Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Kiedy Bóg nie odwrócił wzroku
Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał (J 11, 33)
A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha (Rz 8,11)
fragment ikonostasu z klasztoru św. Katarzyny na Synaju, XII w.
Bóg nie jedną śmierć już widział. Nie jedno życie Pan dał i zabrał. Czy śmierć może jeszcze wzruszyć Boga? Jakiś czas temu, na księgarskich półkach zauważyłem książkę "Kiedy Bóg odwrócił wzrok", z przedmową Normana Daviesa. Wiesław Adamczyk wspomina o sobie, jak go - małego chłopca, w maju 1940 roku, wraz z matką i rodzeństwem deportowano na sowiecką Syberię. Jego ojciec, oficer Wojska Polskiego, wzięty do niewoli przez Armię Czerwoną, zginął jako jedna z tysięcy ofiar zbrodni katyńskiej.
Dziś Kościół czyta na Liturgii także inny zapis historii.... i wiary. W Chrystusie, Bóg postanowił śmierć "zobaczyć z bliska"... ludzkimi oczyma. Zapłakał nad nią łzami przerażania śmiertelnych. Tak miał się zrealizować zamysł nieskończonej miłości Boga, aby zejść nisko i bratać się krwią (Z. Herbert) z człowiekiem. Chrystus przyjął więc nasz świat w całej konsekwencji aż po jego mroczny koniec- śmierć.
W pod jerozolimskiej Betanii połączył się w żałobie z Marią i Martą, opłakującymi zmarłego brata. W drodze do grobu Łazarza, Chrystus dwa razy rozrzewnił się - został wstrząśnięty do głębi swego jestestwa. Bóg jak człowiek, któremu pęka serce. Człowiek zobaczył łzy Boga - co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy - zaświadcza św. Jan Apostoł. Co naprawdę zobaczył Jan, czy wyłącznie łzy? Zobaczył i świadczy, że życie się objawiło... (por. 1 J 1-4).
W otchłani grobu Łazarza zobaczył Jezus nadchodzącą wielkimi krokami własną śmierć. Nie szukał jej. Zbliżała się do niego, a teraz - w Betanii - chłonął zapach strachu, jako konsekwencja solidarności z nami, aby nas pojednać najgorszym pojednaniem (Z. Herbert).
Łazarz był wpływowym i zamożnym człowiekiem w Betanii. W śmierci stał kimś, kto zdany jest już tylko na Boga. Każdy z nas, czy tego chce czy nie, wejdzie w ostateczną bezradność i bezbronność. Umierający jest jak dziecko. Aby pozwolić się Bogu przygarnąć i czule objąć w każdej bezsilności, szczególnie w śmierci, trzeba dokonać wyboru nadziei, by narodzić się ponownie do Życia z Ducha, już na zawsze. O tym mówił Chrystus staremu Nikodemowi - bogobojnemu faryzeuszowi (por. J 3).
To droga samego Chrystusa. Imię własne Drugiej Osoby Trójcy Świętej to Syn, czyli dziecko - dopowiada Benedykt XVI. W bezradności Łazarza, Chrystus dostrzegł i rozpoznał do końca swoją bezsilność. Bóg stał się bezsilny. Niejednokrotnie patrzymy na zmartwychwstanie Chrystusa jak na "samowydobycie" się ze śmierci. Tymczasem ostateczną konsekwencją Wcielenia było wejście także w totalną bierność i niemoc umarłego. Chrystus oddając ducha nie mógł już nic sam dla siebie uczynić. Zstępując do piekieł położył się w mroku śmierci. Najstarsze sformułowania nowotestamentalne dotyczące zmartwychwstania Chrystusa mówią - słyszeliśmy to dziś w Liturgii Słowa: A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha (Rz 8, 11).
Wskrzeszenie Łazarza jest zapowiedzią powstania z martwych Chrystusa, który - tak jak przez całe swe ziemskie życie(por. Mt 1,20; Łk 4,1; Łk 4,14) - tak i w śmierci pozwolił się prowadzić Duchowi. Przez Ducha Ożywiciela, jak wyznajemy w Credo, ostatecznie wyprowadzony został ze śmierci dzięki Chwale Ojca (Rz 6,4).
Kościół czyta dziś w Liturgii ewangelię o wskrzeszeniu Łazarza nie dlatego, że przypada I rocznica katastrofy smoleńskiej. Czyta ją w V Niedzielę Wielkiego Postu tradycyjnie, od kilkunastu wieków.
Kościół nie może się podporządkować bieżącym wydarzeniem. To żałoba po Smoleńsku, wszystkie jej konsekwencje oraz wszyscy je przeżywający, powinny poddać się Ewangelii. W Liście Episkopatu na dzisiejszą rocznicę możemy przeczytać m.in.:
Sposób przeżywania przez nas rozstania objawia nam samym, kim właściwie jesteśmy; chrześcijanami czy poganami? Joseph Ratzinger w książce „Śmierć i życie wieczne” pisał: „O człowieczeństwie człowieka decyduje jego postawa wobec cierpienia. [...] Odpowiedź człowieka może być dwojaka: Może być nią opór, próba zdobycia mimo wszystko autonomicznej władzy – a więc przyjęcie postawy rozpaczliwego, gniewnego buntu. Ale odpowiedzią może też być powierzenie się tej innej Mocy, ufne poddanie się jej kierownictwu bez lękliwego oglądania się na siebie.”
Zewnętrzne przejawy bólu z powodu trudnego doświadczenia są normalnymi, ludzkimi reakcjami. Ważne jednak, abyśmy się na nich nie zatrzymali i uczynili jeden krok dalej – krok wiary, tzn. powierzyli Panu Bogu bolesną rzeczywistość oraz siebie samych (por. Łk 23,46a). Dopiero wtedy cierpienie nie tylko nie będzie nas niszczyć, ale uczyni nas bogatszymi wewnętrznie.
Właściwe granice żałobie wyznacza miłość.... Cmentarz nie może stać się naszą świątynią, ani naszym domem. Nie pomożemy zmarłym zatrzymując się w nieskończoność przy grobie. Nie odnajdziemy tam naszych bliskich, ponieważ oni przeszli już do wieczności i odtąd miejscem spotkania z nimi jest wiara i ufna modlitwa, a także podjęcie ideałów ich życia. Natomiast samo doświadczenie żałoby może zaowocować naszą większą dojrzałością duchową... Wtedy to cześć dla naszych zmarłych nie będzie tylko i wyłącznie powierzchownym kultem w postaci pomników, tablic, lampek i kwiatów oraz łez żalu..
Chrystus dziś - HODIE pyta nas w jaki sposób dalej chcemy przeżywać Smoleńsk: na sposób pogan czy po chrześcijańsku. Ten, który sam został zraniony aż po śmierć woła do nas donośnym głosem: "Łazarzu, wyjdź na zewnątrz... wyjdź w wnętrza twego bólu... WYJDŹ NA PRZECIW ZMARTWYCHWSTANIA, bo w nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła (Iz.30,15)..jpg)
« powrót
5 komentarzy
-
2011-04-17
wektorek
Ocena:



Re: Re: wzrok
Na obrazki i ja sobie patrzę...Ojciec Maciej dobrał piękne ilustracje do tekstu,ale mnie... » -
2011-04-10
martusia
Tekst Ojcze świetny. Nigdy nie myślałam w ten sposób o Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa. On fakt...
Tekst Ojcze świetny. Nigdy nie myślałam w ten sposób o Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa. On... » -
2011-04-10
o. Maciej Biskup OP
Re: wzrok
dzięki :) »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















