Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
2011
Epitety i pozory
Życie moje było trudne, ale ciekawe, O takie właśnie prosiłem Boga w młodości.
Janusz Korczak (Henryk Goldszmit)
Przytoczone słowa Korczaka pochodzą z jego Pamiętnika, który powstał w warszawskim getcie. Zapisane zostały odpowiednio w maju oraz w lipcu 1942 roku, na kilkanaście dni przed wywózką do Treblinki.
Zakończyłem właśnie lekturę najnowszej książki o Januszu Korczaku - "Korczak. Próba biografii", napisaną przez Joannę Olczak-Ronikier. Rodzice autorki przed wojną byli wydawcami większości tekstów Doktora. Książka przejmująca... bo to zapis przejmującej historii kogoś, kto żyjąc tak a nie inaczej, uparcie przekonywał, że w każdych warunkach być człowiekiem to nie przywilej lecz obowiązek. I do końca, w nieludzkim świecie, sam w człowieka "nieprzyzwoicie" wierzył. Jednocześnie jest to biografia człowieka osamotnionego i jakby do końca nierozumianego przez otoczenie. Okazuje się bowiem, że kiedy dotyka nas bezradność w zrozumieniu kogoś - a przydarza nam się to notorycznie - szybko zadowalamy się jakimś prostym, łatwo rzuconym epitetem, obelgą, uproszczoną oceną.
Napadali na niego wszyscy. Żydzi tradycyjni o to, że polonizuje dzieci, Polacy i Żydzi asymilowani, że niepotrzebnie utrwala w wychowankach poczucie żydowskiej tożsamości, utrudniając integrację z polskim społeczeństwem. Syjoniści, bo nie agitował za wyjazdem do Palestyny. Komuniści, bo nie wzywał do walki z kapitalizmem.
Korczak był nie tylko twórcą i kierownikiem Domu Sierot dla żydowskich dzieci. Przed wojną, stworzył również i dla polskich dzieci robotniczej biedoty Warszawy, wraz z Marią Falską, Nasz Dom. Jako człowiek uduchowiony choć niekonfesyjny od samego początku planował i domagał się miejsca na kaplicę. Uważał, że wszystkie dzieci potrzebują kontaktu z Bogiem, a te skrzywdzone przez los szczególnie. Falska, ateistka i wcześniej wieloletnia członkini PPS, nie zgodziła się. Pozwoliła jedynie na tzw. "pokój ciszy" a ci, którzy chcieli, modlili się, wieszali nad łóżkiem święte obrazki, chodzili w szkole na religię, w niedzielę na msze do kościoła w Wawrzyszewie, który należał do bielańskiej parafii. To jednak nie o Falskiej, ale właśnie o Korczaku proboszcz mówił: "Ten komunista".
Jak to jednak w życiu bywa, pozory mylą. Korczak, "ten komunista", dobrze przygotował swoje dzieci z Domu Sierot na spotkanie Innego Świata. W swoim pamiętniku z getta zapisał w maju 1942 roku: Duch tęskni w ciasnej klatce ciała. - Ludzie czują i rozważają śmierć pod kątem końca, a jest ona tylko dalszym ciągiem życia, innym życiem. W czasie ostatniego szabasowego wieczoru, krótko przed wywózka do Treblinki, modlił się z dziećmi gorliwie, przy szabasowych świecach błogosławiąc światło Boże... jak gdyby na przekór ciemności, która coraz mocniej ogarniała dom, dzieci, współpracowników i samego doktora.
obraz zatytułowany "Światło cieni"
Nie okłamywał nikogo: nie róbcie dzieciom niespodzianek, jeśli nie chcą. Powinny wiedzieć, zawczasu być uprzedzone, czy będą strzelali, czy na pewno, kiedy i jak. Trzeba się przygotować przecież do długiej, dalekiej, niebezpiecznej podróży. Mówił o śmierci otwarcie. Opowiadał jednak o niej w taki sposób jakby była wyłącznie dorastaniem do dalekiej drogi życia. Do jednej z sierot, które żaliło mu się, że nawet nie zna miejsca pochówka swoich rodziców: gdyby grób rodziców był blisko, nie byłabym sama, Korczak odpowiada, a może przez niego sam Bóg:
- Mylisz się, miłe dziecko - nie jesteś samo. - Żyje w tobie szukanie grobu, żyje w tobie tęsknota, żyje w tobie czekanie, żyje w tobie przeszłość i przyszłość, żyje twoja samotność. - Ty jesteś samo i samotność sama, a razem dwoje. - Już jest was dwoje! Żyje myśl twoja o grobie rodziców, już was jest troje. Jedno - jeden. Dwoje - dwa . - Troje - trzy. Czworo - cztery. Pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście.[...] Śpijcie, miłe dzieci (pauza). Śpicie, miłe dzieci? - jedenaście, dwanaście, trzynaście, czternaście, piętnaście, szesnaście, siedemnaście, osiemnaście. Śpicie (pauza). Szalom, miłe dzieci. Śpijcie i rośnijcie. - ŻYJCIE I ROŚNIJCIE DLA DALEKIEJ DROGI ŻYCIA [...]. SZALOM, MIŁE DZIECI (Igor Newerly, Rozmowa w sadzie piątego sierpnia).
Chcę wierzyć, że proboszcz bielańskiej parafii, który łatwo, jednym "niewinnym" słowem scharakteryzował Korczaka - "Ten komunista" , sam potrafił, w tych nieludzkich dniach wojny, przygotowywać swoich parafian na śmierć i... ŻYCIE! W końcu... nie każdy, kto mi mówi "Panie, Panie" jest gotowym dla Królestwa. Nie każdy z nas dorasta do bycia CZŁOWIEKIEM... gotowym dla dalekiej drogi życia. Na szczęście znajdują się tacy ludzie jak Korczak, którzy pociągają z sobą innych.
« powrót
8 komentarzy
-
2011-09-28
o. Maciej Biskup OP
Re: Re: Re: Ojcze Macieju, mniej romantyzmu, a więcej realizmu. Opisywani bohaterowie już nie żyją i nie mogą si...
Nie napisałem o zestawianiu czyjegokolwiek życia z Korczakiem po to, by kogokolwiek dezawuować -... » -
2011-09-28
Mati
Nie dać się zabić
Nie, nie powinniśmy dać się zabić. Takie pomysły to jakieś chasydzkie zabobony, a my... » -
2011-09-28
podesek
Re: Re: Ojcze Macieju, mniej romantyzmu, a więcej realizmu. Opisywani bohaterowie już nie żyją i nie mogą si...
A ja? Jak zwykle na przekór :) To, że inni coś zrobili, nie oznacza, iż było to dobre/właściwe. A... »

















