Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
KOŚCIÓŁ BRAT
Święty Franciszek to piękna ikona Kościoła, który w swym ubóstwie, prostocie i ranach - jako brat - powinien docierać do każdego. Skoro Franciszek potrafił rozmawiać z wilkiem, to i Kościół nie powinien bać się rozmawiania z każdym człowiekiem. I może wówczas, gdy Kościół - na wzór Franciszka - będzie się stawał bardziej prosty i autentyczny w swym wyrazie i języku, wielu przyjdzie słuchać Ewangelię... a może ją po prostu we wspólnocie Kościoła zobaczy. Franciszek podtrzymywał Kościół, jak w śnie Innocentego III i odbudowywał go jako communio - wspólnotę. Działo się to na długo przed tym jak Sobór Watykański II o takim wymiarze Kościoła rozmawiał. Jean Vanier pisał, że jeżeli brakuje wspólnoty, serca zamykają się i obumierają. Kościół brat nie będzie miał problemu z autorytetem w świecie. Ojcowska troska Franciszka o Kościół była właśnie braterska i prosta. Autorytet Kościoła, bardziej wsłuchujący się i rozmawiający, a nie wyłącznie rozkazujący i pouczający bardziej przekona do siebie i przyciągnie. Często za fasadą pewności siebie i władzy, która tylko zarządza i dekretuje, ukrywa się lęk przed konfrontacją z własnym ubóstwem, niepewnością i ranami. Pójście do świata wiąże się z odsłonięciem swojej słabości. Gdy tylko ktoś zaczyna kochać, staje się kruchy, podatny na okaleczenie. Dlatego właśnie Jezus to Osoba, która może być najboleśniej zraniona, bo On kochał najpełniej - mówi Jean Vanier. Franciszek, ośmielony przykładem ubogiego i zranionego Zbawiciela, sam taki dał się poznać światu, znosząc bariery i rozbijając skorupy, które zamykają na innych. Świat zobaczył w nim brata, który nie boi się dotykać ran człowieka, jego ubóstwa materialnego, psychicznego i duchowego. On naprawdę wierzył, że Ewangelia sama przyciągnie i zadziała.
ikona św. Franciszka z Bazyliki Santa Croce we Florencji (XIII w.)
Ruszył św. Franciszek w drogę ku miejscu, gdzie wilk miał leże. I oto w obliczu wielu mieszczan, którzy przyszli na ten cud popatrzeć, wyszedł wilk na przeciw Św. Franciszka z otwartą paszczą. Franciszek, zbliżając się do niego, uczynił znak krzyża świętego i przywołał go ku sobie, i rzekł: "Pójdź tu, bracie wilku. Rozkazuję ci w imię Chrystusa nie czynić nic złego mnie i nikomu". I dziw! Ledwo Św. Franciszek uczynił znak krzyża, straszliwy wilk zamknął paszczę i stanął.
Wilk zawarł ze świętym umowę, że nigdy nie wyrządzi już nikomu krzywdy, w zamian za to mieszkańcy Gubbio będą go karmić. Później udali się do miasta i ku zdziwieniu i radości wszystkich posłuszeństwem wilka względem św. Franciszka, gdy dotarli na plac miejski potwierdzili przy wszystkich ważność ich umowy, przy wszystkich zebranych.
Zdarzenie to opowiedziane powyżej wzbudziło taką radość i podziw ludu, również dla pobożności świętego, jak dla nowości cudu i pokoju z wilkiem, że wszyscy mieli krzyczeć ku niemu, chwaląc Boga, który im zesłał Św. Franciszka... Żył potem wilk wspomniany dwa lata w Gubbio, chodził poufale po domach od drzwi do drzwi, nie czyniąc zła nikomu i nie doznając go od nikogo. A ludzie żywili go uprzejmie. W końcu brat wilk umarł ze starości, nad czym mieszczanie ubolewali wielce.
« powrót
7 komentarzy
-
2011-10-08
kropla_ciszy
postawa wilka, czy Wilka ?
Zaciekawił mnie relacja, św. Franciszek - wilka. Czy dobrym jest-nawiązując do świętości... » -
2011-10-06
o. Maciej Biskup OP
Re: Re: Re: Czy rozmawiać z każdym?
Święc Franiszek i Dominik do usług: ojcostwo w braterstwie, w czasach gdy od Kościoła odchodziły... » -
2011-10-06
Adhamah
Re: Re: Czy rozmawiać z każdym?
Nie naszą rzeczą jest dawać lub odmawiać szansy, wierzyć lub nie wierzyć w otwarcie bliźnich na... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.


















