Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
W takiej szkole się wychowałem
Skoro Bóg stawia nas w takim a nie innym środowisku, to widocznie ma w tym jakiś cel. Dlatego chrześcijanin nie może odejść i zrezygnować, nawet kiedy ostatnią niteczką dającą sens jest bezsilna modlitwa. Uciekając z placu walki, może się okazać, że czegoś bardzo cennego nie przeżyliśmy.
Sygnał przychodzącego smsa. Późny wieczór. Telefon oświetla mi twarz.
„Ogarnia mnie totalna bezradność bezdomny człowiek wyszedł z więzienia. Czuje swoją stygmatyzację i to, że jest poza wszystkimi. Więzienie go zmieniło. Ma główne marzenie: wyspać się, bo od tygodnia chodzi po mieście. W klasztorze nie zgodził się zostać, gdyż twierdzi, że będzie spać dwa dni. Nie mam dla niego domu i pracy…" - pisze mój współbrat, którego bardzo cenię. To prawy i wierzący dominikanin, na dodatek niezwykle wrażliwy na ludzką biedę.
Nad wyraz go rozumiem. Bo i mnie uczucie bezradności towarzyszy nieustannie. Uczę się z tym żyć i wciąż powtarzam sobie, że to Jezus, a nie my, zbawia świat.
Po raz kolejny przychodzi Michał. Jeszcze kilka miesięcy temu czołowa postać lokalnych gangsterów, świetne kontakty, najpiękniejsze dziewczyny, pieniądze, pozycja społeczna. Bywał na imprezach z gwiazdami show biznesu, a nawet prezydentem miasta. Nagle postanowił z tym zerwać. Jego mama uparcie modliła się w intencji syna. Historia niczym świętej Moniki i Augustyna. Nie jestem jednak pewien co do jej podobnego zakończenia.
Spotykamy się od kilku tygodni, nawiązała się nić sympatii. Jednak tego co się wydarzyło przez ostatnie trzy lata nie da się wymazać gumką myszką. Blizny pozostają. Poziom emocji i adrenaliny który przez długi czas był jego udziałem, teraz sprawia, że każda praca zaczyna go nużyć, a nowy związek staje się monotonny. Modlę się, by nie wrócił do środowiska, do ludzi, przy których za kilka lat stanie się wrakiem człowieka. Jest mu cholernie (przepraszam za wyrażenie) ciężko i tylko cud może coś zmienić. W takich momentach najczęściej kończą się filmy i sensacyjne książki.
Zaciskam pięści z bezsilności, gdy bliska mi osoba, która obiecała przyjąć pomoc terapii narkotykowej, po raz kolejny zmienia zdanie. Ma załatwiony najlepszy ośrodek w Polsce, sieć wsparcia bliskich osób.
Może nie nadszedł jeszcze właściwy czas?
Czuję wściekłość na szefa agencji modelek, który od lat z wyrachowaniem wprowadza młode dziewczyny w świat luksusowej prostytucji. Upija je alkoholem, uzależnia od narkotyków, poznaje z aktorami telewizyjnych seriali, piłkarzami sportowych klubów, celebrytami. Kiedy dziewczyna zakosztuje „wielkiego świata” doprawdy żaden szantaż nie jest już potrzebny. Środowisko jej imponuje, jednak kiedy wraca do domu, czuje w sobie wielką pustkę połączoną z nienawiścią do samej siebie. I wiem co piszę, bo już kolejną taką osobę stawia Bóg na mojej drodze.
Tu nie ma książkowych rozwiązań, człowieka nie da się opisać wyraźnym algorytmem. Kiedy czytam historie Pawła z Tarsu, Piotra czy Barnaby, zauważam, że to czego nigdy nie wolno nam zrobić, to zrezygnować i utracić nadziei.
Nigdy.
I nawet jeśli resztkami sił chwytam za różaniec, z poczuciem bezsilności uciekam na adorację, a potem zmęczony zasypiam na kaplicznym krześle, to ufam, że On ma swoje, niewidoczne dla nas, drogi dotarcia do każdego człowieka.
Nieraz taka świadomość daje pokój, choć zawsze jest piekielnie trudna.
Skoro Bóg stawia nas w takim a nie innym środowisku, to widocznie ma w tym jakiś cel. Dlatego chrześcijanin nie może odejść i zrezygnować, nawet kiedy ostatnią niteczką dającą sens jest bezsilna modlitwa.
Uciekając z placu walki, może się okazać, że czegoś bardzo cennego nie przeżyliśmy.
Z boiska możesz zejść, jedynie wówczas, kiedy masz urwaną nogę.
W takiej szkole się wychowałem.
« powrót
18 komentarzy
-
2011-01-22
martusia
"... ufam, że On ma swoje, nie widoczne dla nas, drogi dotarcia do każdego człowieka". Pięknie i...
"... ufam, że On ma swoje, nie widoczne dla nas, drogi dotarcia do każdego człowieka". Pięknie... » -
2011-01-21
peronI
Re: Re: J 15,16'
O.K.(i). p o s z ł o na s'krzynkę podaną na Twej mertonowskiej stronie. i (I) nie trąbmy tuTEJ o... » -
2011-01-21
o. Krzysztof Pałys OP
Re: J 15,16'
Peron: Jeśli mieszkasz w Poznaniu to pewnie i można. Proszę o kontakt na maila. »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


.jpg)














