Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

09.03.2011 12:16

Życie duchowe w mieście

Jeśli człowiek istnieje, Bóg nie jest wolny. Oczywiście nie w swojej wszechmocy, lecz w swojej miłości, którą Mikołaj Kabasilas w XIV wieku nazwał "manikon eros", szaloną miłością Boga do człowieka. W Bogu istnieje wyłącznie „tak”, powiedział święty Paweł. Człowiek może powiedzieć Bogu „nie”. Bóg mówi jedynie „tak”, i wypowiedział je na krzyżu.

 

Wszechmoc Boża polega na powoływaniu do istnienia „drugiej wolności” na swój obraz, wolności zdolnej spowodować porażkę samego Boga i zmusić Go do tolerowania piekła, które nie jest tworem Bożym, lecz które sam człowiek i tylko człowiek dobrowolnie sobie przygotowuje. Bóg ogranicza siebie, by inny mógł być, ogranicza siebie aż po dający życie krzyż, jedyną odpowiedź, którą można dać nowożytnemu człowiekowi, szukającemu prawdziwej wolności. „Duch nie powołuje do istnienia woli, która by mu się opierała”; „Bóg zbawia jedynie tego, kto tego pragnie”, mówili ojcowie.

Paul Evdokimov


 


Wielki Post przed nami i chciałbym zaproponować, moim zdaniem, idealną lekturę na ten okres: "Życie duchowe w mieście". Autorem jest Paul Evdokimov (1901-1970) – profesor Instytutu Teologii Prawosławnej im. św. Sergiusza oraz Instytutu Katolickiego w Paryżu, kontynuator myśli renesansu religijno-filozoficznego w Rosji przełomu XIX i XX w. Przez całe życie prowadził twórczy dialog z filozofią i kulturą Zachodu. Zaangażowany w dialog ekumeniczny, został zaproszony przez Pawła VI, w roli obserwatora, na III sesję Soboru Watykańskiego II. Poniżej zamieściłem fragmenty mojego wstępu do książki.

 

Pamiętam, że gdy w 1996 roku, po przeszło trzydziestu latach od wydania francuskiego, ukazała się w polskim przekładzie książka Paula Evdokimova "Wieki życia duchowego", dla mnie – wówczas studenta teologii – myślenie i język tego wielkiego prawosławnego teologa i humanisty były bardzo odkrywcze.

 

 

Evdokimov – wytrawny znawca ojców Kościoła – na serio przyjmował zachęty Ewagriusza, aby teolog prosił o „dar Ducha wyjaśniającego znaczenie teologii”, bo „jeśli jesteś teologiem, będziesz modlić się prawdziwie; jeżeli modlisz się prawdziwie, jesteś teologiem." Kościół pierwszych wieków, a za nim chrześcijański Wschód, nie zna bowiem rozdzielenia teologii od liturgii i życia duchowego. Dla ojców teologia – daleka od jałowej, czysto akademickiej spekulacji – była poszukiwaniem żywego Boga, „wiedzą, która staje się miłością”, pisał św. Grzegorz z Nyssy. Teologia jest doksologią i musi znajdować ujście w pełnym uwielbienia i miłości zjednoczeniu z niepojętym i niezgłębionym Bogiem. "Życie duchowe w mieście" to książka wymagająca zarówno w sferze intelektu, jak i ducha. To prawdziwie boska uczta, na której i wiara, i rozum są sprawiedliwie karmione.

 

Książka jest zbiorem tekstów powstałych przy różnych okazjach (na przykład światowy dzień ekumenizmu w Strasburgu w 1961 r. – „Królewskie kapłaństwo – charyzmatyczny stan chrześcijaństwa”; lub dni jedności w Chevetogne w 1949 r. – „Biblia w pobożności prawosławnej”). 

