Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Baranek zabity żyjący na wieki
Nie tylko biblijne Objawienie, ale i moja egzystencjalna wrażliwość i oczekiwanie, podpowiadają mi, że myśli o reinkarnacji są próbą ucieczki od dramatyzmu życia, a nie jego realną próbą przełamania. Jako chrześcijanin, nie muszę się bać, że to moje obecne życie jest jeszcze nie wystarczająco prawdziwe. Ono jest podwójnie prawdziwe. Prawdziwe, bo dziś namacalnie przeżywane przeze mnie. Realne są moje gesty, emocje, myśli, spotkania z ludźmi, moja miłość, nie udawana jest radość i ból. Ale jest one jeszcze tym bardziej prawdziwe, bo zachowane na wieczność przez Boga-Człowieka. Przez Zmartwychwstałego Chrystusa, moje życie ukryte jest na wieki w Jego miłości, która nie ustaje. Chrystus w swojej ewangelii nas zapewnia: przyszedłem abyście mieli życie i mięli je w obfitości.
I ujrzałem między tronem z czworgiem Zwierząt a kręgiem Starców Baranka, jakby zabitego. (Ap 5, 6)
Han Urs von Balthasar pisał: Komu dane jest z własnego, skromnego i skończonego życia przejść do życia Boga, temu dech zapiera ogrom otwierających się przestrzeni. Przestrzeni, w które może się rzucić z największą wolnością, a są one samą wolnością, która przywabia, przyjmuje i odwzajemnia naszą miłość. Kto będąc jeszcze na tym świecie mógłby żądać innej podstawy wolności? To niemożliwe! Przygody miłości twórczej i pełnej fantazji wzmagają się nieustannie we wspólnocie świętych w Bogu, tak że nie można wyliczyć. Życie w Bogu będzie absolutnym cudem. Nic nie zmierza do końca, akt obdarowywania rozwija się bezgranicznie… Nasze ubogie umieranie zostanie wchłonięte przez to najżywotniejsze „nadumieranie”, tak że wszystko, co ludzkie – bezpieczeństwo, życie, śmierć – zostaje dalej włączone w życie, które nie zna żadnych granic.
« powrót
7 komentarzy
-
2009-05-03
o.Maciej
do zagubionej
Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję… To, co mówi nam Credo jest tylko dotknięciem... » -
2009-05-02
zagubiona
Ojcze, czy jest szansa na odpowiedź na zadane przeze mnie 28 kwietnia pytanie? Jeśli sie narzucam, t...
Ojcze, czy jest szansa na odpowiedź na zadane przeze mnie 28 kwietnia pytanie? Jeśli sie... » -
2009-04-30
o.Maciej
do Jabko
Dziękuję za życzenie mi bycia sobą - samemu mi zależy na tym i nie chcę kogokolwiek odgrywać... »
Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.
... więcej »
"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:
"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."
my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!
Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.

















