Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
O współczesnym niewolnictwie
Kilka lat temu przeprowadzono badania na temat szczęścia na świecie. Wyniki były zaskakujące: najszczęśliwszy okazał się jeden z najbiedniejszych krajów.
Dialog włoskiego dziennikarza z nowojorskim taksówkarzem:
- Jak się pan tutaj czuje? Podoba się panu Ameryka?
Taksówkarz pochodzenia rosyjskiego patrzy w lusterku wstecznym, żeby się upewnić, że nie popełni gafy:
- Ameryka? Ameryka to gułag, obóz pracy z dobrym jedzeniem. Kiedy mówię to głośno niektórzy się obrażają, ale co mogę zrobić: oni są Amerykanami, ale teraz ja też jestem Amerykaninem. Wczoraj wyszedłem z domu o szóstej rano, wróciłem wpół do dziesiątej wieczorem, żeby znów wyjść dzisiaj o szóstej. Lepiej bym zrobił, gdybym spał w samochodzie.
Kraje "wysoko rozwinięte" mogą poszczycić się wysokim wskaźnikiem przychodów, dochód narodowy stoi na przyzwoitym poziomie, nadwyżki żywności są niszczone, aby nie psuć rynku.
W krajach "rozwijających się" kobieta kiedy rodzi dziecko zostaje w domu nawet na wiele miesięcy. W krajach „wysoko rozwiniętych” nie możemy sobie na to pozwolić. Częste są przypadki, że nawet dwa tygodnie po porodzie kobieta zostaje wezwana przez swojego szefa i musi wrócić do pracy. Przecież liczą się efekty i osiągnięcia.
Ludzie wciąż narzekają na nadmiar pracy. Nie ma chyba dziedziny życia, która by była od tego wolna. Już nawet mnisi pisali, że klasztory zamiast miejscem na modlitwę stały się „kołchozami pracy”.
Przywiązanie do pracodawcy to niewątpliwie współczesna forma niewolnictwa. Bez pracy giniesz. Nie masz za co opłacić rachunków, utrzymać siebie i rodziny. Wielu chlebodawców wie o tym doskonale, traktując pracowników jak niemalże swoją własność, którą można wydusić jak cytrynę. Kilka tygodni temu spotkałem się z przypadkami ogromnego mobbingu jednej ze znanych firm branży spożywczej. W ciągu zaledwie kilku lat zwolnieni ludzie trafiali do szpitali z depresją, kilku zmarło na wskutek nowotworów. Ci co zostali żyją w permanentnym stresie. A podobno to prestiż pracować dla nich.
Jako księża wciąż spotykamy ludzi „sukcesu” a jednocześnie potwornie nieszczęśliwych. Presja wygranej, kolejnych zwycięstw, osiągnięć, kredytowych zobowiązań.
Kilka lat temu London Scholl of Economics przeprowadziła badania na temat szczęścia na świecie. Wyniki były zaskakujące: najszczęśliwszy okazał się jeden z najbiedniejszych krajów, Bangladesz. Indie znajdowały się na piątym miejscu. Stany Zjednoczone na czterdziestym szóstym! Można odnieść wrażenie, że pięknem sytych miast cieszy się naprawdę niewielu. Najczęściej są to turyści, osoby, które tu nie mieszkają.
Również Zygmunt Freud pod koniec życia zastanawiał się czy różne zdobycze, którymi chlubi się człowiek, są naprawdę znakiem postępu. W jednym z ostatnich esejów „Kultura jako źródło cierpień”, stary psychoanalityk rozpoczyna od pochwały rozwoju technologicznego, który przynosi mu na przykład radość z możliwości usłyszenia głosu syna oddalonego o tysiące kilometrów. Po tym jednak dodaje: z drugiej strony, gdyby nie było wynalazku kolei, która zabrała mojego syna tak daleko, nie potrzebowałbym telefonu, żeby usłyszeć jego głos, gdyby nie zbudowano statku, nie potrzebowałbym telegrafu, żeby otrzymywać wiadomości od przyjaciela z drugiego końca świata.
Wiek XXI to wiek ludzi osamotnionych, mających problemy z oczami i z kręgosłupem. Szybkość kontaktu, banalizuje relacje. Możliwość poznania tysięcy osób spłyca międzyludzkie więzi, powodując powierzchowność kontaktów, pogłębia poczucie osamotnienia. Człowiek zaczyna być zindoktrynowany przez popkulturę. Prowadzi rozmowy za pomocą cytatów filmowych i odczuwa używając telewizyjnej estetyki. W którą stronę idzie techniczny postęp?
Może to właśnie pustelnicy mają nam dziś najwięcej do powiedzenia?

***
Uczeń do mistrza: - Wymień jakąś cechę, po której można poznać, kiedy człowiek jest blisko Boga.
Mistrz odrzekł: - Oto jeden sposób. Przyłap się na zadawaniu pytania: „Czy ja jestem szalony, czy też wszyscy inni?”
« powrót
13 komentarzy
-
2011-01-10
szpaczek1
bliskość Boga
Nie wiem jak blisko jesteśmy Boga, ale z mężem bardzo często przyłapujemy się na pytaniu: czy my... » -
2011-01-09
DR
Re: Z tym poziomem szczescia i zasobnoscia kraju to swieta prawda!- do nauki radosci i afirmacji zycia p...
Takim pomysłem jest może zwyczajny zdrowy rozsądek i umiar? Też pracowałam w korporacji..11 lat.... » -
2011-01-09
KamaS
Re: Z tym poziomem szczescia i zasobnoscia kraju to swieta prawda!- do nauki radosci i afirmacji zycia p...
Zgadzam się - jakiś czas temu widziałam reportaż (Wysokich Obcasów bodajże) na temat skarbów... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


















