Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
SŁOWO nie może "usiedzieć"!
Jeżeli kochasz, idź - biegnij ! Szukasz drogi? Posłuchaj Chrystusa, który ci najpierw mówi: "Ja jestem drogą". Zanim oznajmił ci dokąd, przedtem zapowiedział, którędy masz iść. "Ja jestem, rzekł, drogą". Drogą dokąd? "I prawdą, i życiem". Najpierw powiedział, którędy masz iść, a potem oznajmił dokąd. "Ja jestem drogą, Ja jestem prawdą, Ja jestem życiem". Może usiłujesz naprawdę chodzić, ale nie możesz, bo cię bolą nogi? Skąd ten ból w nogach? Czy gnane chciwością biegły może po wyboistej drodze? Lecz Słowo Boże uzdrawiało przecież i kulawych! Oto, powiadasz: "nogi mam zdrowe, ale samej drogi nie widzę." On oświecił także ślepych!"Wstań, leniwcze, droga sama do ciebie przyszła i śpiącego obudziła cię ze snu, oby cię rzeczywiście obudziła! Wstań i chodź!" (św. Augustyn).
Ale jakby Słowu było za mało... pobiegnie jeszcze "dalej" aż po krzyż. Bóg biegiem w kierunku spóźnionego człowieka "zmęczy" się na śmierć. Stało się tak z miłosierdzia Bożego, abyśmy mogli ostatecznie odpocząć w Ojcu, mając od Słowa i w Słowie Życie w obfitości.
SŁOWO nie może więc w żadnym wypadku "usiedzieć". "Nasz" Bóg jest jest Bogiem-pielgrzymem, Bogiem wiecznego exodusu, wyprowadzającym nas ze wszystkich domów i ojczyzn, w których chcielibyśmy na stale się usadowić i okopać, a najchętniej także Jego zamknąć w granicach naszych wyobrażeń, pojęć, tradycji i wyznań (ks. Tomas Halik, Cierpliwość wobec Boga).
Kościół podobnie nie może "usiedzieć", wręcz nie wolno mu ustawać w drodze ze SŁOWEM ŻYCIA. Biegnie do świata, by gromadzić rozproszone dzieci Boże. Taka jest Jego natura. Kościół "nie robi łaski" idąc do świata, bo to jest właśnie jego miłosierną Łaską od Boga. Kościołem staje się wspólnota wiary, nieustannie rodząc się na nowo (por. J 3,1-13), nawracając się ze swojej "zasiedziałości" i mentalności bycia "dla siebie": Kościół tylko wtedy staje się Kościołem, kiedy istnieje dla tych, którzy pozostają poza nim (D. Bonhoeffer). Osiadły tryb życia grozi Kościołowi zgubieniem drogi i celu, a przecież nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść (Hbr 13,14).
Czy czasem także w stosunku do "świata" nie pielęgnujemy żalu i nosimy urazy, że się "spóźnia" w wierze, że mu nie śpieszno do Kościoła? Może za bardzo naciskamy na to, by świat "przyszedł" do Kościoła, a za mało w nas wierzących odwagi i miłości, by cierpliwie pobiec ze Słowem Życia? "Świat" w swych tęsknotach i pragnieniach być może jest bardziej nieufny i odporny na łatwe, wyświechtane frazesy. "JEZUS CIĘ KOCHA" to sama prawda, ale wykrzyczana światu "w twarz" może brzmieć nie tyle co wyrzut, ale banał - słodkie wyznanie chrześcijan przypominających nastolatków, którzy nie mają odwagi czy wyobraźni by skonfrontować swoją wiarę i miłość do Boga z własną, ukrywaną goryczą życia. Nadzieja nie ma nic z kiczu. A świat, wbrew pozorom, jest bardzo podobny do nas samych. Jako uczniowie Chrystusa niejednokrotnie sami rozgoryczeni odwracamy się wewnętrznie od ofiarowanej "Jerozolimy" i ze smutkiem beznadziei decydujemy się swoje "Emaus"!
Pawłowe wyjście z granic Izraela i zwrócenie się ku "narodom" (poganom) powinno stać się paradygmatem dla całej historii Kościoła. To jest właśnie specyficznie chrześcijańskie! Kościół powinien w podobny sposób stale wychodzić także ze swojej chrześcijańskiej przeszłości, umieć mężnie pozostawiać za sobą liczne rodzaje "dziedzictwa". Patrząc na historię, widzimy coś innego: Kościół wszedł w krótkim czasie w nowy, swój własny partykularyzm, a wyobrażenie "nowego Izraela" nie doprowadziło do odwago bycia "ludem w drodze", odważnie przekraczającym wszelkie granice. Staliśmy się bardziej "drugim Izraelem", kolejną partykularną wspólnota "obok" Izraela, aniżeli "nowym' Izraelem, który nawiązałby do dynamicznego aspektu wiary narodu wybranego, do wyjścia Abrahama ze swojej ojczyzny, z także do Exodusu, wyjścia z Egiptu, ale nade wszystko do Pawłowego wyjścia poza granice Prawa... "ku wszystkim bez różnicy" (Tomas Halik, Cierpliwość wobec Boga).
« powrót
4 komentarze
-
2011-12-13
Alfama
moc słowa
ja również dziękuję i to jest dla mnie burzenie bastionów » -
2011-12-12
wik44
***** bo..brakuje mi słów, by opisać słowa o Słowie...
***** bo..brakuje mi słów, by opisać słowa o Słowie » -
2011-12-12
Blanket
Ocena:



Dzięki.
Czytając ten tekst przypominają się słowa kochanego papieża Jana Pawła II:Drodzy młodzi... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















