Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

19.06.2011 15:43

JESTEM po trzykroć... z tobą

... życie trynitarne wyprowadzi nas na zewnątrz, ku drugim, zarazem jednak skupi nas w sobie samych, w owej samowystarczalności Boga. Będzie ono przeciwieństwem niepokoju i zamętu, ale działanie w nim winno być nadmiarem pełni, jednak nie wyalienowaniem z siebie samych. W ten sposób będzie ono uczestnictwem w życiu Boga, które łączy w sobie całkowitą samowystarczalność z doskonałym udzielaniem się sobie nawzajem Osób Boskich

Jean Daniélou SJ, Trójca Święta i tajemnica egzystencji



 fresk z Cerkwi Narodzenia Bogarodzicy w Mielniku (Aleksander Sokołow 1994-95)

Relacyjność naszego istnienia - człowiek staje się Ja w relacji do Ty i między Ja i Ty jest wzajemność dawania: mówisz mu Ty i dajesz mu siebie, on mówi tobie Ty i daje ci siebie (M. Buber) - jest na obraz i podobieństwo Trójcy. Każda osoba jest niepowtarzalna, ale ta niepowtarzalność osoby wydarza i odsłania się w relacji do innej osoby.

Słabością teologii scholastycznej było rozważanie Bożego Imienia JESTEM a w oparciu o nie istnienia Boga na płaszczyźnie filozoficznej. Takim zabiegiem jakby zasugerowano, że samoobjawienie się Boga można zbadać laboratoryjnie, wyprowadzając myślenie i mówienie o Bogu z Jego z relacji do człowieka. Tymczasem kontekst i treść objawienia biblijnego jest jednoznaczny: Bóg objawia się jako JESTEM człowiekowi i ze względu na człowieka. Objawił się nie  tylko dla zaspokojenia naszego głodu intelektualnego, ale po to by nas zbawić, czyli przełamać ostatecznie naszą samotność i niewystarczalność.

Objawienie to zaś nic innego jak odsłonięcie się przed kimś. Objawienie, czy to będzie objawienie ewangelii, czy też wewnętrznego światła łaski, sprawia, że odkrywamy, iż tajemnicza otchłań życia boskiego posiada oblicze, że nie jest ona jakąś rzeczywistością bezosobową, jakimś filozoficznym absolutem, lecz Kimś. To znaczy, że możemy wejść z tym Kimś w relację. Bóg jest tym, do kogo możemy powiedzieć: "Ty" - "Ty jestem moim Bogiem" (J. Daniélou SJ, Trójca Święta i tajemnica egzystencji, (s. 39).

Bóg pyta: Adamie gdzie jesteś? (Rdz) Ale pyta w celu objawienia SIEBIE: "JESTEM z Tobą, jestem tam, gdzie się podziałeś, by przełamać twoje wyobcowanie". Grzech i jego największa konsekwencja - lęk przed Bogiem, to najgorszy rodzaj wyobcowania i najtragiczniejsze od-OSOBNIENIE. Człowiek w takim odosobnieniu bez Boga "usycha".

Trójca Święta to po Trzykroć Najświętsze odsłonięcie się Boga przed człowiekiem jako:

OJCIEC, to znaczy JESTEM jako Ktoś, w Kim człowiek  - jako powołany do życia na zawsze - doświadczyć i dotknąć może niewyobrażalnej stałości i bezpieczeństwa. Ojciec oznacza, że Bóg nigdy nie zostawi człowieka, nikim się nie zniechęci, nie znudzi, nie potępi i nie odrzuci, bo czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.” (Iz 49, 14-15) Stałość Ojca, to najlepsze miłosne lekarstwo na nasze jedynie "bywanie".

SYN, to znaczy JESTEM jako Ktoś, Kto jest z człowiekiem, tam gdzie on aktualnie się znajduje. Przez Wcielenie Chrystus wszedł w relacje z nami na nasz, ludzki sposób: JEST także tam, gdzie rozgrywa się nasze życie, aż po jego ostatni akord, czyli śmierć. W Jezusie z Nazaretu Bóg odsłonił się w całej gamie przeróżnych relacji z człowiekiem: jako syn i brat, uczeń i nauczyciel, przyjaciel i towarzysz, jako ktoś uzdrawiający kogoś i komuś przebaczający, jako odrzucony i wzgardzony przez kogoś, przez kogoś też ostatecznie zabity... I w tych relacjach SYN pozostanie na zawsze: przypominają  o tym Jego rany, zapis intensywnych relacji z człowiekiem. Bóg w powracającym do Ojca Synu odsłonił przed aniołami, ku ich zaskoczeniu, swoją słabość (por. św. Grzegorz z Nyssy).

DUCH ŚWIĘTY, to znaczy JESTEM jako Ktoś, Kto wprowadza w samo JESTEM Boga - życie Trójcy. W Chrystusie Bóg nie tylko się okazał jako Ten, który jest z nami w naszym życiu, bo to oznaczyłoby być z nami tylko do czasu. Tymczasem w Duchu Świętym mamy szczególne zaproszenie: jako dzieci Boga, prowadzeni Duchem, wędrujemy tam, gdzie Bóg JEST a w Nim nic nie zmierza do końca. Być w Bogu, oznacza przebywac u siebie na całą wieczność, ostatecznie przełamując wszelkie znudzenie, sztampę, ograniczenia naszej ludzkiej wyobraźni i możliwości, grzech, w końcu narcystyczny lęk o siebie i swoją przyszłość. W Duchu Świętym przyszłość fascynuje i wabi, bez cienia obawy. Inwestowanie w życie z Ducha wiąże się z satysfakcjonującym oprocentowaniem, bo w Bogu wszystko jest gratis - kupujcie i spożywajcie, <dalejże, kupujcie> bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! (Iz 58,11). I do tego zero ryzyka, bo nadzieja zawieść nie może (Rz 5,5).

 

 


 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »