Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Kazał mi żyć
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swoje życie , straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je znajdzie.
Mt 10,38-39
fragment Drogi Krzyżowej z kościoła NMP Matki Kościoła w Warszawie (fot. Piotr Rybarczyk)
Krzyża się nie szuka, a tym bardziej nie wymyśla... On wyrasta tam, gdzie stawiamy kroki życia, idąc za Chrystusem. I nie każde cierpienie automatycznie jest krzyżem. Cierpienie samo w sobie jest przekleństwem i może oskarżać, walczyć, rozpaczać, gorzko zatruwać. Staje się krzyżem dopiero wówczas, gdy zakorzeni się w Chrystusie: Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani... (Rz 6,3-4)
Co oznacza wziąć swój krzyż, jeśli nie tyle, co zgodzić się na swoje życie... jedyne, tu i teraz: najcięższe brzemię nieść to dźwigać siebie, bo ja to jest mój krzyż (A. Kamieńska, Brzemię). Życie jest jedno: innego tu nie przewidziano, I nie dla innego przyszło Odkupienie: bo kto chce znaleźć swoje życie - inne niż to, które ma - straci je, a kto straci swe życie z mego powodu - tzn. w końcu pożegna iluzje - ten je znajdzie (Mt 10, 39). Z Jego powodu? Skoro Chrystus przyjął, ukochał i odkupił moje jedyne życie, czyż nie może się udać także mi je przyjąć? W Nim tak, o czym sam zapewnia: wystarczy ci mojej łaski!
Czekam
na śmierć wiary
na wysączenie
dna goryczy
w zamian
za zniknięcie
w Tobie
Wlecze się
czas oskubany
ze złudzeń
odmojony
a jednak
zaplątany we mnie
jak w Ciebie
zwarty w niepokoju
dopóki
nie weźmiesz go
na własność
Doroto Sosnowska, Szept z doliny
Chrystus nie wyreżyserował sobie krzyża, by udramatyzować swoją miłość. W przeciwnym razie, można by Boga podejrzewać o niezbyt wyrafinowany szantaż. Krzyż wyrósł naturalnie tam, gdzie życie Boga s-KRZYŻ-owało się z życiem człowieka. Bóg zgodził się bowiem na takie życie, w którym jest człowiek, z całą jego biedą i skurczonymi możliwościami: dar niewypowiedziany. Kresem tego daru okazał się Krzyż, tzn. BYĆ BOGA z człowiekiem do końca, choć to dopiero za nim rozpościera się bezkres ŻYCIA: otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy (Rz 6,8-9).
przydrożny krzyż na Suwalszczyźnie (okolice Makowszczyzny, blisko granicy z Litwą - 2007)
Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć
Nie widzę nic, nie słyszę nic
Tracę puls i ciało swe
Na drodze krzyż zatrzymał mnie
Kazał mi żyć
Pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być
To czerwień jest kolorem krwi
Maluje krwią na ciele mym
I wbijam gwóźdź głęboko tak,
By poczuć siłę i poczuć strach
Dotknij mnie i powiedz mi
Pozwól mi iść
I napisz krwią na ciele mym,
Że warto żyć!
Stworzony by biec
W pogoni za swoim dniem
Przed lękiem uciec chcę,
By dalej żyć
Stworzony by biec
Nie mogę zatrzymać się
Na zawsze zostać chcę,
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!
I znów mój duch połyka lęk...
Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć...
Nie widzę nic, nie słyszę nic...
Tracę puls i ciało swe...
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Myslovitz, Uciekinier ( z płyty Z rozmyślań przy śniadaniu - 1997).
« powrót
5 komentarzy
-
2011-07-06
Aaron
Jaki piękny teledysk ;))
Dzięki o. Macieju za odwagę i dobrą energię. Pozdrawiam » -
2011-06-28
uzzi
Re: wow, jestem pod wrażeniem...
Ano, zgadzam się. Najpiękniesza piosenka o miłosci jaką słyszałam. » -
2011-06-27
Michał
Wyciszenie
Całe życie z Bogiem. To cel. Krzyżem są przeszkody do tego celu. Moja cielesność, psychika.... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.




















