Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

14.02.2010 14:39

Horyzont szczęścia

Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Szczęśliwy, kto spojrzał dalej, dostrzegł na horyzoncie zmartwychwstanie i stał się wolny, choć jeszcze dryfuje na morzu pełnym niepewności.

Wyspa Inishbofin, niedzielny ranek.
Blask słońca, dom torfowy, mewy, Cuma, diesel.
Po jednemu wsadzali nas do łódki, która
Chybotała się groźnie.
[…]
Spanikowałem nagle, czując jak niepewna,
Chwiejna jest sama łódka, Co było poręką –
Pełna sterowność, wyporność i lekkość –
Mnie przeraziło. I przez całą drogę,
Kiedyśmy równo, spokojnie płynęli
Po cichej głębi przezroczystej wody,
Czułem, jakbym spoglądał z innej łodzi, która
Płynie wysoko w powietrzu, i widział,
Jak ryzykownie wchodzimy w poranek, …
[…].

Seamus Heaney, Widziane 

Szczęśliwi ci, którzy w swojej biedzie, płaczu, niesprawiedliwości… skryli się w Bogu. Błogosławieni, bo zaufali Bogu, który poszerza wyobraźnie… spojrzeli poza swój ból i odkryli, że w doświadczeniu braku zostają w nas wydrążone głębsze pokłady, niż uważaliśmy to za możliwe, głębie, które potem w życiu wiecznym okażą się rezerwuarami większego szczęścia, źródłami jeszcze bardziej wydajnymi (H. U.Balthasar).
 
Biada zaś tym nieszczęśnikom, którzy bezkrytycznie uwierzyli w swój sukces. Biedni wszyscy zamknięci w więzieniu swojej niezależności, bo nie mogą szczęśliwie odkryć, że brak może otwierać na drugiego: na człowieka i na Boga. Człowiek zbyt silny nie może otworzyć się na miłość, zamyka się w swojej sile jak w twierdzy. Nie potrafi się poddać (A. Kamieńska).

Rozmyślając dziś o błogosławieństwach, warto mówić o tych, którzy potraktowali je poważnie i w nich znaleźli swoje schronienie i wyzwolenie. Przygotowując się do niedzielnej homilii, przypomniałem sobie o świadectwie luterańskiego pastora i męczennika Dietricha Bonhoeffera. Fakt, nie mógł zostać kanonizowany przez Kościół, ale ufam że po tamtej stronie Pan Bóg poradził sobie z pewnymi wyznaniowymi brakami proceduralnymi. Warto wspomnieć, że w 2000 roku na spotkaniu młodych w Rzymie, na Tor Vergata, Jan Paweł II wspominał razem męczenników różnych wyznań chrześcijańskich. W jednym ze swoich ostatnich wierszy Bonhoeffer napisał w lecie 1944 r. w celi więziennej:

Kim jestem? Często mówią mi, że

wychodzę z mojej celi
opanowany i pogodny, i mocny

niczym pan ze swojego zamku


Kim jestem? Często mówią mi, że

rozmawiam z moimi strażnikami
swobodnie i życzliwie, i jasno,

jakbym władał nad nimi.

Kim jestem? Często mówią mi, że znoszę dni nieszczęścia

spokojnie, z uśmiechem i dumnie,

niczym ktoś do zwycięstwa zwykły.

Czy jestem naprawdę tym, co inni o mnie mówią?

A może jestem tylko tym, co sam wiem o sobie?
Niespokojny, tęskniący, chory, niczym ptak w klatce,
z trudem oddycham, jakby dławiło mnie coś w krtani,
pragnę kolorów, kwiatów, głosu ptaków,
oczekuję słowa dobrego, bliskości człowieka,
drżę przed gniewem despotyzmu i upokarzającymi zniewagami,
w bezustannym oczekiwaniu na wielkie sprawy
bezsilny trwożę się o przyjaciół w nieskończonej dali,
zmęczony jestem i brak mi pragnienia modlitwy, myślenia, działania,

skończony i gotowy rozstać się ze wszystkim?


Kim jestem? Tym czy tamtym?
A może dzisiaj jestem jednym, a nazajutrz drugim?
A może tym i tym zarazem? Przed ludźmi obłudnikiem,
przed sobą wzgardzonym wrażliwym cherlakiem?
A może, co we mnie jeszcze zostało, podobne jest do rozbitej armii,
która w panice ucieka z pola już rozstrzygniętej bitwy?

Kim jestem? To wewnętrzne pytanie kpić ze mnie może.


Kim jestem, znasz mnie, Twój jestem, o Boże!

« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

5 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: