Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
...aż siedemdzięsiąt siedem razy!
Czy pozwolimy, by największy Dar paschalny, Dar śmierci i zmartwychwstania Chrystusa - Duch Prawdy i Miłości, poprowadził nas tam, gdzie sam podąża? Przejęliśmy się śmiercią, ale czy przejmiemy się Życiem? Aby PRZEJĄĆ SIĘ ŻYCIEM, ofiarowanym przez Zmartwychwstałego trzeba się powtórnie narodzić!
Aeroplan, najpiękniejszy ptak biały,
leci w oddal, ponad chmur szarzyznę -
Ma skrzydła jak szarańcza. Jest jak orzeł śmiały.
A oczy ma i serce mężczyzny.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Aeroplan
Pierwszego września ubiegłego roku, w siedemdziesiątą rocznicę napaści Niemiec na Polskę, pisałem na blogu o potrzebie umocnienia procesu dialogu i przebaczenia z Niemcami, które zainicjowali biskupi polscy w 1965 roku.
Pisałem wówczas również te słowa: Może nam dziś potrzeba takich gestów, które skierowalibyśmy w stronę Rosjan? Z powodu braku uczciwego konfrontowania się z własną historią przez państwo rosyjskie oraz z uwagi na trudny dialog między katolikami a rosyjskim prawosławiem, na pewno trudno zdobyć się na spektakularne słowa i gesty. Może więc trzeba, nie zaniechawszy ludzkiego wysiłku, prosić wielkodusznie o wyobraźnie i odwagę Ducha Świętego?
Dziś słyszymy w Liturgii Słowa, że wiatr wieje tam, gdzie chce... tak jest z każdym, który narodził się z Ducha (por. J 3,7-15). Duch - dar świętych ran Jezusa jest też Duchem naszych ludzkich niezrozumiałych ran i śmierci. Pojawia się wśród tych co płaczą i boją się, bo jak żyć po tym wszystkim... On – Duch Pocieszyciel, wbrew wszelkiej naszej logice, przebija się przez nasz zrozumiały wewnętrzny protest wobec bezsensu śmierci i zaprasza do wiary, że każdą miłość trzeba unieść ku śmierci by stała się nieśmiertelna (A. Kamieńska).
Ku śmierci uniesionych zostało tylu pięknych ludzi (choć na pewno nie byli wolni od różnych małości), by ci, którzy zostali jeszcze przy życiu, szukali pojednania nie z powodu śmierci lecz życia. 70 lat temu zginęło w Katyniu przeszło 20 tysięcy naszej inteligencji, przed kilkoma dniami zginęło 96 naszych rodaków, a prawie 38 milionów nas zostało by nie zmarnować szansy jaką jest życie, by póki jest czas... przebaczyć i pojednać się.
We wrześniu ubiegłego roku pisałem również: Są różne rodzaje dialogu, choć każdy powinien dokonywać się w oparciu o prawdę i sprawiedliwość... Do najbardziej radykalnego dialogu wzywa nas Chrystus. Jest on przede wszystkim darem Ducha Świętego – jedynego Źródła wszelkiego trwałego pokoju i jedności. On jest większy niż wszelkie nasze ludzkie możliwości dojścia do prawdy i sprawiedliwości na drodze ku pojednaniu i jedności. To On, który „mocą działającą w nas, może uczynić nieskończenie więcej niż prosimy i rozumiemy”, wzywa nas do odważnych gestów i słów, które wybiegają mocno w przyszłość a przekraczają przeszłość oraz ludzki wysiłek „tu i teraz”...odseparowani od siebie z powodu żelaznej kurtyny (w przypadku kontaktów z RFN) i pełnej zakłamania „przyjaźni” ( z NRD), które uniemożliwiały pogłębiony i szczery dialog, list (biskupów polskich do niemieckich) ten przerósł swoje czasy i uczucia, które nosili w sobie Polacy i Niemcy. Bez tego odważnego gestu nie byłoby możliwe pojednanie między Polakami i Niemcami... Wtedy nie był to gest polityczny, ale czysto chrześcijański, w którym Duch Święty tchnął w umysły i serca małej grupy otwartych, mądrych i wierzących ludzi. Było to niezrozumiane i krytykowane nie tylko przez komunistów, ale i przez większość wierzących w Polsce...
Czy dziś nasze relacje z Rosjanami nie powinny wybrzmieć tamtym właśnie Duchem? Czy dzisiejsza spontaniczna życzliwość i solidarność Rosjan – myślę o zwykłych płaczących z nami ludziach przynoszących kwiaty i lampki do smoleńskiego lasu, pod ambasadę polską w Moskwie oraz w wiele innych miejsc, nie powinny przyśpieszyć naszych gestów? Czy to, że lękliwie patrzące na swą trudną historię Państwo Rosyjskie, emituje w najważniejszym kanale telewizyjnym film Katyń, nie powinno choć trochę skruszyć naszą podejrzliwość?
Pewne gesty trzeba uczynić jakby „na wyrost”, tak jak uczynił to Jezus obmywając i całując stopy uczniów, w tym Judasza i Piotra.
Takim odważnym gestem było przekazanie przez Jana Pawła II Cerkwi Rosyjskiej bardzo czczonej przez Rosjan ikony Matki Bożej Kazańskiej.
Do odważnego dialogu, pozbawionego lękliwej zachowawczości, wzywa chrześcijan nie polityczna poprawność ale ewangeliczny radykalizm i otwartość na Ducha Świętego. Bóg, jeśli mu pozwolimy , sam przekroczy w nas nasze uczucia, myśli, wiedzę, pamięć i możliwości naszej słabej woli.
Czy pozwolimy, by największy Dar paschalny, Dar śmierci i zmartwychwstania Chrystusa - Duch Prawdy i Miłości, poprowadził nas tam, gdzie sam podąża? Przejęliśmy się śmiercią, ale czy przejmiemy się Życiem? Aby PRZEJĄĆ SIĘ ŻYCIEM, ofiarowanym przez Zmartwychwstałego trzeba się powtórnie narodzić!
Czy jako Polacy jesteśmy narodem jak orzeł śmiały? A czy on ma oczy i serce mężczyzny - odważne, by spojrzeć szeroko mądrym okiem i zrozumieć otwartym sercem?
« powrót
9 komentarzy
-
2010-04-19
Biedronka
:D
No cóż dzisiaj na zielonej trawie dzieci i biedronki...:D..Alicja (dziecko szkolne)podbiegając do... » -
2010-04-19
o.Maciej
Re: :D
dziękuje za pogodę ducha, rozpromienione słowa :) no cóż biedronki to wiosna - Pacha :) » -
2010-04-18
Biedronka
:D
Ojciec Maciej Biskup(też przytrafiło się Ojcu nazwisko, co?) przebacza więcej niż w poście... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.


















