Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

15.04.2009 00:51

Jego brak

Maria Magdalena poznała Pana w miejscu, w którym widziała Go po raz ostatni, gdy składano Jego ciało do grobu. Uczniowie rozpoznali Mistrza po Jego słowach i gestach. Gdy tracimy z oczu Boga, warto wracać do miejsc i dni, gdy Go wiedzieliśmy i ufaliśmy Mu po raz ostatni!


„Maria Magdalena stała przed grobem płacząc” (J 21,11a)

Nie pamięta się ostatnich słów
one są tak ważne
że muszą być zapomniane
aby dojrzewały ukryte
w ciszy i w tęsknocie
Bóg jest Wielką Rozłąką
więc toną w Nim wszystkie
nasze małe na wieczność rozstania

Anna Kamieńska, Rozłąka

Historia Paschalna to lustro naszego życia. To nasza własna historia, w której ciągle kogoś brakuje, albo jest go niewystarczająco, bo odszedł, zranił, zawiódł, nie zrozumiał…

Pod krzyżem zabrakło uczniów, zabrakło człowieka. brakowało nawet Boga. Wreszcie zabrakło Pana. Żyła tylko tęsknota, by jeszcze raz zobaczyć, namaścić Jego ciało, jak w przypadku Marii, a może usłyszeć tylko to jedno słowo wybaczenia, którego tak bardzo potrzebowali Piotr i inni uczniowie.

W poprzednim poście cytowałem niepublikowane dotąd wielkanocne kazanie ks. Tischnera. Oto inny jego fragment: Po tym wstrząsie ukrzyżowania – rodziła się na powrót wiara w Boga i wiara w Syna Człowieczego. Jak znowu nad światem, nad historią człowieka objawiał się im Bóg. Pamiętali bowiem być może słowa Chrystusa: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”/ Nie, tylko Chrystusa opuścił. Opuścił także uczniów. I teraz trzeba było wrócić do tej wiary… Ale oprócz wiary w Boga ukrzyżowanie zniszczyło w nich także inną wiarę: wiarę w człowieka… rozsypała w nich także wiara w samych siebie. Wiara w apostołów… Czy można wierzyć ludziom? Z takim pytaniem kończy się Wielki Tydzień. Doświadczenia Wielkiego Tygodnia mówią „nie”. Ludziom także wierzyć nie można..

A tu jeszcze pytanie ogrodnika, które wydaje się nie miejscu, rozdrapuje ranę, obnaża potworne niezrozumienie tego, coś się stało: Niewiasto czemu płaczesz? Kogo szukasz? Uczniowie zdążający do Emaus wyrzucają wprost napotkanemu wędrowcy brak empatii: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wiem, co się tam w tych dniach stało! Chciałoby się uciec w największą otchłań samego siebie, zamknąć w bólu… Adresatem żalu jest sam Bóg – Chrystus,  który ukrywa się w pod postacią ogrodnika i wędrowcy. A jednak jest ktoś, kto wysłuchał… jest jeszcze nadzieja, promyk wiary w Boga i człowieka. Może pozostały jakieś strzępy modlitwy: wybaw mnie od obrazów bólu, które zabrałem wędrując po świecie, zaprowadź tam, gdzie mieszka Twoje światło (Cz. Miłosz, Obecność). Rozbudzona tęsknota toruje drogę do pełnego spotkania, do rozpoznania Obecności.

Na razie spotkanie okazuje się krótkotrwałe. Pan prosi Marię Magdalenę: Nie zatrzymuj mnie, a uczniom, którym otworzyły się oczy, zamknięte przez ból, Pan jednak zniknął z oczu. Obecność krótkotrwała, ale intensywna, bo otwierająca pamięć umysłu i serca na dar uzdrowienia z bólu i goryczy. Rozpoznali Go gdy wyjaśniał im Pisma i łamał dla nich chleb… rozpoznali Go ale On im zniknął z oczu – moment rozpoznania ale i rozbudzenia tęsknoty. Ta realna obecność (Eucharystia) to zadatek przyszłej chwały.  Tischner pisał kiedyś: trzeba umieć czytać ten ślad. Rozpoznanie tego śladu w ogrodzie i w drodze do Emaus doprowadza człowieka do błogosławionego stanu zaczekania się na Pana Boga - stanu, który jest już Jego przyjściem.

Ale potrzebny jest także nasz powrót. Jan Paweł II w liście na Wielki Post 2001 pisał, że osoba zraniona także musi się nawrócić - nawrócić ze swojego żalu. Stąd Jezus każe Marii Magdalenie wrócić do uczniów, a uczniowie zmierzający do Emaus, gdy Pan znikł im z oczu, w tej samej godzinie wybrali się i wrócili (dosłownie tłumacząc z greki: zmartwychwstali) do Jerozolimy. To nie tylko Pan Zmartwychwstał. Do życia powrócili także Jego uczniowie – powrócili z nową, dojrzalszą wiarą w Boga, w człowieka i w siebie samych. Bo człowiek jest istotą, która zmartwychwstaje. Zmartwychwstaje nie tylko na końcu życia, ale… także w ciągu całego swojego życia. Zmartwychwstanie towarzyszy człowiekowi co dzień, co godzina. Człowiek zawsze zmartwychwstaje z prochów, z popiołów, budzi się do nowego życia, przybliża to Zmartwychwstanie, które kiedyś, przed wiekami, poprzedzając człowieka, zmartwychwstał Chrystus – głosił ks. Tischner.

Timothy Radcliffe OP – nasz poprzedni generał zakonu pisał swego czasu w liście do braci: Musimy utracić Chrystusa, jeśli chcemy odnaleźć go znowu, zadziwiająco żywego i nieoczekiwanie bliskiego. Musimy mu pozwolić odejść, być daleko, musimy opłakiwać jego nieobecność, abyśmy mogli Go odkryć bliżej siebie, bliżej niż kiedykolwiek mogliśmy sobie wyobrazić. Jeśli nie przejdziemy przez to doświadczenie, to pozostaniemy w dziecinnej i niedojrzałej relacji z Bogiem.

Maria Magdalena poznała Pana w miejscu, w którym widziała Go po raz ostatni, gdy składano Jego ciało do grobu. Uczniowie rozpoznali Mistrza po Jego słowach i gestach. Gdy tracimy z oczu Boga, warto wracać do miejsc i dni, gdy Go wiedzieliśmy i ufaliśmy Mu po raz ostatni! Jednocześnie pamiętając, że Bóg jest Tajemnicą i wymyka się naszemu ludzkiemu zrozumieniu. Stąd trzeba Go poznawać według Ducha, bo jak pisał w VI wieku św. Grzegorz z Nyssy: znaleźć Boga, to szukać Go nieprzerwanie… nigdy nie nasycić się pragnieniem Boga, to widzieć Go rzeczywiście…, a liturgia grecka dopowiada: oddaj swój mały rozum i przyjmij Logos.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

10 komentarzy

  • 2009-04-29
    Ciiisza

    sens i bezsens
    "Może to tylko złudzenie, ale pozwala mi żyć" Kolejny piękny, cieply i życiowy wpis. Potrzebny... »
  • 2009-04-19
    o.Maciej

    do Maji
    w dzisiejszej ewangelii słyszymy, że Jezus pojawia się mimo drzwi zamkniętych - pomyśl sobie, że... »
  • 2009-04-19
    Maja

    upadek
    Ojcze, co robić, kiedy po radosci Zmartwychwstania, obietnicach, że nie wejdę w dawne sytuacje... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: