Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Ukrywana niepewność
…Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie… Dopiero, co Piotr złożył wyznanie wiary, a już za chwilę spotyka się ostrą reprymendą Mistrza!
Wyznać wiarę w Pana, to przyjąć Jego życie w całej rozciągłości. Czy my czasem nie ulegamy pokusie układania gotowych scenariuszy na czyjeś życie, bo rzeczywistość nie zgadza się z naszymi wyobrażeniami i marzeniami? Piotr pierwszy próbuje korygować życie Pana: Wtedy (…) wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Apostoł nie może zaakceptować tego, że Pan i Bóg ma przejść przez doświadczenie słabości i śmierci:
nie powinien przysyłać syna
w barokowym pałacu z marmurowych chmur
Zbigniew Herbert, Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu
Uwierzyć dojrzale w Chrystusa, to zrozumieć - doświadczyć, że potrzebuję Jego śmierci, by ona zwyciężyła moją własną śmierć, już dziś ukrytą w każdej słabości, ograniczeniu, lęku… I uwierzyć, że potrzebuję ostatecznie Jego zmartwychwstania. Każdy mój lęk, grzech, cierpienie odbiera mi przyszłość. Dzięki zmartwychwstaniu mam znowu przyszłość i w tej obietnicy nie ma cienia okłamywania mnie łatwym pocieszeniem, że będzie dobrze.
Piotr boi się Krzyża Pana, gdyż lęka się samego siebie. Jakby przeczuwał, co może się stać po tej nocy czuwania w Ogrójcu. Ucieka przed samym sobą. Pod postacią buńczucznych zapowiedzi obrony, w jakiej stanie za Jezusem, chce ukryć swoją trwogę. Gdyby Piotr nauczył się być słabym przed samym sobą, uczniami i Chrystusem, może by nie doszło do tragedii zaparcia się? I gdyby wcześniej świadomie zaakceptował plan drogi do Jerozolimy, o której Jezus mówił: …Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie…, może by dojrzał do wydarzeń, które przed nim stały? Tak uciekał przed nimi. Uciekając przed przyszłością, uciekał przed samym sobą. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.
Gdy naiwnie utrzymujemy, że jesteśmy wystarczająco silni, wówczas nigdy nie odkryjemy jak wyzwalające jest być umocnionym przez drugiego. Tak jak być ubogim nie znaczy, że nie posiadam niczego, ale że umiem prosić. Nie mając nic, mogę nadal być bogaty, zachowując niezależność od innych. Prosząc wchodzę w relację, spotykam się. Pokochać człowieka to wzajemnie się wspierać, czyli zgodzić się na słabość po swojej stronie i po stronie drugiego.
Problem Piotra i pozostałych uczniów polegał na tym, że zbytnio ulegli poczuciu misji. Skoro nadchodzi Królestwo Boże muszą stanąć na wysokości zadania. Nadchodzą doskonałe czasy i nie mogą okazać słabości. Nie pojmują słów Jezusa, że Królestwo Boże podobne jest do ziarnka gorczycy. Już dziś chcą zobaczyć siłę Królestwa w widzialnej postaci tego świata. Z całą ich wizją ogołocenie, odrzucenie i ukrzyżowanie Mistrza całkowicie nie współgra. Kardynał Basil Hume, nieżyjący benedyktyn i Prymas Anglii, zwracał uwagę: My sądzimy, że mamy jakąś specjalną misję czy funkcję w Kościele. Nie jesteśmy przeznaczeni do zmienienia biegu historii. Po prostu jesteśmy, gdzie jesteśmy, nawet przypadkiem z ludzkiego punktu widzenia, to wszystko. I na szczęście, nie przestajemy tam być. Chrystus powołał uczniów do misji głoszenia Królestwa, ale wcześniej zaprosił do przyjęcia Jego Osoby, Jego śmierci i zmartwychwstania. Aby to się mogło stać, trzeba samemu uznać, że się jest potrzebującym, ubogim. Tego nie można przeskoczyć, inaczej misja kończy się klapą i frustracją.
Czy i dziś Kościół czasem nie ulega tej samej pokusie lęku przed ubóstwem i słabością swych widzialnych struktur? Ostatnio niektórzy hierarchowie i świeccy Kościoła próbują stanowczo wpłynąć na Sejm, by przegłosował ustawę przewidującą zakaz in vitro, karę trzech lat więzienia za jego przeprowadzanie i nawet 25 lat pozbawienia wolności za eksperymenty z embrionami. Gdy perswazja duchowa i świadectwo chrześcijan nie wystarcza, bo wymaga cierpliwej, mądrej i komunikatywnej katechezy, pojawia się pokusa by siłą – środkami tego świata coś ustanowić, zakazać, wymusić.
Timothy Radliffe OP, w artykule Niedźwiedź i mniszka, pisał: Jeśli nie potrafimy stawić czoła perspektywie śmierci, co mamy do powiedzenia Panu życia? Kiedy odwiedziłem jeden z klasztorów dominikanek w Anglii, wyraźnie dobiegający swych dni, któraś z zakonnic powiedziała: "Ojcze, chyba Bóg nie pragnie śmierci tego klasztoru?". Na to mój towarzysz odpowiedział: "A czy nie pozwolił umrzeć własnemu Synowi?".
Ubóstwianie siły (co jest rzeczywistością szatana) i zamykanie oczu na swoją słabość, wiąże się z nieustannym lękiem, że w końcu ktoś, że życie, choroba, niepowodzenie, puste kościoły, śmierć… w którymś momencie odsłonią moją nieporadność i nagość.
A Chrystus nie zamierza nic zmienić ze swych planów: Królestwo przyjdzie niezawodnie, ale wcześniej Syn Człowieczy musi wiele cierpieć… Chrystus ogołocił się i ukazał się nam w słabości wcielenia i krzyża. Słabość Boga stała się źródłem mocy i życia człowieka.
Jeśli nasza wiara będzie autentycznie zakorzeniona w obietnicy Pana, to nie powinniśmy się bać.
« powrót
6 komentarzy
-
2011-09-21
Loocyem
"Pokochać człowieka to przyjąć go całego, z jego przeszłością, teraźniejszością i przyszłością: tak...
"Pokochać człowieka to przyjąć go całego, z jego przeszłością, teraźniejszością i przyszłością:... » -
2009-09-20
Beata
Ocena:



"Gdy naiwnie utrzymujemy, że jesteśmy wystarczająco silni, wówczas nigdy nie odkryjemy jak wyzwalaj...
"Gdy naiwnie utrzymujemy, że jesteśmy wystarczająco silni, wówczas nigdy nie odkryjemy jak... » -
2009-09-16
o.Maciej Biskup
Re: jak w krysysie
;) jak się człowiek zbliża do 40, to zawsze każda zewnętrzna zmiana wymaga czasu i nawrócenia, i... »
Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.
... więcej »
"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:
"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."
my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!
Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.
















