Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Kuszenie Kościoła
Oczywiste jest to, że chrześcijanin, decydując się na wybór takiego czy innego kandydata, powinien kierować się sumieniem i to jeszcze otwartym na światło Ewangelii i apostolskie nauczanie Kościoła. W swoim rozstrzyganiu nie może się jednak ograniczyć do tematów wyłącznie "dyżurnych" w dyskusji społecznej i politycznej, jak na przykład aborcja. Nie umniejszając powagi tego grzechu, chrześcijanin musi zachować ostrożność i roztropnie pamiętać, że niejednokrotnie politycy tę kwestię traktują dość koniunkturalnie i przedmiotowo.
Sumienie chrześcijanina powinno bacznie przyglądać się i krytycznie pytać, czy czasem w różnego rodzaju dyskusjach, dotyczących moralności czy tożsamości chrześcijańskiej, politycy nie wykorzystują wiary i Kościoła, podporządkowując je swoim partyjnym celom. Chrześcijańskie przesłanie może się odzwierciedlać w jakimś wymiarze w programach poszczególnych partii i wizji państwa, ale nie jest z nimi nigdy tożsame. Dla przykładu. Roman Dmowski jako agnostyk, a z pewnością osoba niepraktykująca niemal do końca życia, był twórca politycznego mitu "Polaka katolika". Nie musi być nic złego w zbitce "Polak i katolik", pod warunkiem jednak, że nie jest to program partyjny do walki o pewną wizję państwa. Hasło w ustach Dmowskiego nie służyło, w jego zamyśle, trosce o zbawienie wieczne Polaków ale wynikało z troski o wygranie pewnej wizji politycznej, z góry uderzającej w mniejszości narodowe i wyznaniowe. Jeśli już, to bardziej uzasadnione jest określenie "katolik Polak", bo miłość ojczyzny, o czym niejednokrotnie przypominał bł. Jan Paweł II, nie może być bałwochwalcza. Zresztą katolicyzm, rozumiany głęboko duchowo i teologicznie, uczy powszechności i przestrzega przed zasklepianiem się w etnicznej, zamkniętej enklawie. Jan Paweł II tak właśnie "powszechnie" postrzegał samą polskość: polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten » jagielloński «wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym (Pamięć i tożsamość).
Zatem, na jakiekolwiek "kuszenie" przez polityków Kościół nie może się nabierać. Pisze o tym jednoznacznie w "Jezusie z Nazaretu" Benedykt XVI.
Wróćmy jednak do pokusy. Jej rzeczywista treść staje się widzialna, kiedy patrzymy, jak na przestrzeni historii przybiera ona ciągle nowe kształty. Chrześcijańskie cesarstwo usiłowało od razu uczynić wiarę politycznym czynnikiem jedności Cesarstwa. Królestwo Chrystusa powinno przecież przybrać kształt politycznego królestwa i błyszczeć jego blaskiem. Bezsilność wiary, ziemskiej bezsilności Jezusa Chrystusa, trzeba pomóc, dając im władzę polityczną i wojskową (papież ironizuje). Poprzez wszystkie wieki ciągle na nowo w różnych odmianach powraca pokusa umacniania wiary z pomocą władzy, i za każdym razem groziło niebezpieczeństwo zduszenia jej w objęciach władzy.
WALKĘ O WOLNOŚĆ KOŚCIOŁA, WALKĘ O TO, ŻEBY KRÓLESTWO JEZUSA NIE BYŁO UTOŻSAMIANE Z ŻADNĄ FORMACJĄ POLITYCZNĄ, TRZEBA TOCZYĆ PRZEZ WSZYSTKIE STULECIA. BO W OSTATECZNYM ROZRACHUNKU CENA, JAKĄ PŁACI SIĘ ZA STAPIANIE SIĘ WIARY Z WŁADZĄ POLITYCZNĄ, ZAWSZE POLEGA NA ODDANIU SIĘ WIARY W SŁUŻBĘ WŁADZY I NA KONIECZNOŚCI PRZYJĘCIA JEJ KRYTERIÓW." (Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, s. 46.)
« powrót
4 komentarze
-
2011-10-08
o. Maciej Biskup OP
Re: In hoc signo vinces
Konstantyn przyjął Krzyż jako nowy symbol cesarstwa, ale sam nie za bardzo się przejął Nim w... » -
2011-10-08
kajak
Re: Re: In hoc signo vinces
Wyłącznie, obawiam się, do niej upodobanie. "Też" odnotowuję i spływam z radosnym chlupotem :)). » -
2011-10-08
angelos
Re: In hoc signo vinces
Kajak, Ty też masz coś współnego z greką? Właśnie mnie ucieszyłeś. »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.
















