Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Smak wielkanocnego śniadania
Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie,
rzekł do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje.
J 21, 15-17
Pascha Chrystusa to synowskie, dziecięce złożenie swojego losu w ręce Boga. Odpowiedź na taką ufność może być tylko jedna: Ojciec mocą Swego Ducha wyprowadza Umiłowanego Syna ze śmierci.
Z naszą wiarą jest podobnie: ufność wybudza nas ze snu śmierci, lęku i grzechu. W spotkaniu ze Zmartwychwstałym Chrystusem na nowo wyostrza się powonienie, smak a apetyt na życie wydaje się już odtąd niepohamowany, jak nie do opanowania jest Duch Ożywiciel.
Zasiadamy do wielkanocnego stołu, by spożyć śniadanie, które pachnie Życiem i smakuje Miłością. Bo jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (1 Kor 15, 14)... posiłek wielkanocny dusi nieznośną wonią cepelii i musi kiedyś niechybnie stanąć w gardle, jak sztuczne, malowane jaja. Paschalne śniadanie smakuje Życiem wyłącznie wówczas gdy, choć jesteśmy jeszcze "utrudzeni i obciążeni" niepewnością, to jednak rozbudzeni już przez nadzieję "biegniemy" do pustego grobu:
A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. POBIEGŁA więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono". Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. BIEGLI oni obydwaj razem... (J 20, 1-4).
Św. Grzegorz z Nyssy wychodzi z założenia, że słowo Boże jest naszym pokarmem, i dlatego pozwala sobie przenieść przepisy dotyczące żydowskiej uczty paschalnej na obcowanie z Biblią. Są tam dwie wskazówki, które wydają się mu szczególnie godne zastanowienia: potrawę należy jeść zdjętą dopiero co z ognia; nie wolno łamać kości. Ogień jest symbolem Ducha Świętego: czy zatem polecenie to nie oznacza, że nie należy Bożego pokarmu usuwać z zasięgu żywego ognia, pozwolić mu wystygnąć? Czy nie oznacza to, że lektura Pisma powinna odbywać się w ogniu, to znaczy w obcowaniu z Duchem Świętym, w atmosferze żywej wiary, która łączy nas ze Źródłem tego pokarmu? I następnie - są tam kości, z którymi nie możemy sobie poradzić, doniosłe pytania, które się nam nasuwają i z którymi nie umiemy się uporać. "Co jest istota Boga? Co było przed stworzeniem? Co jest poza granicami widzialnego świata? Jaka konieczność leży u podłoża wszelkich wydarzeń?" Dzisiaj dodalibyśmy wiele innych, jeszcze bardziej dręczących nas pytań. "Nie łam kości" - to znaczy: "Wiedza o tym wszystkim należy jedynie do Ducha Świętego..." Czy nie zabieramy się dziś często do łamania Pismu kości, starając się wydobyć z niego dużo więcej ponad miarę nam wyznaczoną? I czy często nie przyjmujemy jego słowa z dala od ognia Ducha Świętego, żywej wiary, jak pokarm, który wystygł i stał się niestrawny? (J. Ratzinger, Nowa pieśń dla Pana, 85n.)
Życzę więc Wszystkim wytrwałego biegania w Duchu do pustego grobu pytań, lęku i grzechu, by ostatecznie odpocząć w Zmartwychwstałym i w Nim nakarmić się Życiem i Miłością. Błogosławionej Paschy Pana.
« powrót
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