 

Autor porusza tematy, które nadal tak samo inspirują chrześcijan, powołanych na mocy sakramentu chrztu do królewskiego kapłaństwa, niezależnie od tego, czy realizują je poprzez kapłaństwo służebne, małżeństwo, czy życie zakonne. Jak podpowiada tytuł książki, jej adresatem jest współczesny mieszkaniec wielkiego miasta. Evdokimov dzieli się z czytelnikiem bogatą tradycją mistyczną chrześcijaństwa wschodniego, zbudowaną na zrębie monastycyzmu, liturgii oraz pism ojców pustyni i ojców Kościoła. Na Wschodzie jest jedna tylko tradycja duchowa proponowana każdemu ochrzczonemu. Prawosławne podejście do świętości nie różnicuje i nie wartościuje życia zakonnego i życia świeckiego. Duchowość Kościoła prawosławnego jest duchowością monastyczną. Świętość nie wymaga od każdego, by stał się dosłownie pustelnikiem, jednak każdego wierzącego zaprasza do ascezy i modlitwy kontemplacyjnej. Jest to myślenie, które odbiło się bardzo mocnym echem na II Soborze Watykańskim i nie jest ono całkiem obce tradycji zachodniej.

Pojęcie ludu biernego pozostaje w rażącej sprzeczności z eklezjologią Ojców. Świeccy tworzą społeczność kościelną, która jest równocześnie światem i Kościołem. Ci w istocie swojej „księża” (kapłaństwo świeckich), „przybytki Trójcy Świętej, z życia swego czynią nieprzerwaną liturgię, trwającą dalej także poza murami świątyń.

"Życie duchowe w mieście" to zaproszenie do kontemplacji Oblicza Bożego, na którą Jan Paweł II, myśląc i pisząc o trzecim tysiącleciu Kościoła, wskazywał jako na najważniejsze zadanie chrześcijan. Świadectwo wiary we współczesnym świecie opierać się musi na powszechnym powołaniu do świętości. Karl Rahner, nawiązując do słów André Malraux, że „wiek XXI albo będzie wiekiem religii, albo go w ogóle nie będzie”, powiedział: „chrześcijanin XXI wieku będzie mistykiem albo go w ogóle nie będzie”. Evdokimov, wydobywając ze skarbca duchowego Kościoła rzeczy stare, a ciągle nowe i ożywcze dzięki światłu Ducha, zaprasza współczesnych chrześcijan do przyjęcia wielkiej tradycji. Określa ją jako monachisme intériorisé, co można oddać jako „uwewnętrznione życie zakonne”. Tradycja ta godzi dwie historyczne tendencje w Kościele: pierwszą, która kazała pragnącym świętości udać się na pustynię, daleko od zgiełku tego świata, i drugą, podejmującą próbę chrystianizacji świata bez jego opuszczania. Monachizm uwewnętrzniony jest realną propozycją dla tych, którzy pragną pogłębionego i świadomego chrześcijaństwa, a nie odkrywają w sobie wezwania do życia pustelniczego i nie mają też zamiaru po raz kolejny ulegać złudnej pokusie budowania państwa Bożego na ziemi. Czyż nie takie, uniwersalne właśnie, było doświadczenie duchowe pierwszych chrześcijan w okresie przedkonstantyńskim? Żyli oni w miastach, ale nie byli jego ducha.


Warto zauważyć, że tendencja udawania się na pustynię w celu szukania Boga rozpoczęła się wraz z końcem prześladowań chrześcijan i nadejściem okresu po Konstantynie, który zapoczątkował dominację religii chrześcijańskiej w cesarstwie. Im bardziej realizował się postulat państwa Bożego na ziemi, tym wyraźniej recepcja Ewangelii wśród chrześcijan okazywała się bardziej powierzchowna. Nie można nie docenić dobrodziejstw, jakimi były ustanie prześladowań i otwartość władców Europy na ewangelizację. Jednak od samego początku, równolegle do ewangelizacji, umacniała się także tendencja sekularyzacyjna. Autor Życia duchowego w mieście zauważa:
 

Cesarstwo ogłoszone chrześcijańskim wznosiło się na trzech rozwiązaniach Szatana, oczywiście nie w całości i nie świadomie, lecz łącząc światło i ciemności, Boga i cesarza, sugestie szatana i Chrystusową odmowę ich realizacji. Cesarstwo było dwuznaczne, gdyż ominęło krzyż, żadne „państwo chrześcijańskie” jako państwo nigdy nie stało się państwem ukrzyżowanym. Jedynie w odniesieniu do Kościoła Jakub z Sarug zadał pytanie: „Jakaż oblubienica kiedykolwiek wybrała na oblubieńca ukrzyżowanego?”. Stało się coś przeciwnego, nieznajomość chroniącej mocy Krzyża wydawała bezbronnych książąt i polityków na pastwę trzech pokus.

