Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

12.09.2009 23:16

Ukrywana niepewność

…Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie…  Dopiero, co Piotr złożył wyznanie wiary, a już za chwilę spotyka się ostrą reprymendą Mistrza!


Wyznać wiarę w Pana, to przyjąć Jego życie w całej rozciągłości. Czy my czasem nie ulegamy pokusie układania gotowych scenariuszy na czyjeś życie, bo rzeczywistość nie zgadza się z naszymi wyobrażeniami i marzeniami? Piotr pierwszy próbuje korygować życie Pana: Wtedy (…)  wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Apostoł nie może zaakceptować tego, że Pan i Bóg ma przejść przez doświadczenie słabości i śmierci:

Nie powinien przysyłać syna
zbyt wielu widziało
przebite dłonie syna
jego zwykłą skórę
zapisane to było
aby nas pojednać
najgorszym pojednaniem
zbyt wiele nozdrzy
chłonęło z lubością
zapach jego strachu
nie wolno schodzić
nisko
bratać się krwią
nie powinien przysyłać syna
lepiej było królować
w barokowym pałacu z marmurowych chmur
na tronie przerażenia
z berłem śmierci

Zbigniew Herbert, Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu

Pokochać człowieka to przyjąć go całego, z jego przeszłością, teraźniejszością i przyszłością: także z jego lękiem, słabością, zranieniami, niepewnością… Kochać tylko to, co my w sobie kochamy to egoizm. Pokochać w innych to, co dla nas oznacza przekraczanie siebie, to dopiero początek szczęśliwego budowania więzi.

Uwierzyć dojrzale w Chrystusa, to zrozumieć - doświadczyć, że potrzebuję Jego śmierci, by ona zwyciężyła moją własną śmierć, już dziś ukrytą w każdej słabości, ograniczeniu, lęku… I uwierzyć, że potrzebuję ostatecznie Jego zmartwychwstania. Każdy mój lęk, grzech, cierpienie odbiera mi przyszłość. Dzięki zmartwychwstaniu mam znowu przyszłość i w tej obietnicy nie ma cienia okłamywania mnie łatwym pocieszeniem, że będzie dobrze.

Piotr boi się Krzyża Pana, gdyż lęka się samego siebie. Jakby przeczuwał, co może się stać po tej nocy czuwania w Ogrójcu. Ucieka przed samym sobą. Pod postacią buńczucznych zapowiedzi obrony, w jakiej stanie za Jezusem, chce ukryć swoją trwogę. Gdyby Piotr nauczył się być słabym przed samym sobą, uczniami i Chrystusem, może by nie doszło do tragedii zaparcia się? I gdyby wcześniej świadomie zaakceptował plan drogi do Jerozolimy, o której Jezus mówił: …Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie…, może by dojrzał do wydarzeń, które przed nim stały? Tak uciekał przed nimi. Uciekając przed przyszłością, uciekał przed samym sobą. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Gdy naiwnie utrzymujemy, że jesteśmy wystarczająco silni, wówczas nigdy nie odkryjemy jak wyzwalające jest być umocnionym przez drugiego. Tak jak być ubogim nie znaczy, że nie posiadam niczego, ale że umiem prosić. Nie mając nic, mogę nadal być bogaty, zachowując niezależność od innych. Prosząc wchodzę w relację, spotykam się. Pokochać człowieka to wzajemnie się wspierać, czyli zgodzić się na słabość po swojej stronie i po stronie drugiego.

Problem Piotra i pozostałych uczniów polegał na tym, że zbytnio ulegli poczuciu misji. Skoro nadchodzi Królestwo Boże muszą stanąć na wysokości zadania. Nadchodzą doskonałe czasy i nie mogą okazać słabości. Nie pojmują słów Jezusa, że Królestwo Boże podobne jest do ziarnka gorczycy. Już dziś chcą zobaczyć siłę Królestwa w widzialnej postaci tego świata. Z całą ich wizją ogołocenie, odrzucenie i ukrzyżowanie Mistrza całkowicie nie współgra. Kardynał Basil Hume, nieżyjący benedyktyn i Prymas Anglii, zwracał uwagę: My sądzimy, że mamy jakąś specjalną misję czy funkcję w Kościele. Nie jesteśmy przeznaczeni do zmienienia biegu historii. Po prostu jesteśmy, gdzie jesteśmy, nawet przypadkiem z ludzkiego punktu widzenia, to wszystko. I na szczęście, nie przestajemy tam być. Chrystus powołał uczniów do misji głoszenia Królestwa, ale wcześniej zaprosił do przyjęcia Jego Osoby, Jego śmierci i zmartwychwstania. Aby to się mogło stać, trzeba samemu uznać, że się jest potrzebującym, ubogim. Tego nie można przeskoczyć, inaczej misja kończy się klapą i frustracją.

