Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
WEJDZIE I WYJDZIE, nie zatracając siebie
JA JESTEM BRAMĄ. Jeśli ktoś wejdzie przeze mnie, będzie zbawiony – WEJDZIE I WYJDZIE, i znajdzie paszę.
J 10, 9
Boimy się bardzo tego, by ktoś nie zranił nas, gdy wyczuje jakiś słaby w nas punkt. Czyjąś raną, niezrealizowanym pragnieniem, tęsknotą, chorobą, starością, niewiedzą łatwo manipulować. Zawsze znajdzie się "silny pasterz", który może obiecać zaspokojenie, ale za cenę podporządkowania. Tak działają sekty, tak mogą działać organizacje polityczne, państwowe i społeczne, tak mogą działać też duchowni i wszelkiej maści przywódcy duchowi, stosując - świadomie czy też nie - duchowe uwiedzenie.
Zbliżają się kolejne wybory i już widzę nadciągający festiwal obietnic. Taka dola polityków i wyborców. Trzeba mimo wszystko uważać, by nie pozwolić nikomu zmanipulować swojej frustracji, niezadowolenia, starości, lęku, bezrobocia, niezadowolenia społecznego. Silni wiele obiecują. Ich największym atutem będzie sukces. A może na odwrót, grać będą swoją raną i rzekomym odepchnięciem, przekonując z tego powodu o swoim szczególnym mandacie moralnym. I wszystko może dziać się pod "katolickim" szyldem, kompletnie nie mając nic wspólnego z Ewangelią. W niej nie ma ani propagandy sukcesu ani poniżania kogokolwiek moralną wyższością względem przeciwnika: trzciny nadłamanej nie złamie, knotka ledwo się tlącego nie zgasi, nie podnosi głosu (Iz). Nie dajmy się zwieść. Chrystus w najbliższych wyborach nie startuje.
Chrystus - Dobry Pasterz, stał się Barankiem, który "wygrywa" słabością. Sam przeszedł przez ciemną dolinę płaczu, samotności, odrzucenia, niezrozumienia. Ostatecznie przeszedł przez katastrofę śmierci.
Tajemnica przejrzystości: Bóg odsłonił się przed człowiekiem w swej słabości, a wszystko to ze świadomością, że ludzkie rany Boga można zlekceważyć, wyśmiać, pogardzić nimi. Stał się podobnym do nas, bo nas właśnie bardzo łatwo zranić.
Dotknął nas. I pozwolił rany Swej dotykać
A potem poszedł. Kto wie czy się zjawi
Jedni wiernie czekają nie chcą drzwi przymykać
Drudzy je zatrzasnęli...
Czy Mu rana krwawi?
Czy już zarosła blizną zapomnienia?
Bo kto z nas godny był tego cierpienia?
Na razie na tych, którzy zapomnieli
I na tych, którzy i drzwi wciąż czuwają
Spłynęła cisza.
Czasem nam się zdaje
Że słychać Jego kroki. Daleko, niepewnie...
Że czeka na nas. Chodzi zatroskany
I prosi: - Przyjdźcie. Dotknijcie swej rany
Jeżeli nie wierzycie znów was krwią upewnię
Ernest Bryll, Dotknął nas
Egzaminem miłości jest ten moment w relacji, w której jedna strona, świadoma słabych stron drugiej strony, nie gra nimi, nie szantażuje, nie daje w związku z nimi pustych obietnic po to tylko, by uzależnić od siebie.
Przy Pasterzu - Baranku jestem wolny: nie boję się odsłonić swoich ran. On wyzwala we mnie autentyczność. Nie muszę kreować się na kogoś kim nie jestem.
Chryste Zmartwychwstały, Ty przyjmujesz nas z sercem takim, jakie mamy. Dlaczego mielibyśmy czekać, aż się ono zmieni, żeby pójść do Ciebie? Ty sam je przemieniasz. Z naszych cierni rozpalasz ogień. Rana otwarta w nas to miejsce, przez które przechodzi Twa miłość. I sprawiasz, że nawet w naszych zranieniach dojrzewa komunia z Tobą. Twój głos rozdziera naszą noc i otwiera w nas bramy chwały (brat Roger z Taizé).
Chrystusem mogę się nakarmić i nasycić - odnaleźć paszę, nie zatracając siebie. On w swym darze z siebie nie jest zaborczy. Nie manipuluje naszymi potrzebami. Rany Baranka uwiarygadniają jego słowa, że jest Bramą... tą właściwą. Zraniony czeka na zranionego. Chrystus nie zachowuje się więc jak "bramkarz" u wejścia do ekskluzywnego klubu dla wybranych, by może autorytatywnie, kapryśnie i z wyczuwalną władzą wobec wchodzących, ocenić przystosowalność do Królestwa. Nie zatrzymuje na sobie, ale prowadzi w Duchu do Ojca. I jestem spokojny, że w Nim, który jest Bramą, sądzony będę wyłącznie przez Miłość: wszyscy, których powierza mi Ojciec, przyjdą do mnie i nikogo z nich nie odrzucę... wolą zaś Tego, który mnie posłał, jest to, abym z powierzonych Mi ludzi nie tylko nikogo nie stracił, lecz wzbudził do życia w dniu ostatecznym (J 6,38-39).
Tam można się nasycić nieskończenie. I choć pragnienie Boga wśród odkupionych się wzmaga coraz bardziej, nie jest to uzależniające przyciąganie. Miłość ma powab sama w sobie. Jej pragnienie przeżywa się w wolności, stąd każdy kto przez rany Chrystusa wkracza w Życie Trójcy , wejdzie i wyjdzie, nie zatracając siebie. Tajemnica obdarowania Bogiem fascynuje i pociąga w taki sposób, że trzeba ciągle szukać i odpowiadać na nowo, w nieskończoność jak Nieskończony jest Bóg.
« powrót
6 komentarzy
-
2011-05-18
Martha
Re: Posłuszeństwo Dobremu Pasterzowi
C.D. » -
2011-05-18
Martha
Re: Posłuszeństwo Dobremu Pasterzowi
Wydaje mi się, że Chrystusowi nie chodzi o pobłażanie, danie wolności która może zniewolić, ale o... » -
2011-05-18
Martha
Re: Posłuszeństwo Dobremu Pasterzowi
Wydaje mi się, że Chrystusowi nie chodzi o pobłażanie, danie wolności która może zniewolić, ale o... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.


















