Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

09.04.2010 12:26

Dudka-wystrichizm i suprapanbabojarchat

Poświątecznie, wybrałem się na film Jacka Koprowicza Mistyfikacja o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu.


 


Nie będę pisał recenzji... ale zachęcam do obejrzenia. Fabułę stanowi dochodzenie w sprawie rzekomej największej prowokacji, której miał się dopuścić Witkacy, mistyfikując swoje samobójstwo w 1939 roku. Na różne tropy trafia w 1968 roku dopiero co zwerbowany przez bezpiekę były student.  Po zamieszkach studenckich wyrzucono go z uniwersytetu, na którym interesując się Witkacym,  pisał pracę na temat wpływu kobiet na twórczość artysty. Według jego dochodzenia, artysta - skandalista wciąż żyje i uprawia najpiękniejszą ze sztuk – kłamstwo i wszelkie jego odmiany – na dudka-wystrychizm, kłamizm, neo-naciągizm, fałszyzm, nabieryzm i w pole-wyprowadzizm… Jeśli jednak artysta rzeczywiście popełnił samobójstwo, co według świadków i badań naukowych pozostaje wersją najbardziej pewną, to skandalizował i po śmierci. W 1988 roku sprowadzono z Polesia jego szczątki i pochowano w Zakopanem, w grobie matki. W 1994 roku, podczas kolejnej ekshumacji okazało się, że kilka lat temu sprowadzono i pochowano ciało... kobiety! Zawsze obecne przy nim liczne kobiety, nie odstąpiły od niego nawet w pośmiertnej historii.

W filmie kobiety zajmują kluczowe miejsce, bo to one stanowiły tło życia, twórczości, a teraz oszustwa Witkacego. Świadomie napisałem, że stanowiły tło, bo traktował je zawsze instrumentalnie.


Najlepiej też w filmie zagrała kobieta – Ewa Błaszczyk. Po wielu latach nieobecności na wielkim ekranie, wraca w genialny sposób, wcielając się w metresę Witkiewicza. Czesława Oknińska, która w 18 września 1939 roku, w przeciwieństwie do artysty, przeżyła próbę samobójczą, teraz jakoby ukrywa i utrzymuje Stanisława. Ale to może to nie żaden nabieryzm Witkacego, tylko choroba kochanki?

Mówiąc o kobietach skandalizującego artysty, skojarzył mi się inscenizowany jeszcze przed wojną jego utwór literacki z 1934 roku Szewcy. W sposób katastroficzny opisał w nim wizję upadku cywilizacji, krytykując technicyzujące czasy rewolucji, kapitalizmu, komunizmu i faszyzmu. W tej futurystycznej wizji nie brakuje oczywiście kobiet, które w wyniku degeneracji mężczyzn przejmują władzę nad światem. Hm... film "Seksmisja", to tylko jakaś przedwojenna reminiscencja. Jedna z bohaterek, księżna Irina Wsiedołodowna Zbereźnicka-Podberezka wypowiada w III akcie następującą kwestię:

Oto wołam was "nieistowym", jak mówią Rosjanie - polskiego słowa na to nie ma - głosem mych nadbebechów i krużganków ducha przeszłego i zatraconego, w tych bebechach wylęgłego: ukorzcie się przed symbolem wszechmatry - czyli raczej suprapanbabojarchatu! On wybuchnie lada chwila. Bo wy, mężczyźni, możecie zgnić nagle: zamienić się w kupkę płynnej zgnilizny, jak pan Waldemar w nowelce tego nieszczęśnika Edgara Poe. Wy pykniczejecie: wasi schyzoidzi wymierają - nasze schyzoidki mnożą się. O - dowód, że Sajetanowi dali po łbie, a Puczymorda będzie żarł langusty - to symbol - póki będzie ruszał usty i żołądka władał spusty. Mężczyźni babieją - kobiety en masse mężczyźnieją. Przyjdzie czas, że może zaczniemy się dzielić jak komórki, w nieświadomości metafizycznej dziwności Bytu! Hura, hura!

Dlaczego piszę o kobietach Witkacego? Otóż, w ostatnich miesiącach, nasza kaplica i Liturgia na Zielonej przeżywała natarcie „pobożnych” kobiet, które „przysłał” tu Pan Jezus, aby modlić za m.in. mało świętych kapłanów (nie przeczę że od świętości dzielą nas przepaście i modlitwy potrzebujemy bez wątpienia). Dobrze ubrane panie, wyglądające na inteligentne, zaczęły ingerować w teksty liturgiczne i narzucać je obecnym na Liturgii, przekrzykując nawet ojców, używających bądź co bądź mikrofonu. Wot, liturgiczna wszechmatra! Na szczęście, mamy to już chyba za sobą, oby!

Jako że jesteśmy w okresie paschalnym, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze inne dzieła Witkiewicza.

W 1927 roku napisał w powieści Nienasycenie:

...gdzieś w bezmiernej oddali senny Bóg Ojciec z zamarłą w szronie Helium brodą i na małej ciepłej planetce krzyż, na którym rozpięty na darmo Syn Jego, z płomiennym rozdartym sercem, jedynym prawdziwym ogniem w lodowatej pustyni świata.

Tekst zobrazował rysunkiem, naszkicowanym 4 lata później, podpisując go: Bóg-Ojciec pierwszy raz zastanowił się poważnie nad istotą ziemi (nie świata).


Szczególną uwagę zwracają te słowa Witkacego: ...Syn Jego, z płomiennym rozdartym sercem, jedynym prawdziwym ogniem w lodowatej pustyni świata. Artysta, choć przez całe życie otaczał się licznymi, kobietami, ostatecznie żył w ogromnej izolacji i frustracji. Jedynym jego przyjacielem była matka, z którą był bardzo emocjonalnie związany. Kiedy w 1931 zmarła w Zakopanem, stało się to źródłem chyba jego największej życiowej traumy.

Na szczęście, Chrystus z otwartym i  zranionym sercem - jedynym prawdziwym ogniem w lodowatej pustyni świata, to nie żaden w pole-wyprowadzizm! Wokół Jezusa też obracało się wiele kobiet. Jako pierwsze zaświadczyły, że On Żyje. Uczniowie, nie dowierzając kobietom, musieli naocznie się przekonać, że to nie jest fałszyszm i może trzeba pełzanie zacząć w Zmartwychwstanie (Ernest Bryll, A kiedy chcesz zmartwychwstać).

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

16 komentarzy

  • 2010-04-28
    o.Maciej

    Re: odp
    Maćku... nie zdążyłem podziękować za Twoją zachętę do obejrzenia "Burrowing". Jak tylko będzie... »
  • 2010-04-22
    Maciek

    odp
    Prawda to - mało jest to czytelne, choć przy odrobinie wysiłku... ;-). W każdym razie swoje... »
  • 2010-04-12
    Kasia (Sz)

    Zgadza się
    To tłumaczenie ks. Dąbrowskiego z roku 1946 jest tłumaczeniem z Wulgaty (Biblii przełożonej na... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »