Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Kidusz ha-Szem
Hebrajskie słowo kidusz pochodzi, podobnie jak słowo poświęcenie w wielu językach, od słowa święty, k-d-sz. Kidusz ha-Szem oznacza więc uświęcenia Imienia Boga. Talmud - żydowski komentarz do Tory - uczy, że "lepiej, gdyby jedna litera została wymazana z Tory, niżby Imię Pańskie miało być publicznie profanowane" (Jewamot 79 a). Jest to echo przykazania zapisanego w Księdze Kapłańskiej: "Nie będziecie bezcześcić świętego imienia mojego, abym był uświęcony pośród synów izraelskich; Jam jest Pan, który was uświęcam" (Kpł 22,32). Aby uniknąć profanowania Bożego Imienia (chilul ha-Szem), zwłaszcza przez grzechy bałwochwalstwa, morderstwa i cudzołóstwa, Żydzi poświęcali swoje życie. Zbezczeszczenie Imienia Boga było niewybaczalne ani przez skruchę ani w dniu pojednania, w Jon Kipur. Później, w judaizmie, pojęcie kidusz ha-Szem odwoływało się do męczeństwa za sprawę żydowską. Pojawia się także w kontekście Shoach – Zagłady Żydów w czasie hitlerowskiego obłędu.
W wolnym czasie, pomiędzy kolejnymi rekolekcjami i konferencjami, czytam ofiarowaną przez bliską mi osobę z Krakowa, książkę Daniela Mendelssohna, Zagubieni (w poszukiwaniu sześciorga spośród sześciu milionów). Amerykański Żyd, urodzony w 1960 roku i wychowywany już w trzecim pokoleniu w Stanach, na sposób detektywa próbuje dociec wszystkich szczegółów z życia a przede wszystkim zagłady części rodziny Jägerów - brata swojego dziadka Szmila, jego żony Estery i czterech córek: Ruchele, Broni, Lorki i Frydki. Jako jedyni z rodziny nie wyemigrowali do Ameryki, żyjąc we wschodnio-galicyjskim miasteczku Bolechów k. Stryja, gdzie przed wojną mieszkało około 4 tyś. Polaków, 2 tysięcy Żydów i również 2 tys. Ukraińców.
Normalnego pogrzebu…Autor książki zauważa, że w miejscowościach, gdzie Żydzi żyli do drugiej wojny światowej, nawet cmentarze straszą pustką. Kiedy myślimy tamtejszych straszliwych szkodach spowodowanych zniszczeniami wojennymi, zwykle widzimy pustkę tamtejszych miejscach, które niegdyś tętniły życiem: domach i sklepach, kawiarniach, parkach, muzeach. Spędziłem wiele czasu na cmentarzach, a mimo to aż do owego popołudnia na Zentralfriedhof (żydowski kirkut w Wiedniu) nie przyszło mi na myśl, że również cmentarze mogą być opustoszałe.
Przytoczę tylko fragment yopisu okrucieństw, dokonanych w czasie pierwszej „akcji”. Pierwsze, związane z rabinami bolechowskimi: Wydawało się, że dość wiedzieć, co pani Friedmann powiedziała Grünschlagom, Grünschlagowie zapamiętali, a następnie opowiedzieli… rabin z krzyżem wyciętym na piersi, ohyda zmuszania oślepionego rabina do tańczenia z nagą dziewczyną na scenie, przy dźwiękach pianina, w końcu utopienie okaleczonego rabina w wychodku Domu Katolickiego… Specjalnie bito rabinów. Ciało rabina Horowitza było dosłownie posiekane w strzępy. Nagiemu rabinowi Landauwi jeden z gestapowców kazał stanąć na krześle i wygłosić przemówienie na cześć Niemiec. Gdy ten powiedział, że Niemcy są wielkie, gestapowiec gumową pałką zbił go po głowie, krzycząc: „kłamiesz”. Po tym krzyczał: ‘Was ist eter Gott?” (Gdzie jest wasz Bóg?)
I zakończenie pierwszej „akcji” wymordowania 28 październik 1941 roku w Bolechowie, około 1000 mężczyzn, kobiet i dzieci: po mieście gonili jak hycle gestapowcy, ukraińska milicja i niezliczeni młodzi Ukraińcy cywilni, wśród nich i 10-letni chłopcy. Wskazywali Żydów i sami wlekli ich do Domu Katolickiego… Tu wszyscy musieli paść na kolana, ale twarz trzymać na podłodze… Na sali ściśnięto 900 osób. Ludzie leżeli jeden na drugim… Tak trzymano tych ludzi przez 28 i 29 października do godziny 16-tej bez żywności i wody. O godzinie 16-tej wywieziono wszystkich autami do lasów w Taniawie… Nad rowem leżała deska, przez którą pędzono ludzi, do których strzelano, a oni spadali z deski do grobu, a niektórzy ciężko, a nawet tylko ranni…
Gestapo zażądało zapłaty za zużyte naboje. Judenrat musiał zapłacić. Po za tym za fatygę wymusili 3 kg ziarnistej kawy.
Detektywistyczne podejście autora Zagubionych zmusza go do wyobrażenia sobie jak wyglądały ostatnie chwile życia jego bliskich: …co Ruchele widziała, idąc do Domu Katolickiego? ...oczywiście, nie wiemy nawet, którędy szła, czy ze spuszczoną, czy podniesioną głową, próbując jeszcze raz objąć znajomy widok wzrokiem… mamy więc kłopot z wizualizacją. A co z innymi zmysłami?…jaką woń wydziela tysiąc przerażonych spędzonych na śmierć? Jak pachnie pomieszczenie, w którym tysiąc przerażonych ludzi trzymano półtora dnia, bez dostępu do toalety… pomieszczenie, w którym być może kilkadziesiąt osób zostało zastrzelonych, a jedna kobieta zaczęła rodzić. Tego nigdy się nie dowiem. Jakie wydają dźwięki?… Możliwe (by kontynuować), że szesnastoletnią Ruchele zabito na miejscu… Niewykluczone, że była tą nagą dziewczyną na scenie, z którą rabin o krwawiących oczodołach musiał tańczyć lub kłaść się na nią. Wolę tak nie myśleć… Czy szła tych kilka kilometrów, czy zawiezioną ją ciężarówką, tego się nie dowiemy – czekała tam w atmosferze jeszcze większej grozy, przyglądając się, jak jej sąsiedzi, grupa za grupą… ustawiają się na desce i spadają do przygotowanego dołu. Następnie przyszła kolej na nią, weszła więc nago na deskę – a jej myśli nie poznamy… Deska zapewne się uginała, być może podskakiwała, niedorzecznie zapraszając do zabawy. Potem seria z karabinu. Czy ją słyszała?…Tego się nie dowiemy…jej ciało spadło do grobu i tutaj widzimy ją po raz ostatni; chociaż tak naprawdę wcale jej nie widzieliśmy.
Kidusz ha-Szem… szamot szel Kdoszej - imiona męczenników
Dlaczego o tym piszę? Bo ostatnio znowu ktoś w moim kraju, w Krakowie, w ukryciu nocy – a była noc (J13,29) wypisał na pomniku pamięci Getta w Krakowie Płaszowie: Jude raus… Hitler good!
« powrót
34 komentarze
-
2010-03-24
Eelina
Rekolekcje skierneiwice
Chcę wyrazić swój podziw dla ojca za pięknie wygłoszone rekolekcje w Skierniewicach, dające dużo... » -
2010-03-22
pi
Re: Re: Re: Re: errata
Nie chodzi o wyjątkowośc, ale o to że nikt nie ma prawa wymagac od drugiego żeby narażał i... » -
2010-03-22
Kasia (Sz)
Słówka
Fajne są te hebrajskie słówka. One jakoś tak funkcjonują dla postronnych nie tylko jako słowa w... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















