Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Nic nie wiem poza...
Nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście... Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
por. Mt 23, 1-12
W 1977 roku, z okazji urodzin Pawła VI, obecny papież Benedykt XVI podzielił się swoimi uwagami na temat tego kim i jaki powinien być następca Piotra. Powiedział wówczas, cytując kardynała Reginalda Pole'a, że papież powinien uważać się za kogoś małego i tak też się zachowywać. Jednocześnie przyznał, że papież nie wie nic innego poza tym, czego nauczył go Bóg Ojciec przez Syna.
Tymczasem, u nas nie brakuje ciągle hierarchów i duchownych, którzy na ambonie "znają się" na wszystkim, bezkrytycznie uzurpując sobie kompetencje i żądając uznania autorytetu w każdej dziedzinie życia i za wszelką cenę. Wyjaśniają więc przyczyny katastrofy smoleńskiej, mówią o wyszkoleniu polskiego wojska, udzielają instrukcji wyborczych... itd., itd. Jednym słowem, sen o prowadzeniu narodu nie ustępuje rzeczywistości, w której świeccy katolicy nie mają zamiaru zgadzać się by nadal ich traktowano infantylnie, prowadząc za rączkę. Dotyczy to także spraw wiary. W sakramentach, Nauczyciel i Mistrz wiary - Duch Święty zstępuje i uczy (por. J 14,26) każdego ochrzczonego. Benedykt XVI nie dawno wspomniał o "wewnętrznej wspólnocie wiary” wszystkich ochrzczonych bez wyjątku i podkreślił, że papież nie ma tej władzy, by coś wymusić. Jego "siła" polega na przekonywaniu ludzi by pojęli – jesteśmy razem.
Skoro jeden jest tylko Nauczyciel i Mistrz a my wszyscy jesteśmy braćmi, o czym przypomina nam dzisiejsza ewangelia, i gdy rzeczywistość kościelna w Polsce - nie oszukujmy się - jest zgoła inna, to świeccy zaczynają wyraźnie akcentować swoją autonomię i coraz to buntują się przeciwko nam, bo chcieliby rozmawiać z samym Gospodarzem bez pośredników (Czesław Miłosz, fragment wiersza Dziecko).
Dla umocnienia w wierze świeckich wiernych, lepiej byłoby, gdybyśmy my duchowni w Polsce, głosząc na ambonie żywe Słowo Boże, zaufali bardziej sile łaski Bożej i przyznali, że nie wiemy nic innego poza tym, czego nauczył nas Bóg Ojciec przez Syna. Posłano nas bowiem do głoszenia Ewangelii... nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża (1 Kor 1, 17).
Jestem przekonany, że los Krzyża Pańskiego rozstrzyga się nie na sejmowych salonach lecz na ambonach. Jeśli tu go obronimy, zgadzając się na ukrzyżowanie i śmierć wszystkich naszych ludzkich ambicji, pomysłów i osobistych poglądów, Krzyż ocaleje w sercach ludzi. Nie jest rzeczą papieża, aby być pełnych chwały władcą, lecz by dawać świadectwo o Tym, który został ukrzyżowany, a i aby być także samemu gotowym, w ten sposób, w łączności z Nim, wypełniać swój urząd - wyznaje Benedykt XVI.
« powrót
8 komentarzy
-
2011-11-01
kajak
Re: Re: Re: Re: Re: Re: jak nie ulał...
Znowu te nożyce. Vel kajak. Dokładnie dowiedzieć się, jak i kiedy nadużywam słów... Z użyciem... » -
2011-10-31
o. Maciej Biskup OP
Re: Re: Re: Re: Re: jak nie ulał...
"De gustibus est non disputandum" - zwłaszcza jeśli dotyczy to "argumentum ad personam non ad... » -
2011-10-31
Alfama
Re: Re: Re: Re: jak nie ulał...
"Głoście Ewangelię zawsze, a w razie potrzeby używajcie słów".Ja mam często wrażenie,że... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.



.jpg)














