Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Serce, rany i piekło
Dziś w Kościele obchodzimy święto naszej dominikańskiej siostry św. Katarzyny Sieneńskiej. Papież Paweł VI ogłosił ją doktorem Kościoła, a Jan Paweł II w 1999 roku współpatronką Europy.
Gdybym mogła... stanąć u wejścia do piekła i w taki sposób je zamknąć, aby nikt nie mógł do niego wejść, stanowiłoby to dla mnie najwyższą radość, gdyż wtedy wszyscy, których kocham, byliby ocaleni.
Jedność Kościoła i Europy bardzo leżała jej na sercu i w tej intencji ofiarowała swoje życie: Przedwieczny Boże, przyjmij ofiarę z mojego życia w mistycznym Ciele Twojego świętego Kościoła. Weź moje serce i połóż je na obliczu Twojej Oblubienicy.
To pragnienie jedności wyrastało z głębokiego zjednoczenie z Trójcą Świętą: Ty, Trójco wieczna, jesteś morzem głębokim, w którym więcej szukam, więcej znajduję, a im więcej znajduję, tym więcej szukam...
I owocowało ogromnym pragnieniem solidarności i jedności z każdym człowiekiem: Ty, wiekuista Trójco, jesteś Stwórcą, a ja stworzeniem. W odrodzeniu, którego dokonałeś we mnie przez krew Twojego Syna Jedynego, ujrzałam, że rozmiłowałeś się w piękności swojego stworzenia.
Święci mistycy widzą dalej i są bardziej wielkoduszni niż nauczanie wielu duszpasterzy i katechizmy nie jednego akademickiego teologa. Św. Katarzyna przeżywała w swojej duszy i w swoim ciele mękę Chrystusa, który umarł za wszystkich. Jako niepiśmienny doktor Kościoła, swe nauki pobierała wprost z kontemplacji Trójcy i uczy nas dziś czym jest powszechność Kościoła. Kościół w swej modlitwie może dotrzeć wszędzie i przekroczyć nieprzekraczalne granice, które wyrosły na skutek naszej małoduszności i grzechu. Jak pisał Tomas Halik: tak, istnieją pieczęcie, które mogą rozłamać jedynie „stygmatyzowane ręce”.
Sieneńska mistyczka otrzymała święte stygmaty Męki Chrystusa, nie w postaci ran, lecz krwawych promieni. Te promienie, jak z serca Miłosiernego, docierają nawet do wrót piekieł: gdybym całkiem spłonęła od Bożej miłości, czyż nie prosiłabym mojego Stwórcę, prawdziwie miłosiernego, z pałającym sercem, by okazał miłosierdzie wszystkim moim braciom? Jakże mogłabym, Panie, pogodzić się z tym, że nawet jeden z tych, których stworzyłeś, tak jak mnie, na Twój obraz i podobieństwo, miałby zginąć i wypaść z Twojej ręki? Nie, w żadnym wypadku nie chcę oglądać nawet jednego jedynego z moich braci idącego na zatracenie, jednego z tych, którzy złączeni są ze mną poprzez takie same narodziny do natury i do łaski. Pragnę, aby wszyscy zostali wyrwani z rąk dawnego nieprzyjaciela... pragnęłabym, żeby już nie było piekła, albo przynajmniej żeby żadna dusza się tam nie dostała...
Gdybym mogła trwać zjednoczona z Tobą w miłości i stanąć u wejścia do piekła i w taki sposób je zamknąć, aby nikt nie mógł do niego wejść, stanowiłoby to dla mnie najwyższą radość, gdyż wtedy wszyscy, których kocham, byliby ocaleni.
zamknięta brama na starym cmentarzu w Łodzi, na której ktoś umieścił pasyjkę
Św. Katarzyna była wierną córką św. Dominika, o którym na procesie kanonizacyjnym mówiono, że modlił się nawet za potępionych w piekle. I uczy nas, braci kaznodziejów, prawdziwego współczucia, które pozwala odnaleźć w każdym napotkanym człowieku Boży Obraz - Bożą Prawdę. Ją zaś możemy odnaleźć wyłącznie w drodze, jako prawdziwi żebracy Bożego miłosierdzia.
« powrót
7 komentarzy
-
2010-05-03
małgorzata
Re: Re: słowa św. katarzyny
dziękuję :) » -
2010-05-01
o.Maciej
Re: słowa św. katarzyny
z "Dialogu o Bożej Opatrzności" » -
2010-05-01
małgorzata
słowa św. katarzyny
Ojcze skąd jest ten tekst, który Ojciec cytuje? »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















