Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

25.12.2009 12:01

Zadomowieni

Zadomowieni… to tytuł rekolekcji adwentowych na Zielonej w Łodzi, których ostatecznie nie wygłosiłem: na prawie cały adwent trafiłem dwukrotnie do szpitala z zapaleniem siatkówek oczu. W ogóle, z zaplanowanych na adwent rekolekcji, nie wygłosiłem żadnych. Widocznie sam potrzebowałem intensywnych rekolekji


Został mi darowany czas, jakiego jeszcze dotąd w życiu nie miałem i którego nie mogłem sobie zaplanować. Mogłem bardzo dosłownie uczyć się i doświadczyć, czym naprawdę jest cierpliwe czekanie i zbliżyć się jeszcze bardziej z ufnością do prawdy wiary, o której przypomniał mi zaraz na początku pobytu w szpitalu hymn liturgiczny z I tygodnia adwentu: O jakże szczęśliwe są oczy. W Tobie utkione, o Życie.

Adwent to czas wychowywania tęsknoty. Dużo o tym pisał św. Augustyn. Jego wspomnienia, komentarze biblijne wskazują, że siłę tego uczucia dobrze znał i dramatycznie przeżywał ją w sobie: z jej powodu najpierw cierpiał i a potem doświadczał ukojenia: Całe życie prawdziwego chrześcijanina jest świętą tęsknotą. Za czym zaś tęsknisz, tego jeszcze nie widzisz, gdy jednak tęsknisz, wówczas stajesz się podatnym do przyjęcia tego, co zobaczysz, gdy nadejdzie..

Ciągle tęsknimy, wyglądamy, oczekujemy… na kogoś, za czymś i nie jesteśmy w stanie ujarzmić tej ogromnej siły, która ciągle wygląda w przyszłość, dopóki ostateczne nie znajdzie swego zadomowienie w Bogu, a tym samym i w sobie.

Liturgia adwentu prowadziła nas w rytmie wołania Maranatha: Przyjdź Panie Jezu. To wołania za Panem wychowuje i nasze naturalne wołanie za pełnią i bezpiczeństwem. Wiele rzeczy, doświadczeń, głosów próbuje narzucić swój rytm naszym tęskonotom. Ale to niekiedy przypomina pocieszanie skazańca. Chrześcijaństwo objawiające się poprzez Liturgię w rytmie naszego czasu, z naszych tęsknot nie szydzi, ale i nie pociesza tanio na jakiś jedynie ulotny moment. Chrześcijaństwo zadamawia, ukorzenia nasze wołanie. Liturgia, jako zadatek przyszłej Chwały, jest opowieścią o domu, który sam do nas zmierza. Michał Zioło OCSO pisał: wołanie Przyjdź Panie Jezu! – doprowadza człowieka do błogosławionego stanu zaczekania sięna Pana Boga… stan, który jest już Jego przyjściem.

Słowo Stało się Ciałem i zamieszkało między nami (rozbiło namiot, bo czyż nasze doświadczenie życiowe nie jest przejściowe, prowizoryczne – nie mamy tu miejsca stałego). Bóg stał się człowiekiem i zadomowił się w naszym ludzkim losie, przyjął naszą rzeczywistość niepewną, jako swoją, zanim my sami na dobre się w Nim zadomowimy i ujrzymy jasny, piękny radosny świat, rozweselimy się, a na obecne nasze nieszczęścia spojrzymy z rozczuleniem, z uśmiechem – i odpoczniemy (Antoni Czechow, Wujaszek Wania).

Ikona Bożego Narodzenia, która jest teologicznie ukierunkowana na Paschę: ukazuje żłóbek już jako grotę grobu Pańskiego. Objawia w ten sposób cały dramatyzm ludzkiego losu: nieskończony wymiar naszej tęsknoty i skończone, ubogie nasze ludzkie środki, które nie mogą być odpowiedzią na tę nieskończoność. Na krzyżu, Chrystus w wołaniu Pragnę scala – spotyka w sobie - tę nieskończoność ludzkich pragnień i niemożność ich niespełnienia tu na ziemi. Chrystus, w którym słyszymy i widzimy niepokój i wołanie człowieka, w całkowitym darze z siebie ukazuje nadzieję przełamania ludzkiego dramatu. W modlitwie Chrystusa cale człowieczeństwo woła do Boga, chcąc się w Nim ukryć i zadomowić: Boże mój, Boże szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza… ciało moje tęskni za Tobą, jak zeschła ziemia łaknąca wody… (Ps. 63).

Chrystus jest domownikiem naszego losu, ale nie jest jego niewolnikiem i zaprasza nas, abyśmy i my tu i teraz otworzyli się na Inny Dom. Skoro nasze tęsknoty nie mogą być w pełni tu zaspokojone, możemy pokusić się na zamknięcie w doraźnych odpowiedziach. Możemy pozwolić owładnąć się rodzącej z niezaspokojenia goryczy (historia mówi, nie miej nadziei po tej stronie grobu), aby zamknęła nam oczy na relaną Nadzieję. My, chrześcijanie, wierzymy że przez Wcielenie nadzieja rymuje się z historiią (Saeamus Heaney).

