Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Sami swoi
Wówczas w odpowiedzi rzekł Jezus: "O kobieto, twoja wiara wielka. Niech ci się stanie, jak chcesz".
Mt 15,28
A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzy jesteście daleko, i pokój tym, którzy są blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga
EF 2, 17-19
Chrystus w dzisiejszej Ewangelii wywraca wszelkie mury naszych stereotypów na temat tego, którzy to są ci "nasi" a którzy to są ci "obcy" .
Ani Żydzi nie są odrzuceni przez Boga ani obcy dla Kościoła (Jan Paweł II nazywa ich naszymi starszymi braćmi, a Benedykt XV wręcz ojcami w wierze), jakby niektórym pasowało do ich narodowych i politycznych koncepcji, tłumaczących całą ich pogardę i złość na rzeczywistość. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami
... nie modlimy się bezpośrednio o nawrócenie Żydów w misjonarskim znaczeniu, lecz o to, aby Pan doprowadził do takiego historycznego momentu, w którym my wszyscy będziemy zjednoczeni ze sobą nawzajem - Benedykt XVI, Światłość świata
Ani my te nie jesteśmy aż tacy "swoi", jakby nam się wydawało tylko dlatego, że przyjęliśmy chrzest i jesteśmy pokoleniem JP II. Przynależność do Chrystusa wynika wyłącznie z miłosierdzia - albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie (Rz 11,32) oraz z żywej, ciągle na nowo ponawianej wiary - kobieto, twoja wiara wielka. Niech ci się stanie, jak chcesz (Mt 15,28). Wiara jest darem a nie własnością, czego Chrystus nauczał naród pierwszego wybrania a dziś przypomina nam przez słowa św. Pawła: Jeżeli zaś niektóre gałęzie zostały odcięte, a na ich miejsce zostałeś wszczepiony ty, który byłeś dziczką oliwną, i razem [z innymi gałęziami] z tym samym korzeniem złączony na równi z nimi czerpałeś soki oliwne, to nie wynoś się ponad te gałęzie. A jeżeli się wynosisz, [pamiętaj, że] nie ty podtrzymujesz korzeń, ale korzeń ciebie. Powiesz może: Gałęzie odcięto, abym ja mógł być wszczepiony. Słusznie. Odcięto je na skutek ich niewiary, ty zaś trzymasz się dzięki wierze. Przeto się nie pysznij, ale trwaj w bojaźni! (Rz 11,17-20).
Chrystus przekracza wszelkie bariery, mimo iż ludzie Kościoła nie raz mają pokusę, by reglamentować i iście korporacyjną mentalnością rozdzielać Bożą łaskę, przypominając zarządców a nie braci - odpraw ją, bo krzyczy za nami! Bożej miłości nie da się zatrzymać. Ona dociera wielkodusznie wszędzie tam, gdzie Bóg sam pragnie wędrować i gdzie inni - "ci, obcy" - są Go spragnieni, choćby jego Oblicze skryło się pod postacią innych pragnień. Kościół związany jest sakramentami, ale Chrystus nie - jak mówi mądrość teologiczna Kościoła - i dociera na krańce, by i tam budować swój Kościół, choćby był niedostrzegalny strukturalnie.
Tak,
nawet kiedy nie wierzę
jest we mnie miejsce
dla niewiary niedostępne
skrawek dzikiej łaski
rezerwat uparty
nieprzetrzebiony
nietknięty śpiący w ciele ból
muzyka która w ciszy gniazdo wije
Anna Kamieńska, Niewiara
Ilustracja z Codexu Aureus Epternacensis przedstawia opowiadanie o niewieście kananejskiej. Kodeks powstał w latach 1030-1050 w opactwie benedyktyńskim w Sankt Willibrord w Echternach.
Dzisiejsza ewangelia przestrzega nas przed pogardą kimkolwiek, kto - wydawałoby się - nie jest wystarczająco "nasz". To przestroga dla nas, by nie "widzieć" ludzi według naszych stereotypów i przyzwyczajeń, by nie dzielić według narodowych i politycznych kryteriów, być nie widzieć Kościoła wyłącznie tylko tam, gdzie docierają fale radiowe, choćby to był "katolicki" głos w twoim domu. Kościół nie jest tam, gdzie "obiektywnie" wskaże i potwierdzi red. naczelny Frondy czy Tygodnika Powszechnego. Jeśli wiarę mamy z Ducha, według Ducha też powinniśmy rozumieć Kościół i dostrzegać jego granice, bo Duch Święty nie da się ograniczyć i jak wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża (J 3,8). Bóg ma kłopoty z arytmetyką i liczba zbawionych nie zgadza Mu się - na nasze szczęście ale i ku przestrodze - z liczbą ochrzczonych.
Jedno jest pewne: w Chrystusie wszyscy ludzie już są sami swoi!
« powrót
10 komentarzy
-
2011-08-19
Adhamah
Re: Re: Re: Polska otwartość na codzień!
Pan przyjdzie i podziały na poziomie grup, narodów etc. przestaną mieć sen - niewątpliwie.... » -
2011-08-19
kajak
Re: Re: Re: Re: Re: Polska otwartość na codzień!
Gdyby tylko szybko, to bym nie miał za złe. Ale i tak nie mam :). Najważniejsze, żeby w wiadomym... » -
2011-08-19
o. Maciej Biskup OP
Re: Re: Re: Re: Polska otwartość na codzień!
Dziękuję za doprecyzowanie swojej uwagi o "równiachy na ambonie". W takim kształcie sam się pod... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.


















