Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Ciało i Krew
Wbrew pozorom, Bóg jako stróż ładu moralnego, który wyłącznie stawia określone wymagania jest prostszy. Może takiego Boga trudniej pokochać, ale po co tak od razu się angażować całym sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem…
Bez Mowy Eucharystycznej i bez jej wypełnienia w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, nie ma chrześcijaństwa. Trudna jest ta mowa, bo to wyznanie miłości. Bóg jako Dar. Każde poważne wyznanie („możesz mi zaufać”, „masz moje słowo”, „chcę być tobie wiernym do końca”, „na dobre i złe”, itp.) wprowadza nas w zakłopotanie. Boimy się poważnych słów, przyjmujemy z niedowierzaniem… sami się lękamy zobowiązań i nie mamy odwagi zapewniać, że mają one realną przyszłość.
Jeśli Bóg jest Darem, oczekuje (nie wymaga) odpowiedzi, niczego nie wymuszając. Nie cofa się wtedy, gdy spotka się z lekceważeniem; nie gniewa się z powodu złego potraktowania, ale nawet wówczas, gdy został odepchnięty - czeka przy drzwiach i czyni wszystko, aby nam pokazać, że nas miłuje, jak pisał bizantyjski mistyk Mikołaj Kabasilas w XV wieku.
Bez przyjęcia tego wyznania miłości, chrześcijaństwo staje się religią ludzi zalęknionych, zniewolonych nieustannym poczuciem swej winy i obrazem wiecznie niezadowolonego Boga, którego oczekiwaniom nie można sprostać (bo gdzie grzesznik a gdzie Bóg po Trzykroć Święty!).
Trudna jest ta mowa… Ciało i Krew! Bóg się odsłonił. Odsłonił się w Ciele, ogołocony w naszym człowieczeństwie. Odsłonił się we Krwi, zraniony w przyjęciu naszego losu na tym łez padole.
Trudna jest ta mowa… i nie mowa obowiązku dalej zostać, słuchać i przyjąć. Więcej: dać się samemu poznać, odsłonić, pozwolić zasłuchać się Jezusowi w naszą historię, w nasze własne człowiecze ciało i krew… Panie, do kogóż pójdziemy? Czy znajdziemy Kogoś, kto tak radykalnie się odsłoni, by się już ani trochę nie bać być kochanym na wieczność?
…nie chcę nic więcej –
bo wiem, że jestem
w nieskończoności,
w morzu miłości…
Jarosław Iwaszkiewicz, Nim przyjdzie wiosna (fragment)
« powrót
30 komentarzy
-
2009-09-01
bea
Re: Re: do Piotra księgowego - zadziwienie :)
Chciałam w odpowiedzi napisać Ci fajną opowieść o różnorodności, którą chyba czytałam w... » -
2009-08-31
o.Maciej
Re: Do o.Macieja
dziękuję za komentarz i za piękny tekst ks. Tischenera pozdrawiam ciepło » -
2009-08-31
Piotr ksiegowy
Do Monika
Jasne, ze dobrze, ze rozni...U Pana mieszkan wiele...Choc nie bylbym soba, gdybym paru nie chcial... »
Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.
... więcej »
"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:
"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."
my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!
Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.

















