Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

17.01.2010 11:24

Stągwie... czekające na wodę i cud

Dzisiaj się Kościół złączył z Chrystusem, swoim Oblubieńcem, który go z grzechów obmył w Jordanie; biegną mędrcy z darami na królewskie gody, a woda przemieniona w wino cieszy biesiadników, alleluja (Antyfona do Benedictus z Uroczystości Objawienia).
Chwałą Boga, żyjący człowiek (
św. Ireneusz, II w.)

Wówczas gdy nasze oczy były czyste jak południe, nasze izby

Przepełniły się radością uczty w Kanie:
Bo przyszedł Jezus i Jego uczniowie, i Jego Matka,
A po nich śpiewacy
I inni ze skrzypcami.

Wówczas, gdy nasze umysły były Galilejami,
I czystymi jak niebiosa nasze twarze,
Nasze proste izby zaczarowało słońce.

Nasze myśli wstępowały i uchodziły w szatach bielszych niż szaty apostołów,
W przepełnionych izbach Kany, u stołów Kany.
I nie baliśmy się chyba, że wina zabraknie:

Bo ujrzeliśmy nasze gliniane naczynia w szeregu,
Gotowe, puste, czekające na wodę i cud.
Jakież wino te skromne dzbany mogły zapowiadać!

Wino dla tych, którzy, schyleni ku zbrukanej ziemi,
Bali się, od czasu przecudnego raju, ognia słońca,
Ledwie mamrocząc w swych wyschniętych ustach jedyną modlitwę.
Wino dla starego Adama, który kopie w swym cierniowym znoju!

Kana, Thomas Merton


Ciągnący się pobyt w szpitalu sprawił, że w końcu nie brakowało mi czasu… nie brakowało na rzecz najistotniejszą, najważniejszą, na modlitwę. Nagle wiele rzeczy, o które tak bardzo się zabiega okazują się nie aż tak konieczne. Przez 36 dni, bez pośpiechu, bez obawy, że tyle jeszcze mam do zrobienia, mogłem modlić się całym różańcem - modlitwą szczególnej obecności i wstawiennictwa Maryi. Cztery części różańca były jak cztery kolumny podtrzymujące każdy kolejny mój dzień, wyznaczały rytm dnia, czuwały nad moimi myślami, uczuciami. I tak przy każdorazowym odmawianiu drugiej tajemnicy światła, towarzyszyło mi wyraźne natchnienie, jak te, które musiało pojawić się w sercu Maryi w Kanie: bądź pełen wiary, zaufaj. Skoro Chrystus nie poskąpił swej mocy przemieniając wodę w wino, to tym bardziej nie może wzgardzić prośbami swego ukochanego dziecka. Gdy nawiedzały mnie różne lęki, niepokojące pytania…,wyrzuty sumienia, skrucha… nadzieja i wiara, stan mojego ducha wówczas dobrze oddać mogłyby słowa z wiersza Mertona: bo ujrzeliśmy nasze gliniane naczynia w szeregu, gotowe, puste, czekające na wodę i cud. Jakież wino te skromne dzbany mogły zapowiadać!


W Kanie Galilejskiej Pan Jezus objawił swoją Chwałę. Pierwszy cud. Nie na terenie świątyni, nie w żadnej z synagog, ale w domu weselników. Chrześcijaństwo w pewnym sensie, co może zabrzmi kontrowersyjnie, nie jest religią. Każda religia wyraźnie rozróżnia sferę sacrum od profanum. Szukający tego, co boskie musi radykalnie przekroczyć swoją codzienność, oczyścić się z niej i wejść w przestrzeń zarezerwowaną dla bogów. Tymczasem Chrystus przez Wcielenie zmienia kierunek. To On, Święty wkracza w przestrzeń profanum. Granica między sacrum a profanum zostaje przełamana. Pozostaje ona oczywiście w sferze zewnętrznej religijności: w języku, przestrzeni i czasie. Jednak w wymiarze wewnętrznym, Wcielenie Chrystusa przełamuje barierę i w tym, co codzienne może dojść do spotkania całkowicie Innych: Boga i człowieka. On istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił się samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie … (Flp 2, 5-8a).


