Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Nie z tego świata...
Moje Królestwo nie jest z tego świata….
Chrystus konsekwentnie świadczy o zupełnie innej rzeczywistości niż nasza i zdradza całkowicie inną niż nasza mentalność (nawet kościelną), w której Pan umywa nogi sługom. Z wyboru bezbronny i wycofany w kreowaniu jakichkolwiek porządków tego świata, zwłaszcza politycznych. Tą przestrzeń pozostawia człowiekowi.
Patrząc z perspektywy naszych ambicji w walce o władzę, wpływy, posłuch, prestiż…, podszytych lękiem o sobie, Chrystus po ludzku wydaje się wręcz kimś przegranym, a misja, wydawałoby się, kończy się porażką. Świadomie nie wpływa na trybunały z Jerozolimy i … ze Strasburga, choć nimi nie gardzi, bo zawsze za nimi stoi człowiek. Chce być całkowicie przejrzysty w ukazywaniu jak nadchodzi Jego Królestwo, byśmy nawet na moment nie mięli wrażenia, że chce coś ugrać dla siebie. Jest czystym, bo synowsko posłusznym objawieniem Królestwa Ojca, stąd jest ważne to, aby niewyobrażalną moc Ojca widzieć przede wszystkim w potędze poświęcenia siebie, to znaczy w Jego miłości, a nie w jakiejś dowolnej możliwości uczynienia tego lub owego… Jezus królując z Krzyża świadczy jednoznacznie, że wypowiedzenie siebie przez Ojca nie jest czymś przymuszającym, lecz źródłem wszelkiej wolności, znowu nie w sensie dowolności, lecz w sensie przemożnego samoposiadania siebie poświęcającej się miłości (H. Urs von Balthasar, Credo).
Panowanie ukrzyżowanego Króla jest jednak skuteczne, bo jest zwycięstwem bezgranicznej miłości, której nie można policzyć, zmierzyć, prawnie usankcjonować, a jednak pod jej wpływem ludzie odnajdują na nowo życie:
A ja cierpiałem, Panie,
w poczuciu swej nędzy,
Lecz rosa Twoja mnie skropiła
Twoje zwycięstwo nikogo nie deprecjonuje, nie wyklucza, nie poniża i nie pogardza… ma charakter miłosiernego przyciągania ku sobie i taka musi być misja Twojego Kościoła, bo Kościół tylko wtedy staje się Kościołem, kiedy istnieje dla tych, którzy pozostają poza nim (Dierich Bonhoeffer).
Przyjdź Królestwo Twoje… proszę, zamieszkaj we mnie już dziś! Proszę, jak Zacheusz, któremu wyznałeś: dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, wołam jak Dobry Łotr, któremu obiecałeś: dziś będziesz ze mną w raju! Wołając Przyjdź Królestwo… wierzę, jak głosisz Panie, że ono już jest w nas. Jest w nas, choć ciągle tego Królestwa jakby za skromnie.
Twoje Królewskie sądzenie, które nie odmierza miarą, jaką my chcemy mierzyć innych ani nie rozstrzyga sprawiedliwością, jaką my w swych trybunałach ustanawiamy i orzekamy, każe mi myśleć z czujną, lecz ufną bojaźnią:
Gdzie będziemy stać, po lewej czy po prawej stronie? Według tego, jak siebie znamy, to najprawdopodobniej po obu stronach. Wiele wobec nas samych, a przede wszystkim wobec Sędziego, jawi się jako godne potępienia, powinno iść w ogień. W łaskawości Sędziego mamy nadzieję, iż nie wszystko w nas okaże się godne odrzucenia, gdyż przecież nie przez całe nasze życie od dzieciństwa mówiliśmy „nie” wobec miłości. Możemy, więc żywić nadzieję na łaskę Sędziego. Czyżby On na darmo miał umrzeć dla nas? Doświadczając jednocześnie bojaźni i nadziei, nie pozostaje nam wszystkim nic innego, jak ślepo rzucić się w ramiona Pana, który nas zna i kocha (Balthasar, Credo).
« powrót
4 komentarze
-
2009-12-03
Blanket
Głębokie,piękne i prawdziwe te słowa-dziękuję.Tak się zdarzyło ,że tegoroczne święto Chrystusa Króla...
Głębokie,piękne i prawdziwe te słowa-dziękuję.Tak się zdarzyło ,że tegoroczne święto Chrystusa... » -
2009-11-27
bober
Re: mszalik mojego Dziadka
Angelos, czy dwukrotnie ma byc powtórzone: "odzyskanego dobrodziejstwa"? Ładna modlitwa... » -
2009-11-22
angelos
mszalik mojego Dziadka
Na kanwie ostatnich tekstów tu i na blogach obok myślę sobie, że przyda się taki tekst: "Boże,... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















