Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Modlitwa Powszechna
Sercem Kościoła jest jego modlitwa. A że modlitwie chrześcijan przewodzi zawsze Chrystus, który umarł i zmartwychwstał za wszystkich, stąd w modlitwie Jego wyznawców nikt nigdy nie pozostaje poza Kościołem.
Kościół pielgrzymujący ma swe widzialne granice, ale jego wewnętrzna duchowa natura, jego serce – miłość, nie zna granic. Jak Jego Pan, który przyjął ograniczenie ludzkiej natury aż do ostatecznego ubóstwa i słabości krzyża („ma granice Nieskończony”), ale jako Syn Przedwieczny jest Miłością, która nie ustaje. Przekracza wszelkie granice i dociera do miejsc najbardziej odległych od Boga (wędrował Chrystus pośród cieni śmierci…pisał św. Andrzej z Krety), bo Moc Boża jest zdolna stworzyć nadzieję tam, gdzie już nie ma nadziei, i nawet w niemożliwości jeszcze wskazać drogę (św. Grzegorz z Nyssy).
Najlepiej tłumaczy nam to sama Liturgia Triduum Paschalnego.
Wielki Czwartek: Miłość można odepchnąć, ale nie można jej zatrzymać - Jezus obmywa swym miłosierdziem również stopy Judasza, nie wyłącza (ekskomunikuje) go z Ostatniej Wieczerzy. Nie każdy chce i jest gotowy przyjąć Ciało Pańskie, ale każdego bez wyjątku obejmuje Eucharystia, bo jest darmo danym Darem Boga, który poszedł na krańce.
Odpowiedzią Kościoła na dar Krzyża Pana, który jest naszym pokojem i pojednaniem, łączącym niebo z ziemią i człowieka z człowiekiem, jest szczególna w tym dniu Modlitwa Powszechna. Jest ona najdłuższa w roku liturgicznym i w swych licznych wezwaniach symbolicznie ukazuje, że nikt nie jest poza miłością Kościoła. Jej rola to przyprowadzić do Jezusa każdego człowieka. Nie każdy jest w stanie przyjść do Niego o własnych intelektualnych, moralnych i duchowych siłach, ale zadaniem nas wierzących jest przyprowadzić wszystkich w modlitwie i ukryć w Sercu Trójcy (na ikonie Trójcy Rublowa, przy stole – ołtarzu jest zawsze wolne miejsce dla przychodzącego).
Na koniec przytoczę bardzo poruszający tekst rosyjskiego myśliciela religijnego Mikołaja Bierdiajewa (zm. 1948 r. we Francji): Nie twórz piekła wrzucając w nie "złych". Nie wyobrażaj sobie Królestwa Bożego w sposób nazbyt ludzki i doczesny jako zwycięstwa "dobrych" nad "złymi" oraz jako oddzielenia "dobrych" w miejscu światłości, a "złych" w miejsce ciemności. (...) Nie twórz piekła dla nikogo, zarówno na tym świecie jaki na tamtym. Wyzbądź się instynktów mstliwości, które przybierają wzniosłe i wyidealizowane formy rzutujące na całą wieczność (...). Mogę tworzyć piekło dla siebie samego i, niestety zbyt wiele w życiu czynie, żeby je tworzyć. Nie wolno mi jednak tworzyć piekła dla innych, nawet dla jednej istoty (...) Niesprawiedliwą jest rzeczą składać całą odpowiedzialność na "zło" i "złych". Pojawiło się "zło" i "źli" ponieważ w "dobru" i w "dobrych" było mało dobra. Nie tylko "źli", ale również "dobrzy" będą wezwani do odpowiedzi na Sądzie Bożym; sąd ten będzie różny od ludzkiego. Możliwe, że nasze rozróżnienie "dobra" i "zła" okaże się niezrozumieniem. "Dobrzy" będą musieli odpowiedzieć za tworzenie piekła - za to, że zadowolili się własnym dobrem i nadali wzniosły charakter swoim zemstliwym instynktom, że przeszkadzali "złym" podnieść się z upadku i że swoimi sądami popchnęli na drogę zagłady.
« powrót
3 komentarze
-
2009-06-25
Flauius
Lumen Gentium
W Konstytucji Lumen gentium czytamy znamienne słowa: Jedyny Kościół Chrystusowy, który wyznajemy... » -
2009-04-29
Ciiisza
o ekskomunice i nie tylko
Kolejny ładny i podnoszący na duchu tekst. 2 pytania do o. Macieja: 1. Dlaczego kościół... » -
2009-04-12
Jed
Ocena:



bardzo ciekawy tekst
czekam już na następny »
Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.
... więcej »
"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:
"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."
my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!
Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.
















