Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

01.05.2011 01:24

Błogosławiące rany

Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana (J 20, 19b-20).

Błogosławcie a nie złorzeczcie (Rz 12, 14b)



 


W roku 2001, błogosławiony Jan Paweł II, w orędziu na Wielki Post Przebaczenie drogą do pokoju, zwrócił uwagę, że nie tylko ten, kto krzywdzi ale również osoba skrzywdzona powinna wejść na drogę nawrócenia ze swojego żalu i bólu.

Człowiek natomiast obrażony i zraniony, skłonny jest do ulegania psychologicznym mechanizmom współczucia sobie samemu i do rekompensaty, ignorując wezwanie Jezusa do miłości własnego nieprzyjaciela. Ludzkie natomiast wydarzenia z codziennego życia ukazują bardzo wyraźnie, że przebaczenie i pojednanie są rzeczą nieodzowną do wprowadzenia w życie autentycznej odnowy osobistej i społecznej. Odnosi się to tak do relacji międzyosobowych jak również do stosunków między wspólnotami i między narodami (...) Liczne i tragiczne konflikty dręczące ludzkość, powstałe niekiedy również z powodu źle zrozumianych motywów religijnych, utworzyły obszary nienawiści i przemocy między ludźmi i narodami. Niekiedy dzieje się to także między grupami i stronnictwami wewnątrz tego samego narodu.

Brzmi to dość radykalnie, ale nie boję się napisać, że pierwszym, który "nawraca się" ze swego żalu jest Bóg! W Bogu nie ma śladu rozżalenia w stosunku do człowieka.

Gdy po Zmartwychwstaniu Jezus ukazuje się uczniom i pokazuje im swoje rany, nie oskarża nimi, choć powody ku temu były oczywiste. Rany Jezusa są bolesnym zapisem Jego wejścia w naszą historię. To ślad przebywania z człowiekiem, który rani swoim grzechem, słabością, niedojrzałością, lękiem... ostatecznie śmiercią. Wyobraźmy sobie, że Jezus mówi do Piotra: "Moje rany to efekt twojego zaparcia się, Piotrze". A Tomasz usłyszałbym pełen goryczy wyrzut: "Teraz chcesz dotykać moich ran? A gdzie byłeś, gdy mnie ukrzyżowano a potem składano Mnie do grobu? To był właściwy czas na dotykanie moich ran!"

Tymczasem rany Chrystusa nie oskarżają lecz błogosławią. On nie robi nam wyrzutu i nie jest nami rozgoryczony. Z Jego ust nie padają słowa zawodu: a Ja się spodziewałem. Chrystus nie zatrzymuję się narcystycznie nad swoim bólem i żalem, a rany odsłania przed nami, abyśmy i my nie bali się odsłonić przed Nim ze swoją trudną historią. Dał się przecież zranić, by uzdrowić nasze życie: w jego ranach jest nasze zdrowie. Z przebitego boku Jezusa, wypływa krew i woda, JAKO ZDRÓJ MIŁOSIERDZIA DLA NAS - DUCH ŚWIĘTY, PARAKLETOS - OBROŃCA. Rany Jezusa już nie oskarżają - bo strącony został oskarżyciel naszych braci, który dniem i nocą oskarża ich przed naszym Bogiem (Ap) lecz bronią. Nie tylko nie oskarżają, ale są szeroko otwartą bramą do nieba. Chrystus wstępuje do Ojca nie pozbawiając się stygmatów przebywania z nami i tym samym naszą bolesną historię włącza na całą wieczność w pełne chwały życie Trójcy. 

Jeden z polityków wyznał przed beatyfikacją Jana Pawła II, że jeszcze nie nadszedł czas na przebaczenie innemu politykowi i że w ogóle są pewne granice, których w przebaczeniu przekroczyć nie można: Beatyfikacja to naprawdę nie jest miejsce do politycznych pojednań. Rożne rzeczy można, trzeba wybaczyć, ale są też pewne granice. Zgadzam się, że pojednania nie robi się w świetle fleszy i że tak, po ludzku, radykalne przebaczenie wydawać się może nawet czymś naiwnym albo upokarzającym. Jest to jednak możliwe, gdy się nawracamy - upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili (1 P 5,6) -  rodząc się się na nowo z Ducha (por. J 3). Duch bowiem płynie z ran Jezusa szerokim strumieniem jako miłosierdzie: ...  już nie jako oskarżenie! Zraniony błogosławi raniącego!


Niektórzy chrześcijanie sądzą, że nie muszą podejmować tego nieustannego duchowego wysiłku, ponieważ nie odczuwają pilnej potrzeby zmierzenia się z prawdą Ewangelii. Słysząc słowa: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą» (Łk 6, 27), próbują je pozbawić sensu i «unieszkodliwić», aby nie przeszkadzały im żyć tak, jak chcą. Słowa te wydają się im bardzo trudne do przyjęcia i do konsekwentnego zastosowania w życiu. Wzięte bowiem na serio, zobowiązują one do radykalnego nawrócenia (...) Pojednanie może sprawiać trudność nawet wówczas, gdy konflikt powstał z naszej własnej winy. Jeśli zaś winien jest ktoś inny, może ono wręcz być postrzegane jako nieuzasadnione upokorzenie. Aby uczynić krok ku pojednaniu, trzeba wpierw przejść drogę wewnętrznego nawrócenia; trzeba mieć odwagę, aby pokornie podporządkować się przykazaniu Jezusa. Jego słowo nie pozostawia wątpliwości: nie tylko ten, kto jest przyczyną wrogości, ale i ten kto jej doznaje, winien dążyć do pojednania (por. Mt 5, 23-24). Chrześcijanin winien zawrzeć pokój nawet wówczas, gdy czuje się ofiarą kogoś, kto go niesłusznie znieważył i uderzył. Sam Chrystus tak postąpił. Oczekuje On, że uczeń pójdzie w Jego ślady, przyczyniając się przez to do odkupienia brata - pisał we wspomnianym już orędziu błogosławiony Jan Paweł II.

On nie tylko tak pisał. On tak żył, bo taką postawę przyjmują święci wobec grzeszników! Ojciec pustyni, Doroteusz z Gazy mawiał swym braciom: Gdybyśmy mieli miłość, miłość zakryłaby wszelką winę…Gdy matka ma brzydkie dziecko, nie odwraca się od niego ze wstrętem, lecz robi wszystko, co może, aby ukryć jego ułomności i uczynić go piękniejszym. Podobnie postępują święci wobec grzeszników.



« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

4 komentarze

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »