Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Bóg nie jest sam
Bóg nie jest sam i człowiek również nie jest sam. Obraz i podobieństwo w relacji, spotkaniu i obdarowaniu. Bóg objawia się we wspólnocie Ojca, Syna i Ducha Świętego i człowiek jest rozpoznawalny jedynie we wspólnocie Ja i Ty. Potwierdzeniem tego podobieństwa jest tajemnica Wcielenia: Bóg jako człowiek nawiązuje intensywne i pełne relacje z ludźmi. W ten sposób ukazuje ich boski, trynitarny charakter.
Bóg chrześcijan JEST w relacji. Już samo stworzenie człowieka zakłada, że Bóg jest w relacji do nas i jest to relacja miłości. Z miłości nas zapragnął, z miłości stworzył i z miłością podtrzymuje w istnieniu, bo istniejemy tylko w takiej mierze, w jakiej jesteśmy kochani (Jean Danielou SJ).Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Co to oznacza? Samych siebie możemy poznać w sposób pełny jedynie w odniesieniu do kogoś: żadne ludzkie Ja nie może uświadomić sobie siebie samego, dopóki inne Ja nie nazwie go Ty (H.U.von Balthasar). Więcej, nie tylko uświadamiamy sobie tak nasze istnienie, ale możemy je sensownie przeżyć jedynie w spotkaniu: człowiek staje się Ja w relacji do Ty…między Ja i Ty jest wzajemność dawania; mówisz mu Ty i dajesz mu siebie, on mówi tobie Ty i daje ci siebie (M. Buber). Właśnie ta relacyjność naszego istnienia jest na obraz i podobieństwo Boga w Trzech Osobach.
Trudno jest nam zrozumieć, że Bóg jest Jeden, a jednocześnie Istnieje jako Trzy niepowtarzalne Osoby Boskie. Ale czy to odniesienie do siebie w miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego nie jest nam ludziom bliższe niż obraz Boga samotnika? Każdy z nas jest stworzeniem osobnym i niepowtarzalnym w całym wszechświecie, a jednocześnie tylko w odniesieniu do kogoś możemy swoją wyjątkowość rozpoznać i przeżyć. Bóg nie jest sam. Bóg w Trójcy jest zawsze z kimś i dla kogoś, począwszy od samego życia wewnątrz trynitarnego: Ojciec oddaje się Synowi bez reszty, Syn całą swoją Osobą odpowiada na miłość Ojca, Ojciec i Syn czynią to samo wobec Ducha Świętego. Trójca jest samym odwiecznym dawaniem i ta ostateczna wola niebycia dla siebie jest warunkiem najszczęśliwszego Boskiego Życia. Istnieć i dawać w Trójcy jest tożsame. Taki kochający Bóg nie mógłby istnieć, gdyby nie był w relacji do kogoś, bo obdarowanie zakłada odniesienie do drugiej osoby: jako władający wiecznym wydarzaniem się obdarowywania sobą i bycia obdarowanym (także ludzkim imieniem), uszczęśliwiania i bycia uszczęśliwianym. Czyste przeciwieństwo nudy zamkniętego bycia dla siebie (Balthasar).
My również żyjemy sensownie tylko wtedy, kiedy żyjemy perspektywą obdarowania. W darze z siebie, pomiędzy Ja i Ty, wydarza się nasze człowieczeństwo. Im więcej w nas dawania, tym więcej istnienia. I co najpiękniejsze, dar każdej osoby jest niepowtarzalny, choć wyrasta z tego samego źródła, jakim jest miłość. Miłość nie jest nudna i sztampowa. Miłość jest pełna wyobraźni i niepowtarzalności: Piękno trynitarne jest otwartym polem do poznania. Jest ono, jak same osoby, pięknem relacji. Jest to synteza jedności i różnorodności… w muzycznej harmonii piękno każdej nuty wypływa z relacji, jakie tworzy z innymi. W tańcu dwóch osób, piękno każdego ruchu wynika ze skoordynowania swojego poruszania się z partnerem… piękno rozchodzące się na świat poprzez tworzenie relacji pomiędzy każdą Osobą (Trójcy) w przecięciu się ich spojrzeń, w przyzywaniu ich ruchów. Jest to piękno relacji nie statycznej, ale dynamicznej (R. Cantalamessa OFM Cap.)« powrót
3 komentarze
-
2009-06-08
Agnieszka
gdyby
No dobrze a gdyby Bóg nie istniał?Czyjeś ja nie zawsze nas dobrze ocenia. » -
2009-06-07
Kasia
Ocena:



Dziękuję....
Dziękuję. » -
2009-06-06
Monika
Ocena:



Dla mnie to (Bóg pozostający ze mną w relacji) stanowiło absolutny przełom w myśleniu o Bogu - gdyż ...
Dla mnie to (Bóg pozostający ze mną w relacji) stanowiło absolutny przełom w myśleniu o Bogu -... »
Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.
... więcej »
"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:
"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."
my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!
Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.
















