Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
O niespełnionych oczekiwaniach i przegranym życiu
Jak w życiu nie zgorzknieć? – pytano mnichów. Odpowiedź była często ta sama: „Dziękuj Panu Bogu za wszystko co posiadasz”. Zawsze coś masz, za co możesz być wdzięczny. Zawsze.
Paweł prowadzi wielką firmę, znaną na całą Polskę. Jeździ luksusowym samochodem, wakacje spędza w egzotycznych miejscach, ma potężny piękny dom.
Jego brat Michał pracuje z tzw. „trudną młodzieżą”. Zarabia niewielkie pieniądze, często dokłada by jego podopiecznym było lepiej. Razem z żoną adoptował szesnastoletnią dziewczynę, tą z którą miał największe problemy. Mają także dwójkę własnych dzieci.
Michał przez długi czas traktował Pawła z pogardą. On, który zainwestował w przyjaźnie, rodzinę, czyni wiele dobra. Dla brata liczą się jedynie pieniądze. A pieniędzmi powinien się z Michałem dzielić to oczywiste. Brat ma wspierać brata. Ja dobry, on zły – rachunek zawsze był prosty.
Pewnego dnia, mądra osoba otworzyła mu oczy i spojrzał na swojego brata inaczej. Nie jak na kogoś, z kogo należy wydusić pieniądze, lecz jak na człowieka. Nie doceniał Pawła. Nie zwrócił uwagi na to, że dzięki niemu kilkaset rodzin ma źródło utrzymania.
Skąd mógł wiedzieć, że brat wspiera noclegownie dla bezdomnych, schroniska brata Alberta, że na co dzień żyje w potężnym stresie podejmując decyzje, których konsekwencje ponoszą tysiące osób? Nigdy nie zastanawiał się nad tym, że współpracujące z nim firmy również dają pracę innym. Oni bogaci - źli, ja biedny - ten dobry. - Dopiero po czasie uświadomiłem sobie jak wielkim egoistą byłem - mówi mi Michał. Jakim prawem mogłem oceniać swojego brata i oczekiwać by jego obowiązkiem było zaspokajanie moich potrzeb? Kto mi dał moc poznania serca drugiego człowieka?
Biblia jest klarowna. Każda postawa roszczeniowa, myślenie że „coś mi się należy” jest nieewangeliczna i niszczy w pierwszej kolejności nas samych. Rozgoryczenie wzrasta, odbiera smak życia.
Jak w życiu nie zgorzknieć? – pytano mnichów. Odpowiedź była często ta sama: „Dziękuj Panu Bogu za wszystko co posiadasz”. Bo zawsze coś masz, za co możesz być wdzięczny. Zawsze.
Więźniowie skazani za najcięższe zbrodnie reagują podobnie. Piją w samotności. Boją się. Jeden z nich powiedział, że po popełnieniu zbrodni ukrywając się trzy miesiące całymi nocami czuwał. Kiedy policja go w końcu złapała i trafił do celi pierwszy raz od trzech miesięcy zasnął. Ci ludzie udają twardzieli, ale tak naprawdę niosą przez życie ogromny balast. Zło osiada na ich psychice. Chrześcijanie nazywają to sumieniem.
Czy nasze życie musi się udać, wszystko ma pójść po naszej myśli? Niekoniecznie. Znane są przykłady osób, które odniosły porażkę, a wygrały coś znacznie więcej. Pamiętam wypowiedź młodego reżysera z Tarnowa, który powiedział, że nie jest ważne czy film kończy się dobrze czy źle. Ważne jaką podróż odbył bohater. Czy zmienił się? Czy dojrzał w sobie dojrzałe wartości? A najciekawsze kiedy bohater jest sam. Wtedy jest najprawdziwszy. Ludzie nieustannie coś udają.
Parafrazując Marcina Wronę, nie jest ważne czy wyjdzie nam życie czy też nie. Może nawet ma nam nie wyjść, żeby zobaczyć coś dalej? Bóg nie chce cierpienia, ale my nieraz stwarzamy takie sytuacje, w których jedyną szansą wydobycia czegoś prawdziwego jest pęknięcie. Gdy żyjesz w skorupie jak orzech, tylko rozbicie może cię z niej wydobyć.
Przekaz Jezusa jest jasny. Tylko Bóg może sądzić. Nie oceniajmy innych ludzi, bo nie znamy ich serc. Ale Ewangelia mówi coś więcej. Ostrożnie z oceną własnego życia. Sukcesy i porażki - to dla Boga rzeczy względne.
Co z tego, że możemy zostać wyśmiani czy odrzuceni? Co z tego, że odniesiemy niejedną klęskę, że czasem coś pójdzie nie tak jak powinno? Że ciosy spadają z nieoczekiwanych stron? On ma w tym jakiś cel, inaczej by do tego nie dopuścił. Chrześcijaństwo jest bowiem religią paradoksu, gdzie czasem przegrać oznacza wygrać. Nie nam oceniać.
Czy więc warto cierpieć po to, by potem być jeszcze szczęśliwszym? Czy więc warto przegrać, by wygrać coś więcej?
Warto.
Dziękuję za wszystkie maile i dobre słowo. Także za "przypadkowe" spotkania. To miłe, że dla kogoś ta pisanina jest ważna. Dla mnie to sposób na uporządkowanie swoich myśli, a także próba podzielenia się wiarą i ludźmi, których stawia mi Pan.
Przy okazji pozdrawiam służewieckich czytelników betonowego lasu (podtrzymuję: macie świetnych pijarowców, którzy szkolą Was z gościnności - ja Was przejrzałem) i proboszcza Miszę, z ukraińskiego Fastowa. Mimo żeś chory, to szalenie miło było Cię wyściskać. Pełen podziw dla tego co robicie.
Jutro (w niedzielę) zbiórka w dominikańskim kościele na Freta na działalność domu Marcina de Porres na Ukrainie. Tamci ludzie niemal przegrali swoje życie - dla nich Wasze wsparcie może być autentyczną Dobrą Nowiną. Zachęcam warszawiaków do wyjątkowej szczodrobliwości.
« powrót
11 komentarzy
-
2011-01-19
orzeh
extra
Chwała Panu za słowo spoko Ojcze!!! » -
2011-01-17
dominika8178
:)
Bardzo lubię czyta ojca blog,ten ostatni tekst a właściwie pewien fragment bardzo mi pomógł.czeka... » -
2011-01-17
martusia
Tekst piękny! Najbardziej poruszyły mnie słowa: „Dziękuj Panu Bogu za wszystko co posiadasz. ...
Tekst piękny! Najbardziej poruszyły mnie słowa: „Dziękuj Panu Bogu za wszystko co... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


















