Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

17.07.2011 11:49

Unde malum

I widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre

Rdz 1, 31

... byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim pszenicy

Mt 13,29


                                                 "Skąd się bierze zło?
                                                 jak to skąd
                                                 z człowieka
                                                 zawsze z człowieka
                                                 i tylko z człowieka"    
                                                                                    Tadeusz Różewicz

 
Niestety panie Tadeuszu
dobra natura i zły człowiek
to romantyczny wynalazek
gdyby tak było
można by wytrzymać
ukazuje pan w ten sposób głębię
swego optymizmu
 
wystarczy pozwolić człowiekowi
wytruć swój rodzaj
a nastąpią niewinne wschody słońca
nad florą i fauną wyzwoloną
 
na pofabrycznych pustkowiach
wyrosną dębowe lasy
krew rozszarpanego przez wilki jelenia
nie będzie przez nikogo widziana
jastrząb będzie spadać na zająca
bez świadków
 
zniknie ze świata zło
kiedy zniknie świadomość
 
rzeczywiście panie Tadeuszu
zło (i dobro) bierze się z człowieka

Czesław Miłosz, Unde malum


Skoro zasiew jest dobry (nie mówiąc już o samym Siewcy), skąd wziął się chwast? Pytanie stare jak świat: unde malum? 

Bóg - Dobry Siewca, troszczy się zasiew, pielęgnuje, dogląda, myśli o nim nieustannie z miłością. Nie kontroluje jednak zasiewu dwadzieścia cztery godziny na dobę. Bóg kocha mądrze i wie, że dobro nie jest w stanie dojrzewać i  rozwijać się w atmosferze nieustannej podejrzliwości, kontrolowane do granic. Bóg stwarza dobro i umieszcza w przestrzeni wolności (jesteśmy narodem królewskim), więc zasiew swobodnie może cieszyć się słońcem, powiewami wiatru, rosą i deszczem. Rozwój zakłada możliwość uczenia się, czyli także popełniania błędów. Bóg nie rozkazuje wypełniania "na baczność" przykazań, ale zaprasza do uczenia się, do potraktowania przykazań w kategoriach daru, który sukcesywnie w sobie odkrywamy i cierpliwie go rozwijamy - Królestwo Boże podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem...


Jeśli dobro i dar wiary są w nas jak ziarnko gorczycy, trzeba je wspierać a nie zajmować się przesadnie grzechem i złem dookoła. Święci postępują jak Chrystus - Boski Pedagog, bo sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi (Mdr 12, 19) Stąd, ojciec pustyni Doroteusz z Gazy przypominał swym braciom: gdybyśmy mieli miłość, miłość zakryłaby wszelką winę…Gdy matka ma brzydkie dziecko, nie odwraca się od niego ze wstrętem, lecz robi wszystko, co może, aby ukryć jego ułomności i uczynić go piękniejszym. Podobnie postępują święci wobec grzeszników.

Znam ludzi, których wychowywano przez ciągłe ograniczanie (swego czasu poruszyłem już na blogu ten wątek, odnosząc się do filmu Biała wstążka), sekowanie, przez udowadnianie, że są do niczego i nie zdolni do samodzielnego stworzenia czegokolwiek konstruktywnego w swoim życiu. W dzieciństwie kontrolowani, ograniczani, a dziś - jako dorośli, przypominają skarłowaciałe drzewko, bo w przeszłości byli siłą modelowani i boleśnie przycinani. A to wszystko w imię uchronienia przed złem - chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go (chwast?) - bez zrozumienia Bożej pedagogii.

Wolność jest trudna i niebezpieczna. Czasem prowadzi na manowce (w przypowieści o zasiewie, sen jest obrazem braku czujności). Nie da się jej jednak ominąć, zawiesić. Tylko w niej człowiek może nauczyć się dokonywać wyborów i brać za nie odpowiedzialność. Żyję wartościami nie dlatego, bo muszę i powinienem lecz dlatego, że rozumiem i świadomie wybieram.

Propozycja wycięcia chwastu, o której mowa w przypowieści, to naiwna pokusa by uchronić siebie i innych przed trudem wybierania. Jest to prosta ucieczka od dorosłości: zlikwidujmy zło, a będziemy spokojni.  Lękając się zmagania ze sobą samym, możemy chcieć przerzucać odpowiedzialność na zewnątrz, usprawiedliwiając siebie: "świat jest zły, liberalizm nas atakuje, czasy i ludzie są źli...", itd. Tymczasem Jezus przypomina: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym., że to co nieczyste nie pochodzi z zewnątrz, lecz z wnętrza człowieka (Mk 7,15). 

Jedną ze współczesnych pokus, którym mogą ulegać ludzie religijni, chcąc natychmiast  rozprawić się ze złem, jest nadużywanie egzorcyzmów.  Są wyjątkowe sytuacje, w których są one konieczne. Ale naturalną drogą człowieka w walce ze złem jest ciężka, cierpliwa praca nad sobą: kształtowanie sumienia, walka z wadami, pielęgnowanie ofiarności, rozwiązywanie różnego rodzaju zranień na drodze terapii, regularne przyjmowanie Bożego miłosierdzia i karmienie się Eucharystią. Nikt nas nie zastąpi w pracy nad sobą. Nawet Bóg, o którym mówi w dzisiejszej Liturgii Księga Mądrości: potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością (Mdr 12,18). 

Bóg jest cierpliwy i nie wyręcza nas w odpowiedzialności za życie (dosyć często nadużywamy pojęcia woli Bożej), a wyłącznie wspomaga i wspiera. Stąd pojawia się porównanie Królestwa Bożego do zaczynu. Jesteśmy przaśni jak chleb niekwaszony. Z gruntu dobrzy, stworzeni z dobrej, czystej mąki. Niekiedy jednak okazuje się, że nie mamy wystarczająco dużo sił, by nasze życie wyrosło i nabrało właściwego smaku. Stąd, Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości jako nowy zaczyn chrześcijańskiej Paschy. To on nas stopniowo zakwasza nowym kwasem Paschalnym - krwią Chrystusa. 

Przyjdzie czas ostatecznego oddzielenia pszenicy od chwastu, dobra od zła. Na nasze szczęście! Ale to się nie dokona prostacko, według naszych małodusznych miar. Będzie to dzień wyzwolenia, w którym Bóg uwolni nas od tego wszystkiego co nieprawdziwe, ocalając jednak skrupulatnie każe dobre w nas ziarno gorczycy. 


Bo czyż są na świecie tacy ludzie, którzy nie mają w sobie nic prócz chwastu i nieczystości? Sąd o tym powinniśmy zostawić Bogu. Nie my złożyliśmy na krzyżu ofiarę przebłagalną za grzeszników, byśmy mieli prawo wymądrzać się w ostatecznej ocenie ludzi  "złych, ateuszy i bezbożnych", bo mówi Księga Mądrości o Bogu: karzesz zuchwalstwo świadomych (Mdr 12, 17b).


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

10 komentarzy

  • 2011-07-23
    peronI

    Ocena:
    Zuchwalstwo świadomych
    (,,kupuję'' Tę rolę..._bez pieniędzy.). »
  • 2011-07-21
    o. Maciej Biskup OP

    Re: cytat
    A o który chodzi? O wiersz Miłosza, czy o ten z Maritaina w moim komentarzu? Jeśli o ten z... »
  • 2011-07-21
    o

    cytat
    Co ojciec chce powiedzieć przez ten cytat? »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »