Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

22.10.2011 16:47

"Oburzeni?"

W mojej sytuacji odczuwam jedynie bezradność: wydawałoby się, że powinienem mieć wspaniałą perspektywę do oglądania rzeczy w odmiennym - heraklitejskim - świetle. Ale równocześnie wokół mnie i we mnie samym jest tyle zamętu. W monastycyzmie tkwi fatalna mieszanina inspiracji i inercji, która wywołuje niejasne, okropne poczucie winy w każdym, kto nie chowa po prostu głowy w piasek. Nigdy nie wiesz, kiedy masz słuszność i jak daleko możesz się posunąć w badaniu zewnętrznego świata i reagowania nań. Istnieje nieskończona ilość pokus, a pierwszą z nich jest myślenie, że się jest od tego wszystkiego odizolowanym i jakoś "czystym", podczas gdy w rzeczywistości jesteśmy pełni tych samych jadów. Dlatego walczymy w sobie z wieloma takimi dwuznacznościami. Zawsze istnieje pokusa usprawiedliwiania siebie poprzez potępiania "świata".


Thomas Merton  w liście do Czesława Miłosza, w: Życie w listach, W drodze 2011

 



"Oburzony" na "świat" Thomas Merton wybrał życie mnicha, ale jego serce nigdy nie przytrzasnęło drzwi przed światem, o czym świadczy jego liczna korespondencja z "całym" światem.

Ulicami Warszawy, podobnie jak ulicami wielu wysoko rozwiniętych miast świata, przeszedł 15 października marsz "Oburzonych". W warszawskim proteście brało udział około 200 osób, głównie licealistów. Nieśli transparenty "Stop tyranii rynku" i "Kapitalizm nie działa". Całe to "oburzenie" w Warszawie może byłoby nawet mnie w stanie przekonać, gdyby nie drobne szczegóły. Otóż "Oburzeni" to młodzież z dobrych, warszawskich szkół, do których - za nie małe pieniądze - wysyłają "kochani" rodzicie - kapitaliści! Młodzież zamknięta w kleszczach  "tyranii rynku" mogła się skrzyknąć za pomocą kapitalistycznych gadżetów: wypasionych komórek oraz założonych na laptopach apple facebooków i twitterów. Na ich wstydliwie ukrywane szczęście - kapitalizm zadziałał. W potknięciu o "drobne" szczegóły, idea niestety się wali. Szkoda tylko, że to młodzież trzeciego świata nie może skorzystać z dobrodziejstw kapitalizmu, by skrzyknąć się i szczerze oburzyć się na jawną niesprawiedliwość. Trzeci świat "oburza się" na tyranię rynku umierając z głodu.

Piszę, aby prowokować do refleksji nie tylko uczestników ruchu "Oburzeni", ale przede wszystkim nas chrześcijan. Bo i w Kościele jest odwieczna "moda" oburzania się na "świat". I dobrze, bo przecież chrześcijanie nie mogą dać zapomnieć "światu", że przemija jego postać. Z powodu ewangelicznego "oburzenia", wielu chrześcijan oddawało życie, a gdy czasy męczenników się "skończyły" uciekali na pustynię egipską, "oburzając" się w Duchu Świętym. Jako pustelnicy odkrywali, że pokusy "świata" były ich własnymi pokusami a demony - jad "świata" - głęboko przenikał ich samych. Chrześcijanin "oburza się" na świat umartwieniem, pokorą i łzami z powodu własnych grzechów. Ostatecznie, "oburza się" na świat swoją świętość. Wyraża się ona w  "nieuzasadnionej" ufności wobec Boga i w "lekceważącym" stosunku do  zdrowego rozsądku, okazując współczucie światu. Chrześcijanin "oburza się" na grzesznika, błagając i wzywając w swoim sercu Jezusa tak długo - zaleca św. Izaak Syryjczyk, dopóki nie poczuje w sobie miłosierdzia, jakiego Bóg doświadcza w stosunku do świata, ponieważ tylko takie błagające wezwanie serca współodczuwa nędzę ludzi i miłosierdzie ich Zbawiciela - dopowiada Katechizm Kościoła Katolickiego. Chrystus wyraził swoje "oburzenie" wobec świata, oddając za niego życie, nie oczekując od niego względów. Nie wysłuchany przez polityków i możnych tego świata (sadyceuszów, faryzeuszów, Piłata i im podobnym)... umierał "zapomniany" przez świat, nie nosząc w sercu urazy lecz miłosierdzie dla nas i całego świata.

Ksiądz Tischner pisał przed laty: są dwa rodzaje duszpasterskiej odwagi: jest odwaga, która śmie wytknąć człowiekowi jego grzech, i jest odwaga, która śmie pokazać grzesznikowi wielkość miłości Boga. Najczęściej spotykamy w kościołach pierwszą odwagę... W ewangelicznym kapłaństwie nie chodzi o to, ile ognia potrafi kapłan ściągnąć z nieba na głowy grzeszników, ale o to, za iloma potrafi „nadstawić kark”. Ewangeliczne kapłaństwo dopełnia się na krzyżu. Wstawiennictwo słowne staje się rzeczywistą śmiercią za grzeszników.

Tymczasem wielu chrześcijan w Polsce oburza się na świat dość nieproporcjonalnie ostro, jak na mizerny stan oburzenia na swój wewnętrzny "świat" demonów, które wypełniają rozum i serce. Pokusą ochrzczonych jest brak pamięci o własnych grzechach  - pokusa usprawiedliwiania siebie poprzez potępiania "świata" (Merton). Najmniej przekonywujące jest ta sytuacja, w której na świat oburzają się te osoby w Kościele, które "dobrze" potrafią zadbać o swoje przywileje a swój codzienny chleb zdobywają lekką ręką, ceniąc sobie wysoko taryfikowaną wartość swoich usług duchowych.

W starożytnym i średniowiecznym Kościele wielu biskupów i papieży wywodziło się ze środowiska pustelniczego i mniszego, nauczywszy się wcześniej duchowo "oburzać" na świat, rezygnując z dobrodziejstw świata i ograniczając swoje potrzeby. Niektórzy, pokornie przyznając się, że są za słabi, a urzędy kościelne niebezpiecznie "światowo" smakują, wracali do życia mniszego. Może wielu biskupom i kapłanom w Polsce przydałoby się pomarzyć o "oburzaniu" się na świat, prowadząc życie pasterza ale z mentalnością mnicha. Wewnętrzna pustelnia to alternatywa dla marzeń o kontynuowaniu roli niekwestionowanego przewodnika narodu, o byciu przyjmowanym, wysłuchiwanym i poważanym na politycznych salonach "świata". Ewangelię można obronić przed "światem" -  ale zawsze dla zbawienia świata -  "oburzając" się na wzór Mistrza z Nazaretu, który był cichy i pokorny sercem

chrześcijańskie "oburzenie" na świat - mnich z Tibhirine modli się, aby nie pielęgnować w sercu nienawiści do tych, którzy za moment odbiorą mu życie

Benedykt XVI, w drodze do Berlina, podczas konferencji prasowej zorganizowanej na pokładzie samolotu, wyraził zrozumienie dla protestów przeciwko jego wizycie, nazywając je elementem wolności: Mogę zrozumieć, że w obliczu przestępstw, takich jak wykorzystywanie nieletnich, a popełnionych przez księży, jeśli ofiara jest czyimś bliskim, ten ktoś mówi: to nie jest mój Kościół, Kościół jest siłą uczłowieczania i moralizacji, a jeśli oni sami robią coś przeciwnego, to ja nie mogę być dłużej w Kościele. W czasie rozmowy z dziennikarzami odniósł się także do zapowiedzi bojkotu jego przemówienia w Bundestagu ze strony części parlamentarzystów lewicy. Powiedział m.in.: Rzeczą normalną jest to, że w wolnym społeczeństwie i w dobie sekularyzacji zajmowane są stanowiska przeciwko wizycie papieża... wyrażanie własnego punktu widzenia stanowi element wolności.

Czy w Polsce stać chrześcijan a zwłaszcza pasterzy Kościoła na takie gesty i słowa? Czy wobec zjawiska, które symbolizuje pan Palikot, chrześcijan stać wyłącznie na ludzkie "oburzenie", bez jakiejkolwiek próby zrozumienie przyczyn, włącznie z rachunkiem sumienia, tej coraz wyraźniejszej tendencji w społeczeństwie? Tischner mówił: W moim życiu filozoficzno-kapłańskim nie spotkałem kogoś, kto stracił wiarę po przeczytaniu Marksa, Lenina, Nietzschego, natomiast na kopy można liczyć tych, którzy ją stracili po spotkaniu z własnym proboszczem.

« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

18 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »