Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Wielkie Miłości przyśpieszenie
Jakiż małżonek umarł kiedykolwiek za swa żonę, i jakaż żona wybrała sobie kiedykolwiek za męża ukrzyżowanego? Pan zaślubił Kościół, zapewnił mu posag przez swoją krew i ukuł pierścień z gwoździ swojego ukrzyżowania (Jan z Sarugi – starożytny pisarz z Syrii).
Proroczy obraz Białe ukrzyżowanie powstał w 1938 roku i znajduje się w Art Institute of Chicago. Dzieło Chagalla stało się znakiem cierpienia, którego jedyny sens odkryć można w Bogu. Chagall ukazuje odnalezioną pośród rozpaczy zaskakującą drogę. Artysta, dla definitywnie kończącego się, jak wydawało się, świata żydowskiej tradycji, ratunek odnajduje w Jezusie.
Zaczął się Wielki Tydzień – dla nas chrześcijan czas niepojętego obdarowania. Czas, w którym ostatecznie rozpoznajemy Oblicze Boga, który w pierwszym rzędzie nie jest „absolutną mocą”, lecz „absolutną miłością”, którego suwerenność nie manifestuje się w trzymaniu się tego, co własne, lecz w oddaniu siebie... w Jego odwiecznym wyzbywaniu się, w Jego trójosobowym darowaniu się (H. Urs von Balthasar, Teologia misterium paschalnego).
W tych dniach, bardziej potrzebujemy kontemplacji, patrzenia z uwagą na gesty Boga, niż „kręcenia się” wokół swych grzechów i umartwień – rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty, wzywa prorok Joel (2,13)! Trzeba nabrać dystansu do swoich wielkopostnych „ćwiczeń”, by dostrzec najbardziej owocny czyn w historii wszechświata. Naśladujmy tych, co wyszli Mu na spotkanie, ale nie w ten sposób, by słać na drodze gałązki palm i oliwek oraz kłaść kosztowne szaty, lecz my sami, jak możemy, rozścielmy się na ziemi w pokorze ducha i prostocie serca, abyśmy przyjęli nadchodzące Słowo i pochwycili Boga, który nigdzie nie daje się ująć (św. Andrzej z Krety, Kazanie na Niedzielę Palmową).
Oto wielka tajemnica wiary, stąd liturgia grecka zachęca: oddaj swój mały rozum, a przyjmij Logos, pamiętając, że Tajemnica nie jest tym, co rozumiemy, lecz tym, co nas rozumie (P. Evdokimov, Wieki życia duchowego).
Wielki Post nabiera przyśpieszenia. Jak podkreślają komentatorzy ewangelii św. Jana, Maria z Betanii, namaszczając nogi Jezusa, przyśpiesza Godzinę uwielbienia Chrystusa. Zresztą to przyśpieszenie zaczęło się wraz z Wcieleniem: ten, kto mówi „wcielenie”,, już wypowiada „krzyż” (H. Urs von Balthasar). Ojciec od samego początku historii grzechu wyciąga ramiona i woła: Adamie, gdzie jesteś? Piękny dialog bezinteresownego obdarowania.
Patrzyliśmy już na zmaganie Chrystusa z pokusami świata na pustyni. On kuszony, bym ja zwyciężył. On poddany walce z szatanem, bym ja w tej walce rozstrzygnął kwestię, kim naprawdę jestem, bym przestał używać maski, która wciąż za mną podąża a przyjął prawdziwą tożsamość - „nowe imię” w Chrystusie. Dlatego patrzyliśmy, wychodząc z Nim na Tabor, gdzie osłonił nas miłością, co rozjaśnia każdą ciemność. I patrzyliśmy jak był poddany ostatecznej szatańskiej pokusie, że Boga nie ma, w Ogrójcu i na Krzyżu, bym ostatecznie odnalazł Boga, w relacji dziecka do Ojca.
Teraz patrzmy jak dotyka delikatnie nasze historie, czule całując obmyte stopy. Wychowuje Eucharystią nasze serca, byśmy nie ograniczali Jego słów: To czyńcie na moją pamiątkę, wyłącznie do celebracji rytu. To jest pokorna celebracja Miłości. Patrzmy jak Pan daje siebie – to jest samo serce Kościoła, który w swym obdarowaniu nie zna żadnych granic a jego uczniowie są posłani, by szukać to, co zginęło na krańcach świata.
Spoglądajmy kontemplacyjnie na krzyż, by w ramionach Ukrzyżowanego dostrzegać nie tylko odebraną niezależność, ale bardziej rozpoznać wolność Tego, który wywyższony woła: „Pragnę”. On pragnie przyciągać do siebie, bo być niechcianym to najgorsza choroba (św. Matka Teresa z Kalkuty). On został odrzucony, by człowiek ostatecznie został przygarnięty przez Boga.
Trwajmy z Maryją w dzień sobotni i rozważajmy w sercu wszystkie te sprawy, aby uwierzyć, że Miłość może dotrzeć do największej otchłani mojej ciemności, w której skrywam się lękliwie przed samym sobą i Bogiem, jak ukrywa się śmierć.
I nie ociągajmy się, choć przerażeni i zbolali, wbiegnijmy z kruchą ufnością w poranek wielkanocny, by oczyma wiary dojrzeć, że grób pusty został, odkąd w śmierci zamieszkała Miłość.
« powrót
16 komentarzy
-
2010-04-05
Kasia (Sz)
Re: Re: suplement
Tak, tak masz rację Mati. Jego akurat nie miałam na myśli, a i "Ostatnie kuszenie..." nie jest... » -
2010-04-03
Mati
Re: suplement
Myślę, że Willem Dafoe z definicji nie może być ani sztywny ani patetyczny. :) » -
2010-04-02
Kasia (Sz)
suplement
To jest muzyka z kontrowersyjnego filmu "Ostatnie kuszenie Chrystusa". Nie widziałam tego obrazu.... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.


















