Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Dobro nasze powszechne
Ludzie dzielą się na dobrych i złych. Narodowość, rasa, religia nie mają znaczenia. Tylko to, jakim jestem człowiekiem (Irena Sendlerowa).
Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami (Mk 9,40)
Jezus uwrażliwia nas, że nie wiemy kogo i w jaki sposób wybiera sobie Bóg dla przeprowadzenia swoich planów. Sekciarskie myślenie, a raczej brak myślenia, połączone z małodusznością, nieuchronnie prowadzi do zideologizowania pojęcia dobra i utożsamiania go jedynie z własną osobą lub z „naszymi, swoimi”. Ulegli temu nawet, zapatrzeni w siebie uczniowie, którzy z nieświadomą sobie szczerością, odsłaniają przed Panem swoją zazdrość: zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. Wybór Chrystusa, który uczynił ich pomocnikami w szerzeniu Królestwa, potraktowali ambicjonalnie (… kto z nich jest największy). Do postawy przyjęcia powołania jako daru musieli jeszcze długo dojrzewać.
I nam, katolikom, zdarza się nie po raz, że dyskredytujemy jakieś ewidentne dobro, tylko dlatego, że nie jest czynione pod katolickim szyldem. Z bojaźnią powinniśmy pamiętać, że nie jesteśmy posiadaczami wyłącznego patentu na czynienie dobra. Jedynie Dobry Bóg zna granice dobra, które sam hojnie rozsiewa w każdym ludzkim, otwartym sercu. I nie zapominajmy, że na Sądzie Ostatecznym nie będziemy „przepytywani” z katechizmu (to zadanie zostawmy katechetom i własnej odpowiedzialności na stan swojej wiary), ale na ile moja wiara przemieniła mnie w bardziej świętego, to znaczy (zgodnie z zamysłem stworzenia), na ile we mnie człowieku jest człowieka. Chrystus sam podpowiada: kto poda kubek wody do picia… (por. Mt 25,31-46)
Tak np. w XIX wieku chrześcijanie dość długo nie potrafili instytucjonalnie odpowiedzieć na niesprawiedliwość społeczną, związaną z rewolucją przemysłową. Dopiero papież Leon XIII w encyklice Rerum novarum przedstawił zasady katolickiej nauki społecznej. Może gdyby chrześcijanie mięli większą wyobraźnię i bardziej otwartą postawę, nigdy nie powstałby zdystansowany, albo wręcz wrogi Kościołowi ruch socjalistyczny?
A jeszcze w XX wieku, znany ze swej społecznej wrażliwości, ks. Jan Zieja w wielu środowiskach kościelnych w Polsce, był skazany na ostracyzm! Z. Kossak-Szczucka pisała o nim, że ze szczególną siłą potępiał krzywdę społeczną… gdy mówił o niej, z ust jego padały gromy. Jeżeli komuś brak chleba - wołał z uniesieniem - to dlatego, że ktoś drugi ten chleb skradł. Skradł, gromadząc u siebie nadmiar! Biada tym złodziejom, co nie z głodu, a z chciwości okradają bliźnich! Nie znajdą miłosierdzia u Pana!". Przed wojną, wielu miało mu za złe, że uczył w „chłopskim gimnazjum” na Polesiu ubogich Żydów i przyjaźnił się z nimi.
Syn niech imię słowiańskie ma,
bo tu dzielą dobro od zła
wedle imion i kroju powiek.
Nie powinno w nas być wewnętrznej zgody na ospałość w czynieniu dobra. Bo gdy zaprzepaszczamy dobro, zawsze budzą się demony. Zło jest brakiem dobra, jak uczył św. Augustyn!
« powrót
11 komentarzy
-
2009-11-05
Flaui
quanta cura
Papież bł. Pius IX w encyklice Quanta cura nazywa wolność religijną przewrotną opinią i nauką,... » -
2009-10-20
o.Maciej Biskup
Re: Nie zgadzam się z zarzutem
Nie mam nic przeciwko ewentualnej kanonizacji Ireny Sendlerowej... Natomiast skrytykowałem... » -
2009-10-19
Paweł
Nie zgadzam się z zarzutem
A co do ewentualnej kanonizacji Ireny Sendlerowej, to jeśli ktoś wystąpi z taką inicjatywą, to... »
Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.
... więcej »
"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:
"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."
my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!
Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.

