Bóg wkracza w moją codzienność, chce się spotkać dokładnie tam, gdzie jestem: Zacheuszu,… dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. A jest pokusa (w swym zewnętrznym przejawie nawet bardzo pobożna), by Boga zamknąć w pewnym religijnym schemacie, jakby jedynie w „Jego świecie”, bez odważnego otwarcia się na Niego w „moim świecie”. Jezus powołuje uczniów, gdy łowią ryby, powołuje Lewiego, gdy ten jeszcze nie zdążył zacząć naprawiać swego życia, zaprasza do wiary biesiadników z Kany, gdy w najlepsze się bawią… Wiara rozgrywa się dokładnie w tym miejscu, w którym się znajduje, żyję. Chrystus objawił w Kanie dobrą nowiną, że Chwałą Ojca jest żyjący człowiek. Każdy z nas został powołany by stać się objawieniem - epifanią świętości Boga. W Chrystusie wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego Obliczem… ku chwale Jego Majestatu. I to wszystko z miłości, nie niewolniczego przymusu, ale z dziecięcego wybrania (Ff 1, 3-14).


Chrystus nie jest bóstwem pochłaniającym w składanych mu ofiarach wszystko, czego od nas zażąda, nie zmusza do przekupstwa w celu błogosławieństwa (bóstwo trzeba przekonać do siebie, przekupić modlitwami i ofiarami). Chrystus sam staje się ofiarą oczyszczającą i błogosławiącą. On, nie my, oddał swoje życie, byśmy mięli życie w obfitości. Zadomowił się, przyjął naszą codzienność jako swoją, by ją oczyścić i uświęcić, tzn. uchronić i unieść ku wieczności. Jednocześnie Jego obecność nie jest toksyczna w stosunku do nas, w swym darze z siebie Chrystus nie „bombarduje” nas zbawieniem. Pragnie nas błogosławić i uświęcić, pod pod warunkiem, że z naszej strony jest przyzwolenie na Jego działanie. Prosta, naturalna cecha relacji: jeśli od kogoś czegoś oczekuję, to powinienem to w czytelny sposób zakomunikować, jasno poprosić. Św. Paweł w1Kor 3,9 pisze: my bowiem jesteśmy pomocnikami (gr. Συ-νεργής, ές – współpracujący) Boga. Warunkiem objawienia się Boga jest wiara. Wiara jako wyciągnięcie ręki proszącego o przyjście z pomocą, z wybawieniem – ujawnia się w tym wielka godność człowieka jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boże, powołanej do dobrowolnej współpracy ze Stwórcą i Zbawicielem (Hryniewicz, Chrystus nasza Pascha).


W Kanie Chrystus dokonuje cudu pod wpływem wiary człowieka. Oczywiście, sam wzbudza wiarę w człowieku – sam poniekąd udziela tego daru, który z kolei staje się ludzkim „darem” dla Boga (Hryniewicz). Człowiekiem wiary w Kanie jest Maryja – to Ona głęboko zawierzywszy, jakby przyśpiesza Boże działanie: Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?  Aby zbawić człowieka, Bóg pragnie działać pośpiesznie, jest wręcz „niecierpliwy”: Adamie gdzie jesteś? Niczego jednak nie wymusza na człowieku. Pobudza łaską naszą wewnętrzną wyobraźnię, abyśmy potrafili oczyma wiary dostrzec zbliżające się wybawienie.


Maryja w Kanie uczy nas wiary i słuchania Słowa. Jako wierząca Żydówka, która od dziecka żyła duchowością posłuszeństwa Słowu – Słuchaj Izraelu…, wszystkie te sprawy (ludzkie i boskie) rozważała w swoim sercu. Zastanawiające jest to, że protestantyzm tak mało docenia Osobę, która tak konsekwentnie żyła Słowem Boga?. Jeszcze sam Marcin Luter wygłaszał piękne kazania maryjne.

A oto trzy podstawowe etapy słuchania Słowa, których uczy nas w Kanie Maryja:


1. Zdolność widzenia – kontemplacji. Maryja posiada kontemplacyjną zdolność postrzegania rzeczywistości ludzkiej i Bożej; spojrzeniem kontemplacyjnym widzi poza. Jej spojrzenie wędruje wokoło – obejmuje całość; widzi poza tym, co tymczasowe, drugorzędne. Przeżywa „teraz” kierując spojrzenie ku przyszłości, uprzedza wydarzenia – uprzedza to, co może się stać z powodu braku wina: smutek nowożeńców, wstyd gospodarza, narzekanie weselników. Maryja dostrzega ludzkie serca, ale rozpoznaje także miłosierne, ratujące oblicze Serca Boga. Ona w wierze„wie”, że Jezus pragnie objawić moc swej zbawczej miłości. Jedyny sposób, aby nie zdradzić przeszłości, by dobrze przeżyć owe „teraz”, polega na zapewnieniu przyszłości, na budowaniu przyszłości. Kontemplatycy mają odwagę spojrzenia w przyszłość. Jan Paweł II pisał kiedyś: tendencja, która którą określamy jako konserwatyzm lub integryzm, zatrzymuje się przy samej przeszłości, nie licząc się słusznym dążeniem ku przyszłości. Nie wystarczy jednak tylko widzieć, trzeba przewidywać. Maryja nie tylko ocenia sytuację, w której znaleźli się weselnicy, ale kierując się intuicją wiary - łacińskie słowo intueri trzeba tłumaczyć jako patrzeć wewnątrz (tueri in)- prosi: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. My często, pomimo luksusu wiedzy, zadawalamy się badaniem naskórka, balansowaniem na powierzchni, obserwowaniem tego, co na zewnątrz. Zatrzymujemy się na pozorach i trudno nam odczytać wydarzenia teologicznie, w wierze.


2. Zdolność współodczuwania - współczucie. Spojrzenie nie wystarcza; może istnieć spojrzenie uważne, ale zimne i obojętne. Kapłan z ewangelicznej przypowieści „widzi” nieszczęśnika – zobaczył go i minął; również lewita zobaczył go, minął; dopiero Samarytanin zobaczył i wzruszył się głęboko. Dobrze widzi się wyłącznie sercem, jak pisał św.Augustyn: tylko serce może ujrzeć Słowo. Maryja nie stoi biernie na uboczu: porzuca wygodną, wyznaczoną pozycję gościa. Wczuwa się całkowicie w sytuację innych. Kobieta głębokiego spojrzenia była matką głębokiego współuczestnictwa, całkowitego zaangażowania, współodczuwania z drugim. Współczucie nie oznacza litości, ale zgodę wewnętrzną na uczestnictwo w losie drugiego człowieka. Potrzeby bliźniego stają się troską Maryi. Czuję się źle z powodu zła, które dotyka kogoś innego. Św. Maksym Wyznawca pisał: Ze współczucia bierze Bóg na siebie cierpienie każdego. W swej miłości w tajemniczy sposób cierpi aż do końca świata tym zgoła cierpieniem, które jest w każdym z nas.


3. Zdolność działania – ofiarna służba. Maryja wstawia się z odwagą u Chrystusa, włącza się w działanie, ujawnia się ze swym zamiarem, wystawia się na ostre słowa Syna, które są próbą wiary: czy to moja lub twoja sprawa niewiasto? Maryja nie godzi się na zaistniała sytuację, podejmuje działanie kierując polecenie sługom, by ci uczynili wszystko, czego zażąda Chrystus. Podobnie odważnie postępuje inna Maria, ta z Betanii, która przyśpiesza Godzinę Jezusa namaszczając oliwą stopy Jezusa. Kobiety wiary, które odważnie rozpoznają swoją rolę w zbawieniu świata, nie bojąc się reakcji otoczenia. Feministki z krwi i kości!