 

Jest jeszcze inny powód, dla którego warto poświęcić uwagę tej książce. Paul Evdokimov był jednym z niewielu niekatolików zaproszonych na obrady Vaticanum II. To bezsprzecznie jedna z najważniejszych postaci ruchu ekumenicznego. Dziś, gdy jesteśmy być może nieco zmęczeni tym dialogiem, przypomina, że pragnienie jedności to nie kwestia mody, lecz ewangelicznej powinności: „abyście byli jedno, aby świat uwierzył”.  Oznacza to, że Kościoły wschodni i zachodni muszą także wspólnie podejmować refleksję nad depozytem wiary, i to nie tylko na poziomie dialogu teologicznego. Na długie wieki zapomniano, że poszukiwania ojców Kościoła oraz ascetyczne zmagania świętych męczenników, ascetów, mnichów, kapłanów i świeckich zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie są wspólnym dziedzictwem całego Kościoła. Nie można dziś studiować teologii i karmić się duchowością bez sięgania do skarbca innych Kościołów. Jako student teologii uczęszczałem na seminarium magisterskie ks. Edwarda Stańka w Instytucie Patrystycznym w Krakowie. Na ścianach instytutu zgodnie wiszą, po jednej i po drugiej stronie, wizerunki wschodnich i zachodnich ojców Kościoła. Pośrodku króluje ikona Chrystusa Pantokratora, który jednoczy w sobie wszystko. Jest to wyraz ufności w nadejście dnia, w którym jedność ojców i wszystkich świadków chrześcijaństwa uwewnętrznionego stanie się i naszym udziałem, kiedy „prawosławni, katolicy, protestanci, postępując w drodze uświęcenia aż do jej kresu, którym jest Chrystus, znajdą się jako żywe ikony złączone w ikonostasie wielkiej świątyni Boga, w której Królewskie Wrota otworzą się na niezgłębioną przepaść Ojca". Z pewnością dzień ten przybliżać się może przez towarzyszące studiowaniu nawrócenie, bo jak zauważa św. Grzegorz z Nyssy, „stanem szczęścia nie nazywa Bóg kilku wiadomości o Nim, lecz własną obecność w człowieku”.

 

 

"Przemienienie" - współczesny fresk z cerkwi Świętej Trójcy, prawosławnej parafii Patriarchatu Serbii w Montana Butte w USA

 

Na końcu książki czytelnicy znajdą fragmenty medytacji Jana Pawła II nad tajemnicą Przemienienia Pańskiego. W roku 2000, na zakończenie Roku Jubileuszowego, Ojciec Święty pisał: "Gdybyśmy jednak mieli wyrazić najzwięźlej samą istotę wielkiego dziedzictwa Jubileuszu, nie wahałbym się stwierdzić, że jest nim kontemplacja oblicza Chrystusa [...], wyznając, że On jest sensem historii i światłem na naszej drodze".

 

Bądźmy zatem jak owi Grecy, którzy przybywszy do miasta świętego, „przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: »Panie, chcemy ujrzeć Jezusa«” (J 12,20).

Widzisz, gdybyś umiał bawić się z Bogiem, byłoby to największe osiągnięcie ludzkości. Wszyscy traktują Boga tak bardzo poważnie, że czynią Go śmiertelnie nudnym… Baw się z Bogiem, synu. Bóg jest najlepszym towarzyszem zabaw…

 

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

4 komentarze

  • 2011-03-10
    peronI

    popioły diamentowe..
    czytać!Czytać!!Byle _z sercem w rozumie-*i'...........z rozumem W Sercu.amen/_amin  »
  • 2011-03-09
    kstom

    Piękno
    Znakomity artykuł o. Macieja wprowadzający w książkę Evdokimova i przybliżający jego postać. »
  • 2011-03-09
    kstom

    Piękno
    Evdokimov to jeden z tych wielkich teologów prawosławia obok Meyendorffa, Bułgakowa, Łosskiego... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »