Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

07.03.2010 11:39

"Biała wstążka"

W ostatnim tygodniu głosiłem rekolekcje dla Liceum Plastycznego w Warszawie. Po ich zakończeniu postanowiłem wybrać się na zaległy film Michaela Haneke Biała Wstążka. Reżyser przygląda się społeczności niemieckiej tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej, osadzając akcję w małej protestanckiej wiosce na północy Niemiec.


Film zwrócił moją uwagę z dwóch powodów.

Pierwszy jest poglądowy. Filmowy obraz zwraca uwagę na problem wychowania. Jego klimat odtworzony na przykładzie pruskiej i protestanckiej wsi drugiej dekady XX wieku, daleki mi się wydał od wizji, którą próbowałem zarysować licealistom. Poruszałem m.in. temat wolności, który dla młodych ludzi wchodzących w dorosłość wydaje się oczywisty. Starałem się ukazać ją jako nieodzowną przestrzeń w celu autentycznego i świadomego dojrzewania. Zdrowa doza okazywanego zaufania generuje w osobie dorastającej niezakłamane postawy a eliminuje ukrywanie się za pomocą uników i masek. Pomaga wreszcie dobrze się poznać i zbudować trwałe poczucie swojej wartości, szacunek dla drugiego, a wreszcie uczy odpowiedzialności.

Biała wstążka kończy się jakby bez ostatecznego rozwiązania zagadki przewijającej się w fabule i pełna niedomówień. Ale o tym właśnie jest chyba film: dorośli niewiele rozmawiają ze swoimi dziećmi i nie za bardzo chcą, czy też nie potrafią wczuć się w osobliwy świat dziecięcych uczuć. Wydawanie poleceń i ewentualne karanie w przypadku nie wywiązywania się z obowiązków są podstawowymi formami komunikacji. Ciepło rodziców zastąpione jest surową troską, chorą wręcz i zainfekowaną nieustanną podejrzliwością wobec własnych dzieci. Surowy pastor i ojciec w jednej osobie żyje lękiem, że w każdej chwili jego dzieci są narażone na grzech. Jednym słowem, pruski dryl!

Taka wizja wychowania i obraz Boga są dalekie od klimatu, który w następnych dwóch dekadach budował w Niemczech inny pastor i również ojciec rodziny, Dietrich Bonhoeffer. W jego pismach możemy przeczytać: wierzę, że również nasze błędy i pomyłki nie idą na marne i że Bóg radzi sobie z nimi nie gorzej niż z naszymi rzekomymi dobrymi uczynkami i Nic, naprawdę nic nie jest warte życia oprócz miłości. Bonhoeffer był człowiekiem sporo wymagającym od siebie i innych, a jednak zawsze podkreślał, że bez zaufania do człowieka nie ma wychowania. I taki obraz Boga ufającego człowiekowi, pomimo jego grzeszności, ukazywał ucząc wiary. Był prekursorem personalizmu religijnego.

Pamiętamy jakie były w dużej mierze owoce tych dwóch wizji wychowywania. Z dzieci dorastających przed I i II wojną światową, w świecie przesadnej surowości i braku wystarczającej dozy pozytywnych uczuć, wyrosło wielu oprawców i jeszcze więcej niemych obserwatorów, niezdolnych do przeciwstawienia się nadciągającemu złu. Bonhoeffer wychował za to wielu prawdziwie odważnych i silnych ludzi, którzy nie zgadzali się z Hitlerem nie tylko w ostatniej fazie wojny, ale od samego początku. Wychowywał ludzi wolnych, którzy doświadczyli zaufania, świadomi byli swej wartość i siły z niej płynącej. Jeszcze w 1934, na konferencji Światowego Związku Krzewienia Przyjaźni za pośrednictwem Kościołów w Fanø wypowiedział takie słowa, przestrzegając przed budowaniem czegokolwiek bez zaufania: Nie istnieje bezpieczna droga do pokoju. Na pokój trzeba się poważyć, pokój to wielkie wyzwanie i nigdy nie można go zapewnić. Pokój to przeciwieństwo zabezpieczenia. Żądanie bezpieczeństwa oznacza nieufność, a nieufność z kolei rodzi wojnę.

Nieufność rodzi wojnę. Czy właśnie nie o tym chciał w jakiejś mierze opowiedzieć film Henakego?