Kilka lata temu oglądałem poruszający amerykański film Dzwonki nadziei (premiera 1999). W tych dniach, ze względu na moje kłopoty z widzeniem, film powrócił w moich wspomnieniach, To historia niewidomej murzynki, która choć dotknięta kalectwem, we własnym domu poruszała się mistrzowsko, samodzielnie jednak nie wychodziła z niego. Jej jedyną pasją było kolekcjonowanie dzwonków. Jej dom, choć krył w sobie wielkie niezaspokojenie płynące z kalectwa, dawał jej jednak poczucie zadomowienia i bezpieczeństwa. Pewnego dnia jej życie całkowicie się zmienia - umiera jedyna jej bliska osoba - matka. Główna bohaterka zostaje sama. Moment przełomowy tej historii, to pojawienie się w sąsiedztwie około 10 letniego chłopca. Kobieta zaprzyjaźnia się z nim: stara się mu pomóc w walce z dysleksją, a on uczy ją jak się posługiwać białą laską, tak by mogła wreszcie sama sobie radzić i uchronić się przed zabraniem do domu opieki.

Ten mały chłopiec, sam potrzebujący wsparcia, to dla mnie symbol rodzącego się Chrystusa. Przyszedł urodzić się między nami, przyjął naszą niepełność i słabość. Choć tak bardzo słaby, przez fakt pokrewieństwa z nami w ludzkiej naturze, to jednak w swej Boskiej mocy miłości tak mocno chwycił ludzkość za rękę ( Ikona Zstąpienia do piekieł ukazuje to dosłownie), by wyprowadzić nas po drogach naszych tęsknot w kierunku Domu. Gdy na świat przychodzi dziecko, mama delikatnie ale pewnie trzyma jego dłoń, w geście bezpieczeństwa. Ale czyż i nie także matka staje się bardziej pewna, bezpieczna, spełniona, gdy czuje delikatny uścisk dziecka? Tak było ze św. Elżbietą, starą i zgnębioną kobietą, którą narodzony Jan uczynił znów silną. Czyż ten uścisk narodzonego Jezusa, nie dawał siły Maryi i Józefowi, gdy doświadczali obcości w Betlejem, czy losu imigrantów, gdy uciekali do Egiptu?

Bóg tak wielki, że może stać się mały. Bóg jest tak potężny, że może stać się słaby i wyjść nam naprzeciw jako bezbronne dziecko, abyśmy Go mogli pokochać (Benedykt XVI).

Życzę wszystkim na te Błogosławione Święta odwagi wyciagnięcia ręki w kierunku już otwartej dłoni Chrystusa, który przyszedł by nas pochwycić i poprowadzić do Domu. Pozwólmy nowonarodzonemu chwycić wszystkie nasze tęsknoty: te pełne nadziei, ale i te w których jest gorycz i ból; te które są święte ale i te, które muszą zostać uświęcone; te którymi się z radością dzielimy z innymi i tymi, które w lęku chowamy przed całym światem. Co nie dotknięte przez Pana Jezusa, nie będzie zbawione – mawiali Ojcowie Kościoła. Pozwólmy się w tych dniach dotknąć, otulić… nie zgrywajmy silnych, bo inaczej nic nie zrozumiemy z tych Świąt, gdy Pan Niebiosów obnażony!

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

14 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


29.01.2012 15:28 | Nauka z mocą... spojrzenia

Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny  jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.

 

... więcej »

06.01.2012 14:20 | Tryptyk Znaków na Świętą Epifanię
Trzy Znaki ofiarowane by zrozumieć i wyznać Chwałę Narodzonego Mesjasza: gwiazda nad Betlejem, wody Jordanu, wino w Kanie. Trzy dary jako odpowiedź, o wiele cenniejsze niż złoto, kadziło i mirra: wiara, nadzieja, miłość. Dokonuje się "trzykrotna", tzn. nieskończona wymiana darów, albowiem Ten, który zechciał się narodzić dla nas, nie chce być dla nas nieznany (św. Piotr Chryzolog, Kazanie na Uroczystość Objawienia Pańskiego).  ... więcej »

24.12.2011 16:56 | Nieobecność nam obca

"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:

"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."

my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!

... więcej »

11.12.2011 22:28 | SŁOWO nie może "usiedzieć"!
Słowo Przedwieczne TRWA w Jedności z Ojcem, ale jak wskazuje sama Jego natura, nie można Go zatrzymać. Wypowiadane przez Ojca w milczeniu (św. Ireneusz) SŁOWO nie może "usiedzieć" i mknie stwarzać świat i zbawić człowieka. Kościół podobnie nie może "usiedzieć", wręcz nie wolno mu ustawać w drodze ze SŁOWEM ŻYCIA. Biegnie do świata, by gromadzić rozproszone dzieci Boże. Taka jest Jego natura. ... więcej »

04.12.2011 18:18 | Wydobądź dźwięk, usłysz Słowo

Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 7