Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Unde malum
I widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre
Rdz 1, 31
... byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim pszenicy
Mt 13,29
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka"
Tadeusz Różewicz
Niestety panie Tadeuszu
dobra natura i zły człowiek
to romantyczny wynalazek
gdyby tak było
można by wytrzymać
ukazuje pan w ten sposób głębię
swego optymizmu
wystarczy pozwolić człowiekowi
wytruć swój rodzaj
a nastąpią niewinne wschody słońca
nad florą i fauną wyzwoloną
na pofabrycznych pustkowiach
wyrosną dębowe lasy
krew rozszarpanego przez wilki jelenia
nie będzie przez nikogo widziana
jastrząb będzie spadać na zająca
bez świadków
zniknie ze świata zło
kiedy zniknie świadomość
rzeczywiście panie Tadeuszu
zło (i dobro) bierze się z człowieka
Czesław Miłosz, Unde malum
Skoro zasiew jest dobry (nie mówiąc już o samym Siewcy), skąd wziął się chwast? Pytanie stare jak świat: unde malum?
Bóg - Dobry Siewca, troszczy się zasiew, pielęgnuje, dogląda, myśli o nim nieustannie z miłością. Nie kontroluje jednak zasiewu dwadzieścia cztery godziny na dobę. Bóg kocha mądrze i wie, że dobro nie jest w stanie dojrzewać i rozwijać się w atmosferze nieustannej podejrzliwości, kontrolowane do granic. Bóg stwarza dobro i umieszcza w przestrzeni wolności (jesteśmy narodem królewskim), więc zasiew swobodnie może cieszyć się słońcem, powiewami wiatru, rosą i deszczem. Rozwój zakłada możliwość uczenia się, czyli także popełniania błędów. Bóg nie rozkazuje wypełniania "na baczność" przykazań, ale zaprasza do uczenia się, do potraktowania przykazań w kategoriach daru, który sukcesywnie w sobie odkrywamy i cierpliwie go rozwijamy - Królestwo Boże podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem...
Jeśli dobro i dar wiary są w nas jak ziarnko gorczycy, trzeba je wspierać a nie zajmować się przesadnie grzechem i złem dookoła. Święci postępują jak Chrystus - Boski Pedagog, bo sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi (Mdr 12, 19) Stąd, ojciec pustyni Doroteusz z Gazy przypominał swym braciom: gdybyśmy mieli miłość, miłość zakryłaby wszelką winę…Gdy matka ma brzydkie dziecko, nie odwraca się od niego ze wstrętem, lecz robi wszystko, co może, aby ukryć jego ułomności i uczynić go piękniejszym. Podobnie postępują święci wobec grzeszników.
Znam ludzi, których wychowywano przez ciągłe ograniczanie (swego czasu poruszyłem już na blogu ten wątek, odnosząc się do filmu Biała wstążka), sekowanie, przez udowadnianie, że są do niczego i nie zdolni do samodzielnego stworzenia czegokolwiek konstruktywnego w swoim życiu. W dzieciństwie kontrolowani, ograniczani, a dziś - jako dorośli, przypominają skarłowaciałe drzewko, bo w przeszłości byli siłą modelowani i boleśnie przycinani. A to wszystko w imię uchronienia przed złem - chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go (chwast?) - bez zrozumienia Bożej pedagogii.
Propozycja wycięcia chwastu, o której mowa w przypowieści, to naiwna pokusa by uchronić siebie i innych przed trudem wybierania. Jest to prosta ucieczka od dorosłości: zlikwidujmy zło, a będziemy spokojni. Lękając się zmagania ze sobą samym, możemy chcieć przerzucać odpowiedzialność na zewnątrz, usprawiedliwiając siebie: "świat jest zły, liberalizm nas atakuje, czasy i ludzie są źli...", itd. Tymczasem Jezus przypomina: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym., że to co nieczyste nie pochodzi z zewnątrz, lecz z wnętrza człowieka (Mk 7,15).
Jedną ze współczesnych pokus, którym mogą ulegać ludzie religijni, chcąc natychmiast rozprawić się ze złem, jest nadużywanie egzorcyzmów. Są wyjątkowe sytuacje, w których są one konieczne. Ale naturalną drogą człowieka w walce ze złem jest ciężka, cierpliwa praca nad sobą: kształtowanie sumienia, walka z wadami, pielęgnowanie ofiarności, rozwiązywanie różnego rodzaju zranień na drodze terapii, regularne przyjmowanie Bożego miłosierdzia i karmienie się Eucharystią. Nikt nas nie zastąpi w pracy nad sobą. Nawet Bóg, o którym mówi w dzisiejszej Liturgii Księga Mądrości: potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością (Mdr 12,18).
Bóg jest cierpliwy i nie wyręcza nas w odpowiedzialności za życie (dosyć często nadużywamy pojęcia woli Bożej), a wyłącznie wspomaga i wspiera. Stąd pojawia się porównanie Królestwa Bożego do zaczynu. Jesteśmy przaśni jak chleb niekwaszony. Z gruntu dobrzy, stworzeni z dobrej, czystej mąki. Niekiedy jednak okazuje się, że nie mamy wystarczająco dużo sił, by nasze życie wyrosło i nabrało właściwego smaku. Stąd, Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości jako nowy zaczyn chrześcijańskiej Paschy. To on nas stopniowo zakwasza nowym kwasem Paschalnym - krwią Chrystusa.
Przyjdzie czas ostatecznego oddzielenia pszenicy od chwastu, dobra od zła. Na nasze szczęście! Ale to się nie dokona prostacko, według naszych małodusznych miar. Będzie to dzień wyzwolenia, w którym Bóg uwolni nas od tego wszystkiego co nieprawdziwe, ocalając jednak skrupulatnie każe dobre w nas ziarno gorczycy.
Bo czyż są na świecie tacy ludzie, którzy nie mają w sobie nic prócz chwastu i nieczystości? Sąd o tym powinniśmy zostawić Bogu. Nie my złożyliśmy na krzyżu ofiarę przebłagalną za grzeszników, byśmy mieli prawo wymądrzać się w ostatecznej ocenie ludzi "złych, ateuszy i bezbożnych", bo mówi Księga Mądrości o Bogu: karzesz zuchwalstwo świadomych (Mdr 12, 17b).
« powrót
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.





















