Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

18.10.2009 09:46

Chrześcijański antyklerykalizm

W 1992 roku, Kraków odwiedził ówczesny arcybiskup Paryża - J. M. Lustiger. Zapytano wówczas zaskakująco kardynała czy jest antyklerykałem? Odpowiedź była równie zaskakująca. Kardynał  odpowiedział twierdząco i skomentował fragment ewangelii, w którym apostołowie Jan i Jakub domagają się od Jezusa: daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie (Mk 10,37).

Klerykalna postawa polega na dostosowywania Kościoła, jego instytucji i retoryki, samego Chrystusa do swoich celów politycznych, społecznych, osobistych ambicji i doraźnych potrzeb. Klerykalna mentalność to postawa roszczeniowa. Liczę się tylko ja, moje potrzeby i plany.

Jan i Jakub przychodzą do Chrystusa żądni zaszczytów i przywilejów. Nie liczą się z pozostałymi uczniami. To częsta postawa zwłaszcza wśród mężczyzn, którzy z reguły są bardziej egoistyczni i nieskorzy do pracy nad okiełznaniem swoich ambicji. Kobiety już przez samą naturę ukierunkowane są na życie jako dar. Gdyby w Kościele miano więcej zaufania do kobiet i przekładałoby się ono na większe współdziałanie i widoczną współodpowiedzialność, może wówczas charakter posługi w Kościele bardziej byłby służebny a mniej administrujący i zarządzający! Gdy Jan Paweł II odwiedził w Kalkucie umieralnie prowadzone przez siostry Misjonarki Miłości, miał powiedzieć Matce Teresie, że lepiej byłoby gdyby z tego miejsca, a nie z Watykanu sprawował swoją posługę Piotra.


Matka Teresa z Kalkuty mawiała, że człowiek jest najbardziej ubogi w swej potrzebie miłości, żebrze o nią i stąd chce być zauważony, doceniony. Jan i Jakub szukają bezpieczeństwa na nieznaną przyszłość. Swoją obecność przy boku Jezusa chcą uczynić bardziej przewidywalną. Nie zapamiętali słów Jezusa, że lisy mają nory, ptaki powietrzne gniazda, a Syn Człowieczy nie ma gdzie głowy schronić!


Ambicje każdego człowieka są najsilniejszymi dążeniami zakorzenionymi w ludzkiej naturze. Chrystus rozumie nasze ambicje i zna ich źródło. Pragnie je jednak przemienić w taki sposób, by z siły egoistycznej i niszczącej, a przy okazji depczącej innych, stały się energią twórczą, popychającą nas do miłości i służby. Jezus wychowuje nas do dojrzałego przeżywania największej w nas potrzeby – życia jako daru.


Uczniów czeka długa droga – Jezus zadaje im pytanie, którego wymowy w tym momencie nie pojmują: Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony? Odpowiedzieli Mu: Możemy!


Przed skonaniem Jezus wypowiada słowa: Pragnę. To wołanie Pana jest wyznaniem skierowanym do każdego człowieka: pragnę Ciebie, pragnę zaspokoić twój głód miłości, akceptacji, pragnę wejść w twoją samotność. Wołanie zapoczątkowane przez Boga już po grzechu pierwszych rodziców: Adamie, gdzie jesteś? W każdej kaplicy domu sióstr matki Teresy przy ołtarzu umieszczone jest właśnie to jedno słowo Chrystusa: Pragnę.


Jeżeli chrześcijaństwo nas nie prowadzi do postawy daru uczynionego z życia i nadal pielęgnujemy w sobie mentalność roszczeniową, wówczas wiara karłowacieje. W modlitwie zatrzymujemy się wyłącznie na doraźnych prośbach, a w życiu społecznym, zamiast akcentować siłę świadectwa i cierpliwego nauczania, domagamy się jedynie prawnego respektowania wartości chrześcijańskich.


Chrześcijaństwo mocne, to chrześcijaństwo ubogie, tzn. takie, które nie traktuje także demokracji roszczeniowo. Raniero Cantalamessa OFMcap – kaznodzieja Domu Papieskiego - zwraca uwagę, że błędem jest wykorzystywanie prawa państwowego do obrony wartości chrześcijańskich… w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznawcy Chrystusa nie mogli zmienić prawa, bo nie mieli głosu. Ale przez swój sposób życia wpłynęli stopniowo na zmianę prawa państwowego. A dzisiaj zachowujemy się odwrotnie: próbujemy zmienić obyczaje przez zmianę prawa państwowego (całość wywiadu w Gościu Niedzielnym z 4 października).


Wiara chrześcijańska ma nas prowadzić to pełnego przeżycia tajemnicy chrztu. Świadomie zanurzam się w śmierć, tzn. nie godzę się na życie wyłącznie nastawione na siebie i swoje potrzeby, za to zgadzam się na samoograniczenie. Zanurzamy się w śmierć Chrystusa, który jako Bóg sam przyjął samoograniczenie, by wynurzyć się wraz ze Zmartwychwstałym - w przestrzeni obdarowania, które nie ma końca. Życie w Bogu jest absolutnym cudem. Nic nie zmierza do końca, akt obdarowywania rozwija się bezgraniczniea kiedy przyjdzie nam cierpieć, zostają w nas wydrążone głębsze pokłady, niż uważaliśmy to za możliwe, głębie, które potem w życiu wiecznym okażą się rezerwuarami większego szczęścia, źródłami jeszcze bardziej wydajnymi - pisał Hans Urs von Balthasar.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

7 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: