Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Nauka z mocą... spojrzenia
Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.
Szatan nie ma twarzy, a z pewnością, jak każdy kto świadomie czyni zło, ukrywa ją się przed spojrzeniem innych. I chociaż Zły może użyć mocy, to ona nie ma twarzy... jest bezkształtna brakiem miłości.
Olivier Clement, zmarły w zeszłym roku prawosławny teolog, to człowiek, który pochodząc z ateistycznej i antyklerykalnej rodziny, musiał przejść dość długą drogą od niewiary do ożywczego spotkania z Chrystusem. Tak opisuje jedną z intuicji, która pomogła mu przybliżyć się do wiary:
Nie przestawała mnie pociągać tajemnica twarzy. Skoro człowiek jest tylko materią, mówiłem sobie, to skąd bierze się tajemniczość twarzy ludzkiej, dlaczego uśmiech, spojrzenie mogą tak silnie nas poruszyć. Czułem, że we wszystkich twarzach istnieje tajemnicza przestrzeń, w której się spotykamy, miejsce, w którym świeci światło nadające człowiekowi wymiar transcendentny. Samą tylko twarz ludzką uznałem za negację nicości ("Pamiętniki nadziei", W drodze 2008, s. 19n.).
Ikona Pantokratora, klasztor św. Katarzyny na Synaju, VI w.
W dzisiejszej Ewangelii moją uwagę zwróciły słowa Chrystusa, który nakazuje milczeć złemu duchowi,choć ten składa wyznanie wiary wobec Jezusa: Święty Boży. Jest to wyznanie, w którym nie ma współczucia wobec udręczonego: Albowiem kto ma wiarę bez nadziei i bez miłości, wierzy, że jest Chrystus, ale nie wierzy w Chrystusa... wiara bez miłości jest wiarą szatańską (św. Augustyn, Kazania). Jeśli nie mamy odwagi zaangażować się w czyjeś życie, a bez zająknięcia prawimy mu morały, to może się okazać i że my usłyszymy z ust Chrystusa stanowczy nakaz milczenia!
Wydawnictwo "Znak" wypuściło ostatnio na rynek książkę-wywiad "Wyznania księży alkoholików", w której Stanisław Zasada dzieli się swoimi rozmowami z księżmi mającymi problem alkoholowy. Większość z rozmówców mówi o potwornej samotności, o pozostaniu samymi ze swoim problemem. Jeden z biskupów polecił swojemu księdzu pracę w kamieniołomach. Większość natomiast, choć nie doświadczała bezpośrednio "rzucania w nich kamieniami", to spotykała się bardzo często z iście "kamieniarskimi" radami, w stylu "weź się w garść". "Dasz radę" - to bardzo często komunikat, że ten ktoś musi sobie z problemem radzić sam. To rady naprawdę piekielne.
Trzeba przyjrzeć się spojrzeniu Jezusa… Wzrok Jezusa przywraca nam wychodzące z dobroci Ojca spojrzenie błogosławieństwa, w którym nasz grzech nie był w żadnym sensie przewidywany pisze J. M. Garrigues, w książce "Bóg, w którym nie ma idei zła" (W drodze , s. 81).
średniowieczny fresk Pantokratora, z serbskiej cerkwi na terenie Kosowa
Nowa nauka z mocą , to nauka angażująca się do końca : Ze współczucia bierze Bóg na siebie cierpienie każdego. W swej miłości w tajemniczy sposób cierpi aż do końca świata tym zgoła cierpieniem, które jest w każdym z nas (św. Maksym Wyznawca - VII w.). Chrystus dla nas stał się grzechem (św. Paweł) i jako grzesznik na krzyżu wszedł w miejsce naszego odrzucenia. Zstępując do piekieł ukazał duchom niegdyś nieposłusznym (por. 1 P 3,18-22), miłosierne oblicze Mocy Bożej - współczujące spojrzenie Chrystusa, dalekie od jakiegokolwiek dystansowania się od grzesznika.
Trzeba błagać i wzywać w swoim sercu Jezusa tak długo - zaleca św. Izaak Syryjczyk, dopóki nie poczujemy w sobie miłosierdzia, jakiego Bóg doświadcza w stosunku do świata: Powinniśmy modlić się odczuwając cierpienie. I powinniśmy zanosić błaganie do Boga za wszystkie te sprawy z uczuciem bólu. Taką oto postawę winniśmy przyjmować w stosunku do wszystkich ludzi: modlić się za nich, doznając bólu, jak za samych siebie.
W spojrzeniu Chrystusa my wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (2 Kor 3, 18). Albowiem Bóg, ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na Obliczu Chrystusa (2 Kor 4, 6).
12 komentarzy
-
2012-02-06
Nati
co wejdę
na dominikanów to Kościół naprawiają. Mam uzależnioną koleżankę z którą byłam na AA dwa razy... » -
2012-02-01
Kasia Sz.
Dają czasem wsparcie
Tutaj jest link do artykułu o pijących księżach:... » -
2012-01-31
o. Maciej Biskup OP
Re: Nauka z mocą
Nie było moją intencją negowanie "poczucia winy w ludziach". Zwróciłem tylko uwagę na jego... »
Czuję przeogromną wewnętrzną wolność. Sądzę, że tę wolność daje mi prawda... To, co mnie w tym uderza, to nędza, żałosny charakter tego wszystkiego. Tak żałosny. Co spośród tego, co nam się zarzuca, ma jakiekolwiek uzasadnienie? Jaka jest waga poglądów, w imię których wykonano na nas egzekucję? W naszą prowincję nie uderzyła "nawałnica", jak powiedział mi o.Chevignard z zatroskaną i zbolałą miną: uderzył w nią ABSURD!.
Yves Congar OP
... więcej »Wielki Inkwizytor, gdyby tylko mógł, nakazałby Chrystusowi zamilknąć na Krzyżu, by nie gorszył maluczkich "świętokradzkim powątpiewaniem". Jezus, recytując psalm 22, zadał najtrudniejsze i najbardziej dramatyczne pytanie w historii wszechświata: Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił? Bóg zadał sam sobie pytanie, które człowiek wypowiada w formie wyrzutu: Marta rzekła do Jezusa: ""Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł"(J 11,21).
Nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście... Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
por. Mt 23, 1-12
Thomas Merton w liście do Whitmana Searsa (12 listopada 1962 ) ... więcej »
W mojej sytuacji odczuwam jedynie bezradność: wydawałoby się, że powinienem mieć wspaniałą perspektywę do oglądania rzeczy w odmiennym - heraklitejskim - świetle. Ale równocześnie wokół mnie i we mnie samym jest tyle zamętu. W monastycyzmie tkwi fatalna mieszanina inspiracji i inercji, która wywołuje niejasne, okropne poczucie winy w każdym, kto nie chowa po prostu głowy w piasek. Nigdy nie wiesz, kiedy masz słuszność i jak daleko możesz się posunąć w badaniu zewnętrznego świata i reagowania nań. Istnieje nieskończona ilość pokus, a pierwszą z nich jest myślenie, że się jest od tego wszystkiego odizolowanym i jakoś "czystym", podczas gdy w rzeczywistości jesteśmy pełni tych samych jadów. Dlatego walczymy w sobie z wieloma takimi dwuznacznościami. Zawsze istnieje pokusa usprawiedliwiania siebie poprzez potępiania "świata".
Thomas Merton w liście do Czesława Miłosza, w: Życie w listach, W drodze 2011





