Czy i dziś Kościół czasem nie ulega tej samej pokusie lęku przed ubóstwem i słabością swych widzialnych struktur? Ostatnio niektórzy hierarchowie i świeccy Kościoła próbują stanowczo wpłynąć na Sejm, by przegłosował ustawę przewidującą zakaz in vitro, karę trzech lat więzienia za jego przeprowadzanie i nawet 25 lat pozbawienia wolności za eksperymenty z embrionami. Gdy perswazja duchowa i świadectwo chrześcijan nie wystarcza, bo wymaga cierpliwej, mądrej i komunikatywnej katechezy, pojawia się pokusa by siłą – środkami tego świata coś ustanowić, zakazać, wymusić.

Timothy Radliffe OP, w artykule Niedźwiedź i mniszka, pisał: Jeśli nie potrafimy stawić czoła perspektywie śmierci, co mamy do powiedzenia Panu życia? Kiedy odwiedziłem jeden z klasztorów dominikanek w Anglii, wyraźnie dobiegający swych dni, któraś z zakonnic powiedziała: "Ojcze, chyba Bóg nie pragnie śmierci tego klasztoru?". Na to mój towarzysz odpowiedział: "A czy nie pozwolił umrzeć własnemu Synowi?". 

Ubóstwianie siły (co jest rzeczywistością szatana) i zamykanie oczu na swoją słabość, wiąże się z nieustannym lękiem, że w końcu ktoś, że życie, choroba, niepowodzenie, puste kościoły, śmierć… w którymś momencie odsłonią moją nieporadność i nagość.

A Chrystus nie zamierza nic zmienić ze swych planów: Królestwo przyjdzie niezawodnie, ale wcześniej Syn Człowieczy musi wiele cierpieć… Chrystus ogołocił się i ukazał się nam w słabości wcielenia i krzyża. Słabość Boga stała się źródłem mocy i życia człowieka.

Jeśli nasza wiara będzie autentycznie zakorzeniona w obietnicy Pana, to nie powinniśmy się bać.
Bóg nie każe nam iść żadną drogą, której by On sam nie przemierzył i na której by nie szedł przed nami. (Dietrich Bonhoeffer)

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

6 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


29.01.2012 15:28 | Nauka z mocą... spojrzenia

Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny  jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.

 

... więcej »

06.01.2012 14:20 | Tryptyk Znaków na Świętą Epifanię
Trzy Znaki ofiarowane by zrozumieć i wyznać Chwałę Narodzonego Mesjasza: gwiazda nad Betlejem, wody Jordanu, wino w Kanie. Trzy dary jako odpowiedź, o wiele cenniejsze niż złoto, kadziło i mirra: wiara, nadzieja, miłość. Dokonuje się "trzykrotna", tzn. nieskończona wymiana darów, albowiem Ten, który zechciał się narodzić dla nas, nie chce być dla nas nieznany (św. Piotr Chryzolog, Kazanie na Uroczystość Objawienia Pańskiego).  ... więcej »

24.12.2011 16:56 | Nieobecność nam obca

"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:

"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."

my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!

... więcej »

11.12.2011 22:28 | SŁOWO nie może "usiedzieć"!
Słowo Przedwieczne TRWA w Jedności z Ojcem, ale jak wskazuje sama Jego natura, nie można Go zatrzymać. Wypowiadane przez Ojca w milczeniu (św. Ireneusz) SŁOWO nie może "usiedzieć" i mknie stwarzać świat i zbawić człowieka. Kościół podobnie nie może "usiedzieć", wręcz nie wolno mu ustawać w drodze ze SŁOWEM ŻYCIA. Biegnie do świata, by gromadzić rozproszone dzieci Boże. Taka jest Jego natura. ... więcej »

04.12.2011 18:18 | Wydobądź dźwięk, usłysz Słowo

Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11