Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

11.03.2011 10:10

Ojciec Joachim, to był GOŚĆ.... WESELNY!

Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie - czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu?

Iz 58, 5

Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi?

Mt 9, 15


Zapewne powszechnie znane są już jedne z ostatnich słów, które wypowiedział ojciec Joachim Badeni w przeddzień śmierci: Dzisiaj… wieczorem… nastąpią… zaślubiny… z… Jezusem. Wszystko… przygotowane. Kilka godzin później zmarł.

Przygotowując się do dzisiejszej Eucharystii, którą wieczorem będę odprawiał w naszym poznańskim kościele za ojca Joachima (był tu w latach sześćdziesiątych duszpasterzem akademickim), zajrzałem do Ewangelii i czytam w niej: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? (Mt 9, 15). Czy można było sobie wymarzyć bardziej trafiony fragment ewangelii w rocznicę śmierci ojca?

Umierając, ojciec Joachim przechodził przez prawdziwe ogołocenie. Jak sam wyznał pewnej nocy: nikogo nie ma, jest tylko ciemność. Całe życie poświęcił szukaniu Boga i sam pozwalał się Jemu znajdować. Był zaprzeczeniem pewnej nauki, którą w opowieściach chasydzkich doszukał się P. Evdokimov: Rabbi Baruch usiłował wyjaśnić, że Bóg jest towarzyszem wygnania, opuszczonym samotnikiem, obcym, którego ludzie nie rozpoznali. Pewnego dnia jego wnuk bawił się w chowanego z innym małym chłopcem. Schował się, lecz kolega nie chciał go szukać i odszedł. Chłopiec ze łzami przybiegł do dziadka na skargę, a rabbi, także z oczami pełnymi łez zawołał: „Bóg mówi to samo! Ja się chowam, lecz nikt nie przychodzi mnie szukać...”.

Gdy odwiedzałem ojca mogłem zobaczyć bezradne dziecko, poddane posłusznie ale i ufnie innym, bo przecież jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci…. W tym czasie umierał także mój rodzony ojciec, któremu nie mogłem w tym czasie towarzyszyć. Krótkie chwile spędzone przy o.Joachimie, gdy mogłem go pogłaskać, złapać za rękę, pomodlić się… to dla mnie czas odnajdywania pokoju wewnętrznego. Każdy z nas stoi przed czasem i doświadczeniem bezbronności. Obyśmy potrafili przyjąć i nie bronić się przed nią. Być zdanym na drugiego, to pozwolić sie przytulić przez Ojca, który ogarnia nas i błogosławi dłońmi Syna i Ducha (św. Ireneusz).

Dla ojca Joachima umieranie było czasem autentycznego postu, takiego nie wydumanego i nie wyreżyserowanego, ale przyjętego z Ducha. Oblubieniec jakby się schował się - lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć, by za chwilę powrócić już na zawsze, z niewyobrażalną intensywnością. Przyszedł i już się ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest (1 J 3, 1-2).

Za życia, od dnia, w którym w zakonie już zachwycił się i doświadczył Żywego Boga, stał się prawdziwym weselnikiem, na dobre „rozbawionym” Bogiem. Widzisz, gdybyś umiał bawić się z Bogiem, byłoby to największe osiągnięcie ludzkości. Wszyscy traktują Boga tak bardzo poważnie, że czynią Go śmiertelnie nudnym… Baw się z Bogiem, synu. Bóg jest najlepszym towarzyszem zabaw…  radzi  jeden ze świętych (P. Evdokimov, Życie duchowe w mieście).

Joachim Badeni nigdy nie nabrał pobożnego grymasu i nie dał sobie przykleić smutnej gęby pseudoascety. Jego duchowość była duchowością Wcielenia, daleką od gnozy i manicheizmu. Ludzie są duchowi dzięki uczestnictwu Ducha Świętego, a nie dzięki wyrzeczeniu się i odrzuceniu ciała, zauważa św. Ireneusz z Lyonu.

Bóg stał się człowiekiem. Syn Boży stał się człowiekiem. To, co było dalekie, obce, na szczycie góry, w namiocie spotkania, jako słup ognia i mgła, czy chmura, to wszystko stało się Człowiekiem. A więc stał się takim, że nic ludzkiego nie jest Mu obce prócz oczywiście grzechu. I to jest, myślę, co znaczy, że Słowo stało się Ciałem i zamieszkało miedzy nami. Nic, co jest nasze, każdego poszczególnego człowieka i wszystkich ludzi razem, nie jest Jemu obce. I On jest obecny w Sakramencie Ołtarza w tabernakulum. To nie jest tylko Bóg–Człowiek, któremu jestem winien uwielbienie i modlitwę, to jest Ten, kto, ponieważ jest Bogiem, jest dla mnie KIMŚ NAJBLIŻSZYM, KIMŚ POŚRÓD NAS. I nie ma absolutnie nic między nami a Nim, co byłoby dla Niego obce, prócz oczywiście grzechu, a nawet grzech wziął na siebie. To jest dziwna rzecz, to jest tajemnica. (Joachim Badeni, Fotel z widokiem na pole).

Bezgrzeszność to za mało by być świętym. Święty jest charyzmatykiem - Pneumatophoros ( z gr. niosący Ducha). Takim człowiekiem był o.Badeni: kontemplatyk, który nigdy nie nudził się Bogiem i Boga też na modlitwie nie zanudzał potokiem modlitewek. W obecnej dobie gigantycznego znudzenia, usytuowanego między purytańskim moralizatorstwem a rozpustą, miłość charyzmatyczna jawi się ponownie jako jedyna, fascynująca i wielka przygoda ludzkiego życia, pisze Evdokomov. Na modlitwie nie tyle mówił, co kochał i miał świadomość, że jest kochany. Uchwycił bezbłędnie istotę kontemplacji. Mówił: Trzymajmy się tej niesamowitej poufałości, jaka była między pierwszym człowiekiem a Bogiem Stwórcą, którego obrazem jest raj, wieczór, powiew i ów tajemniczy szelest kroków Boga.

Kochał i karmił się Eucharystią, sprawując ją zawsze z ogromnym skupieniem, ale bez teatralizacji i nabożnej pozy, której głupio uczą kleryków w seminariach. Życzę ci – uśmiechał się – by jak cię już wyświęcą, to żeby z kleryka nie zrobił się kler, z humorem mówił jednemu z braci. Cieszył się Bogiem, cieszył się życiem, cieszył się ludźmi… „upijając się wybornym winem” Boga, choć osobiście preferował piwo. Jakżeby inaczej! W końcu był potomkiem dawnych właścicieli żywieckiego browaru. Gdy znalazł się w szpitalu, zapytano go, czego mu brakuje. Odpowiedział prosto i bez fałszywego kreowania się na kogoś oryginalnego: Eucharystii i piwa.

Bowiem lepiej jeść mięso i pić wino, niż pożerać przez obmowę ciało braci
, uczył Abba Hyperechios.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

2 komentarze

  • 2011-03-12
    o

    Ojcze Joachimie,
    wszystkim nam Ciebie bardzo brakuje. Do zobaczenia w Niebie!  »
  • 2011-03-12
    ola.jana

    Abba Hyperechios
    Ojcze Macieju,to czeka Ojca to chyba Ojciec przytyje po tym poście. »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »