Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

29.01.2012 15:28

Nauka z mocą... spojrzenia

Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny  jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.

 


Szatan nie ma twarzy, a z pewnością, jak każdy kto świadomie czyni zło, ukrywa ją się przed spojrzeniem innych. I chociaż Zły może użyć mocy, to ona nie ma twarzy... jest bezkształtna brakiem miłości. 

Olivier Clement, zmarły w zeszłym roku prawosławny teolog, to człowiek, który pochodząc z ateistycznej i antyklerykalnej rodziny, musiał przejść dość długą drogą od niewiary do ożywczego spotkania z Chrystusem. Tak opisuje jedną z intuicji, która pomogła mu przybliżyć się do wiary:

Nie przestawała mnie pociągać tajemnica twarzy. Skoro człowiek jest tylko materią, mówiłem sobie, to skąd bierze się tajemniczość twarzy ludzkiej, dlaczego uśmiech, spojrzenie mogą tak silnie nas poruszyć. Czułem, że we wszystkich twarzach istnieje tajemnicza przestrzeń, w której się spotykamy, miejsce, w którym świeci światło nadające człowiekowi wymiar transcendentny. Samą tylko twarz ludzką uznałem za negację nicości ("Pamiętniki nadziei", W drodze 2008, s. 19n.).

Ikona Pantokratora, klasztor św. Katarzyny na Synaju, VI w.

Uczestniczyłem w zeszłym tygodniu w promocji najnowszej książki o. Wacława Hryniewicza OMI "Ekumenia żyję nadzieją", na której teolog zwrócił uwagę na rzecz oczywistą: straszenie piekłem, szatanem czy  nadmierne akcentowanie poczucia winy w ludziach ani nie uchroniło Europy przed ateizmem, ani nie powstrzymało dwóch diabelskich totalitaryzmów. Jest tylko jedna "moc przekonywująca miłości", która rozbraja ludzką podłość i niszczy moc Złego. Posiada ona miłosierne Oblicze Sługi Jahwe, który ma władzę ale nie taką jak uczeni w Piśmie (Mk 1, 22). Ta władza nie lęka się pokory, umywa nogi grzesznikom, rozbrajając potęgę wszystkich pyszałków, którzy "mądrze" radzą innym, pozostając jednocześnie na zdystansowanych pozycjach. Szatan nie rozumie i nie jest w stanie walczyć taką "bronią". Zostaje zwyciężony, bo nie pojmuje siły zaangażowania się. Jezus ma moc, która paradoksalnie odsłania się w słabości  a jej ślady w postaci ran zachowane pozostaną w Bogu na całą wieczność.

W dzisiejszej Ewangelii moją uwagę zwróciły słowa Chrystusa, który nakazuje milczeć złemu duchowi,choć ten składa wyznanie wiary wobec Jezusa: Święty Boży. Jest to wyznanie, w którym nie ma współczucia wobec udręczonego: Albowiem kto ma wiarę bez nadziei i bez miłości, wierzy, że jest Chrystus, ale nie wierzy w Chrystusa... wiara bez miłości jest wiarą szatańską (św. Augustyn, Kazania). Jeśli nie mamy odwagi zaangażować się w czyjeś życie, a bez zająknięcia prawimy mu morały, to może się okazać i że my usłyszymy z ust Chrystusa stanowczy nakaz milczenia!

Wydawnictwo "Znak" wypuściło ostatnio na rynek książkę-wywiad "Wyznania księży alkoholików", w której Stanisław Zasada dzieli się swoimi rozmowami z księżmi mającymi problem alkoholowy. Większość z rozmówców mówi o potwornej samotności, o pozostaniu samymi ze swoim problemem. Jeden z biskupów polecił swojemu księdzu pracę w kamieniołomach. Większość natomiast, choć nie doświadczała bezpośrednio "rzucania w nich kamieniami", to spotykała się bardzo często z iście "kamieniarskimi" radami, w stylu "weź się w garść". "Dasz radę" - to bardzo często komunikat, że ten ktoś musi sobie z problemem radzić sam. To rady naprawdę piekielne. 

Trzeba przyjrzeć się spojrzeniu Jezusa… Wzrok Jezusa przywraca nam wychodzące z dobroci Ojca spojrzenie błogosławieństwa, w którym nasz grzech nie był w żadnym sensie przewidywany pisze J. M. Garrigues,  w książce "Bóg, w którym nie ma idei zła" (W drodze , s. 81).

 

średniowieczny fresk Pantokratora, z serbskiej cerkwi na terenie Kosowa

 

Nowa nauka z mocą , to nauka angażująca się do końca : Ze współczucia bierze Bóg na siebie cierpienie każdego. W swej miłości w tajemniczy sposób cierpi aż do końca świata tym zgoła cierpieniem, które jest w każdym z nas (św. Maksym Wyznawca - VII w.). Chrystus dla nas stał się grzechem (św. Paweł) i jako grzesznik na krzyżu wszedł w miejsce naszego odrzucenia. Zstępując do piekieł ukazał duchom niegdyś nieposłusznym (por. 1 P 3,18-22), miłosierne oblicze Mocy Bożej - współczujące spojrzenie Chrystusa, dalekie od jakiegokolwiek dystansowania się od grzesznika. 

Trzeba błagać i wzywać w swoim sercu Jezusa tak długo - zaleca św. Izaak Syryjczyk, dopóki nie poczujemy w sobie miłosierdzia, jakiego Bóg doświadcza w stosunku do świata: Powinniśmy modlić się odczuwając cierpienie. I powinniśmy zanosić błaganie do Boga za wszystkie te sprawy z uczuciem bólu. Taką oto postawę winniśmy przyjmować w stosunku do wszystkich ludzi: modlić się za nich, doznając bólu, jak za samych siebie.

W spojrzeniu Chrystusa my wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (2 Kor 3, 18). Albowiem Bóg, ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na Obliczu Chrystusa (2 Kor 4, 6). 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

13 komentarzy

  • 2012-02-10
    Kinoli

    Re: co wejdę
    Twoja wypowiedź jest niejasna ("co wejdę na dominikanów to kościół naprawiają"). Alkoholik rzadko... »
  • 2012-02-06
    Nati

    co wejdę
    na dominikanów to Kościół naprawiają. Mam uzależnioną koleżankę z którą byłam na AA dwa razy... »
  • 2012-02-01
    Kasia Sz.

    Dają czasem wsparcie
    Tutaj jest link do artykułu o pijących księżach:... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »