Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Uzdrawiające potwierdzenie
Próbuje sobie zarysować w wyobraźni obraz historii ewangelicznego Bartymeusza i przypomina mi się historia pewnej kobiety. Była to jedna z moich pierwszych spowiedzi, zaraz po święceniach. Starsza kobieta wyznała, że ostatni raz spowiadała się przeszło 50 lat temu. Sposób, w jaki została potraktowana, zraniło ją na całe życie. Długo musiała czekać, aby przełamać swój opór i ponownie się wyspowiadać. Choć nie przestała wierzyć i chodziła na mszę, nie korzystała jednak ze spowiedzi. Nie z lęku przed Bogiem, ale z lęku przed człowiekiem.
-
2009-10-27
Kasia (Sz)
Trafna uwaga, że boimy się spowiedzi z lęku przed człowiekiem a nie przed Bogiem. Sama skorzystałam ...
Trafna uwaga, że boimy się spowiedzi z lęku przed człowiekiem a nie przed Bogiem. Sama skorzystałam z sakramentu spowiedzi po wielu latach i najbardziej bałam się księdza nawet jeśli nie popełniłam grzechów druzgocących. Tak bardzo się bałam jego reakcji, że oddalałam spowiedź w nieskończoność. W końcu przerwałam to błędne koło, ale spowiedź jest dla mnie zawsze krępująca. Najbardziej brakuje mi u duchownych samodzielności w myśleniu, które zastępują wyuczoną formułką i zestawem pokut (chodzi mi o fragmenty Pisma Świętego), które nijak nie wiążą się z tym, z czego człowiek się spowiadał. A przecież powinny być jakimś sensownym remedium. Pozdrawiam - Kasia.
Zapamiętaj mnie na tym komputerze
Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.
Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.
- dziękuję za to Słowo, dobrze jest uświadomić sobie, że w... 2009-10-29 telka
- Piękne 2009-10-28 Owieczka
- Trafna uwaga, że boimy się spowiedzi z lęku przed... 2009-10-27 Kasia (Sz)
- Dziękuję! 2009-10-25 Ludwig
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.



