A drugi powód,dla którego film zwrócił moją uwagę, jest czysto wspomnieniowy. Klimat pruskiej wsi przypomniał mi wspomnienia i stare zdjęcia rodzinne. Moi dziadkowie, w okresie opisanym przez film, ze strony mamy, mieli odpowiednio po 15 i 9 lat. Żyli w wiosce na obrzeżach ówczesnego cesarstwa niemieckiego, ale tworzonej głównie przez polską i katolicką społeczność. Te same stroje, domy z czerwonej cegły, pruski porządek i dwór zamieszkiwany przez pruską i ewangelicką szlachtę, zresztą aż do samego 1945 roku i to w wielkim poważaniu Polaków, mimo że od 1919 roku było to już województwo poznańskie. W filmie występują także polscy robotnicy rolni, którzy wyjeżdżali za chlebem w głąb Niemiec. Również w mojej rodzinie, zarówno ze strony mamy jak i ojca, moi pradziadkowie przed pierwszą wojną światową wyjeżdżali za pracą, ale akurat do ośrodków miejskich w Westfalii. Żelazną jednak zasadą mojej prababki ze strony mamy było to, że przyjeżdżała rodzić dzieci w rodzinne strony. Inaczej było już w rodzinie od strony taty i jego mama urodziła się w Gelsenkirchen. Wspomnę też o tym, że w I wojnie światowej, o której początku informuje końcówka filmu, mój pradziadek walczył w armii pruskiej przeciwko Francuzom pod Verdun. Gdy ostatnio podczas pobytu w Paryżu, z okazji święceń br.Oliviera Zalmanskiego, przyznałem się do tej historii prowincjałowi francuskiemu, on się uśmiechnął i powiedział, że na szczęście grzechy ojców nie przechodzą na dzieci! :)

 

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj







7 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


24.02.2010 22:07 | Powroty

Wielki Post i wielkie powroty. Ale powroty gdzie? Nie gdzie, ale do kogo! Gdy medytujemy w tym czasie nad przypowieścią o Synu marnotrawnym, nie możemy nie zauważyć, że Jezus opowiada o wracaniu: do Ojca, do swego brata, ostatecznie do samego siebie.

... więcej »

14.02.2010 14:39 | Horyzont szczęścia
Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Szczęśliwy, kto spojrzał dalej, dostrzegł na horyzoncie zmartwychwstanie i stał się wolny, choć jeszcze dryfuje na morzu pełnym niepewności. ... więcej »

11.02.2010 16:51 | Co ma wspólnego Rublow z Lourdes?

Dziś w Kościele katolickim wspominamy Najświętszą Marię Pannę z Lourdes. Uzdrowienie Chorych… modlę do Ciebie za tymi wszystkimi, których przygniata czas chorowania...

... więcej »

23.01.2010 23:59 | Czym będzie, skoro jest...

Ten DZIEŃ jest poświęcony Bogu waszemu, Panu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie. Nie muszę uciekać, jestem wolny: dziś się spełniło…! A cały lud podnosząc ręce odpowiedział: „Amen! Amen!” – niech się stanie, niech JEST!

... więcej »

17.01.2010 11:24 | Stągwie... czekające na wodę i cud
Dzisiaj się Kościół złączył z Chrystusem, swoim Oblubieńcem, który go z grzechów obmył w Jordanie; biegną mędrcy z darami na królewskie gody, a woda przemieniona w wino cieszy biesiadników, alleluja (Antyfona do Benedictus z Uroczystości Objawienia).
Chwałą Boga, żyjący człowiek (
św. Ireneusz, II w.) ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

"Biała wstążka" »
07.03.2010

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Żarliwa troska »
06.03.2010

Sed contra
Janusz Pyda OP

The Sounds of Silence »
05.03.2010

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP

Istnieje dusza, bo istnieje Tomasz Zimoch »
03.03.2010


 
Zmarł najstarszy polski dominikanin o. Joachim Badeni [WIDEO]
Dziś w nocy zmarł w Krakowie najstarszy polski dom... »
 
komentarzy: 16
ocena:
Fuga mundi
Współczesny człowiek – zdaje się, jak nigdy ... »
 
komentarzy: 5
ocena:
Na księżyc, czy do Wieliczki?
Wydaje mi się, że moja kadencja trochę nas urealni... »
 
komentarzy: 5
ocena: