Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
"... przebaczamy i prosimy o przebaczenie"
Wtedy Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,22-23)
Są różne rodzaje dialogu, choć każdy powinien dokonywać się w oparciu o prawdę i sprawiedliwość. Jest dialog rodzinny i małżeński, dialog społeczny i polityczny, naukowy… itd. Szczególny jest dialog religijny, w którym trzeba pamiętać jak bardzo jesteśmy sobie bliscy, jeśli wierzymy, że Bóg jest początkiem każdego ludzkiego istnienia.
Do najbardziej radykalnego dialogu wzywa nas Chrystus. Jest on przede wszystkim darem Ducha Świętego – jedynego Źródła wszelkiego trwałego pokoju i jedności. On jest większy niż wszelkie nasze ludzkie możliwości dojścia do prawdy i sprawiedliwości na drodze ku pojednaniu i jedności. To On, który mocą działającą w nas, może uczynić nieskończenie więcej niż prosimy i rozumiemy, wzywa nas do odważnych gestów i słów, które wybiegają mocno w przyszłość a przekraczają przeszłość oraz ludzki wysiłek „tu i teraz”.
Tak postrzegamy dziś, jako wielkoduszne tchnienie Ducha, odważny gest i list biskupów polskich do niemieckich w 1965 roku. 18 listopada 1965 podczas obrad Soboru Watykańskiego II orędzie podpisało 34 polskich biskupów, m.in. kardynał Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła. Autorem i inicjatorem listu był arcybiskup wrocławski Bolesław Kominek. List był konsultowany z polskimi i niemieckimi biskupami oraz niemieckimi intelektualistami. Najsłynniejsze zdanie listu brzmi: W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was, siedzących tu na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie. To było zaledwie 20 lat po zakończeniu wojny. Z powodu bardzo świeżych ran wojennych, odseparowani od siebie z powodu żelaznej kurtyny (w przypadku kontaktów z RFN) i pełnej zakłamania „przyjaźni” ( z NRD), które uniemożliwiały pogłębiony i szczery dialog, list ten przerósł swoje czasy i uczucia, które nosili w sobie Polacy i Niemcy.
Bez tego odważnego gestu nie byłoby możliwe pojednanie między Polakami i Niemcami. Minęły zaledwie dwie dekady od dnia, kiedy w 1989 roku wolność pozwoliła na rzetelny dialog historyczny i polityczny oraz otwartość społeczeństw między Polską a Niemcami. Jednak to, co się stało przez te 20 lat, niemożliwe byłoby gdyby nie list z 1965 roku. Wtedy nie był to gest polityczny, ale czysto chrześcijański, w którym Duch Święty tchnął w umysły i serca małej grupy otwartych, mądrych i wierzących ludzi. Było to niezrozumiane i krytykowane nie tylko przez komunistów, ale i przez większość wierzących w Polsce.
Do tego listu, jako kolejne ogniwo pojednania, nawiązuje wspólne Oświadczenie biskupów polskich i niemieckich na 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej: Wiemy, że pokój zależy od każdego z nas: od naszej woli, postawy, słowa i gestów dobroci, od umiejętności wyznania win i przebaczania – i wreszcie od tego, czy potrafimy patrzeć w przyszłość, nie będąc skrępowanymi wyłącznie przeszłością… Nadzieję na ostateczne pojednanie naszych narodów w ramach wspólnoty europejskiej pokładamy w Bogu, który w Jezusie Chrystusie obdarował nas pokojem. Zechciejmy odpowiedzieć na ten dar stając się ludźmi przynoszącymi pokój. Bądźmy świadkami Księcia Pokoju!
Dialog chrześcijański wyrasta z jednoznacznego imperatywu ewangelii (miłujcie waszych nieprzyjaciół) i samej postawy Chrystusa, który umarł nas, gdyśmy byli nieprzyjaciółmi Boga (Rz). Chrześcijańskie pojednanie nie może się opierać na równoważności i równomierności słów i gestów, uczynionych w kierunku pojednania. Największą sprawiedliwością do której wzywa nas Chrystus (jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Prawie i faryzeuszy… )jest ta, która przeobraża się w miłosierną ufność i wiarę w drugiego człowieka, z którym mam się pojednać. Ta miłosierna wiara i nadzieja wyprzedzają, w sposób wielkoduszny, wszelki słowny dialog w kierunku poszukiwania prawdy i naprawienie krzywd.
Czy w 1965 roku wszystko było przez Polaków i Niemców przedyskutowane, wyjaśnione i wypowiedziane z całą ostrością? Nie! Czy krzywdy zostały naprawione? Nie! Czy to był dobry czas by przepraszać za wypędzenia Niemców? Nie! Przypomina mi się tutaj fragment listu Ojca Świętego Jana Pawła II na Wielki Post 2001. Pisze w nim, że ofiara ma skłonność do zatrzymania się na swoim bólu i żalu, stąd i ona wezwana jest do nawrócenia ze swej postawy, aby rozpocząć proces przebaczenia. Taką właśnie ewangeliczną perspektywę przyjęli w 1965 r. biskupi polscy. Używając zdrowego rozsądku i przestrzegając wszelkich zasad uczciwego, ludzkiego dialogu, to biskupi niemieccy powinni pierwsi wyjść z jakąś inicjatywą.
Pewne gesty trzeba uczynić wcześniej, tak jak uczynił to Jezus, który „na wyrost” obmył stopy uczniów, w tym Judasza i Piotra.
Do odważnego dialogu, pozbawionego lękliwej zachowawczości, wzywa chrześcijan nie polityczna poprawność ale ewangeliczny radykalizm i otwartość na Ducha Świętego. Bóg, jeśli mu pozwolimy (synergizm- my bowiem jesteśmy pomocnikami Boga – 1 Kor 3,9) przekracza w nas nasze uczucia, myśli, wiedzę, pamięć i możliwości naszej słabej woli.
Może nam dziś potrzeba takich gestów, które skierowalibyśmy w stronę Rosjan? Z powodu braku uczciwego konfrontowania się z własną historią przez państwo rosyjskie oraz z uwagi na trudny dialog między katolikami a rosyjskim prawosławiem, na pewno trudno zdobyć się na spektakularne słowa i gesty. Może więc trzeba, nie zaniechawszy ludzkiego wysiłku, prosić wielkodusznie o wyobraźnie i odwagę Ducha Świętego?
« powrót
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















