życie wewnętrzne zachowywać dla siebie i go nie obnażać, wywołują zwykle zaniepokojenie i są często uważani za zahamowanych, aspołecznych lub po prostu dziwnych. Czy nasze raczej nałogowe niż cnotliwe dzielenie się nie prowadzi bardziej do spłaszczenia relacji zamiast do wspólnoty? Często wracamy do domu z sesji dzielenia się z odczuciem, że zabrano nam coś cennego, że podeptano naszą ziemię świętą.
Bardzo istotnym elementem w poszukiwaniu swojego prawdziwego „ja”, aby stać się sobą,
jest samotność. W życiu duchowym należy unikać bycia kimś masowym, do czego
zachęca nas kultura, w której żyjemy. Któż ma bowiem mniej do zakomunikowania
niż człowiek masowy? (o. Thomas Merton OCSO)
Bez przestrzeni na samotność, by po prostu pobyć przed Panem, chrześcijanin usycha. I może wypowiadać piękne słowa, wyczytane w mądrych książkach czy zacnych gazetach, ale one już nie zapładniają, tracą moc. Może dorabiać teologię modlitwy w biegu, modlitwy zmęczeniem, pracą, czy modlitwy snem (moja ulubiona). Jako dominikanie jesteśmy w tym mistrzami. Ale na długi dystans to nie wystarcza. Nie ma życia.
Modlitwa to marnowanie czasu przez żywym Chrystusem. Najlepsza jest w samotności, przed Najświętszym Sakramentem. I nie ważne, że efektów możemy nie widzieć, ważne, że On chce, abyśmy przy Nim trwali.
« powrót
23 komentarze
-
2010-12-17
ewska68
:)
...OJCZE BĄDŹ SOBĄ...owoce Twojej pracy są nie do przecenienia...budzisz NADZIEJĘ...dziękuję...:)... » -
2010-12-17
agidor
Re: Re:
Oby w tej słodko-tkliwej dominikańskiej otoczce, o której piszesz nie zapomnieć,KTO JEST... » -
2010-12-16
nul(ka)
Re:
Ojcowie sobie tych ludzi wychowują, latami, mądrym kierownictwem w spowiedzi, kazaniami dającymi... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


