Dziękuję Wszystkim… Wam kochani, którzy w tym czasie wspieraliście mnie swoją niezachwianą wiarą, nieustającą modlitwą i wieloma znakami przyjaźni. przeto i ja usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspomagając was w moich modlitwach (Ef 1, 15).

 

« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

41 komentarzy

  • 2010-01-22
    Rybka

    Miriam - kobieta.
    Tyle w tym artykule optymizmu, tyle nadziei i dobrej nowiny.Jestem pod ogromnym wrażeniem Ojca... »
  • 2010-01-19
    bea

    Re: nowy feminizm Jana Pawła II
    o.Macieju, dzięki za trud szukania :)Przytoczone cytaty nie przekonują mnie jednak do zmiany... »
  • 2010-01-19
    bea

    do E.L.
    A czy każda odważna kobieta jest feministką?... :)"Drobne rzeczy" - dla mnie to nie jest drobna... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


29.01.2012 15:28 | Nauka z mocą... spojrzenia

Miłość posiada twarz, a odsłania się całkowicie w Chrystusie. Spojrzenie Jezusa to "jakaś nowa nauka z mocą" (Mk 1, 27b) - spojrzenie tak mocne miłością, że lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło - mówi aklamacja przed dzisiejszą ewangelią. Najwznioślejsza nawet i najbardziej uzasadniona nauka Kościoła pozostaje wyłącznie moralizującą połajanką a orędzie dobrej nowiny  jedynie tanim pocieszaniem jeśli im nie towarzyszy żywe doświadczenie mocy spojrzenia Chrystusa. Ono dociera to najbardziej dramatycznego mroku niewiary człowieka, której same radykalne poglądy ludzi Kościoła nie są w stanie przełamać.

 

... więcej »

06.01.2012 14:20 | Tryptyk Znaków na Świętą Epifanię
Trzy Znaki ofiarowane by zrozumieć i wyznać Chwałę Narodzonego Mesjasza: gwiazda nad Betlejem, wody Jordanu, wino w Kanie. Trzy dary jako odpowiedź, o wiele cenniejsze niż złoto, kadziło i mirra: wiara, nadzieja, miłość. Dokonuje się "trzykrotna", tzn. nieskończona wymiana darów, albowiem Ten, który zechciał się narodzić dla nas, nie chce być dla nas nieznany (św. Piotr Chryzolog, Kazanie na Uroczystość Objawienia Pańskiego).  ... więcej »

24.12.2011 16:56 | Nieobecność nam obca

"NIEOBECNOŚĆ NAM OBCA" - śpiewała zmarła tydzień temu Cesaria Evora. I gdy dalsze słowa piosenki mówią:

"Ale bez lęku
Podróżuje tylko w myślach
Jestem wolny
Tylko w moich snach
W najgłębszych marzeniach
Chronisz mnie
Kochasz, tylko tam..."

my chrześcijanie wierzymy, że "nieobecność nam obca" w realnym życiu, skoro Mesjasz Pan, to Emmanuel - Bóg jest już z nami na zawsze!

... więcej »

11.12.2011 22:28 | SŁOWO nie może "usiedzieć"!
Słowo Przedwieczne TRWA w Jedności z Ojcem, ale jak wskazuje sama Jego natura, nie można Go zatrzymać. Wypowiadane przez Ojca w milczeniu (św. Ireneusz) SŁOWO nie może "usiedzieć" i mknie stwarzać świat i zbawić człowieka. Kościół podobnie nie może "usiedzieć", wręcz nie wolno mu ustawać w drodze ze SŁOWEM ŻYCIA. Biegnie do świata, by gromadzić rozproszone dzieci Boże. Taka jest Jego natura. ... więcej »

04.12.2011 18:18 | Wydobądź dźwięk, usłysz Słowo

Ewangelia nazwała Jana Chrzciciela, idąc za proroctwem Izajasza, głosem wołającym na pustyni. Święty Augustyn tłumaczy, że jest to głos przerywający milczenie - dźwięk niosący Słowo.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Zmarł o. Melchior Łopiński OP
W szpitalu w Otwocku zmarł dzisiaj o. Melchior Łop... »
 
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11