Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

17.05.2010 21:35

gorszące rozproszenie

Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów... (1 Kor 1,10).

353 lat temu, a dokładnie 16 maja 1657 roku, zginął śmiercią męczeńską, z rąk prawosławnych kozaków, św. Andrzej Bobola, jezuita z oddaniem służący katolikom obrządku wschodniego na Polesiu.


Szczególnie trudne do przyjęcia męczeństwo. Po jednej stronie chrześcijanin oddający życie w imię Pana Jezusa i z miłości do Kościoła a po drugiej prześladowcy - też chrześcijanie, którzy odbierają życie kierując się dobrem Kościoła, w swoim mniemaniu. Powiedzmy sobie otwarcie, trudno posądzić tychże kozaków o autentyczną troskę. Tak, jak trudno doszukiwać się chrześcijańskich motywów u polskich katolików, którzy w okresie międzywojnia niszczyli na ziemi chełmskiej prawosławne cerkwie. I w jednym i w drugim przypadku były to posunięcia wybitnie polityczne. Wspomnieć trzeba, że takich męczenników – z powodu rozdarcia Kościoła – jest więcej, po jednej i po drugiej stronie. Zarówno Kościół katolicki jak i prawosławny czczą liturgicznie męczenników, którzy oddawali życie z powodu uniatyzmu. Dziś Kościół katolicki, na drodze dialogu teologicznego z prawosławiem, odstąpił od uniatyzmu, czyli od stosowania takiej drogi w dochodzeniu do jedności, która byłaby próbą przeciągania prawosławnych do Kościoła katolickiego, pozostawiając jedynie możliwość trwania we wschodnim obrządku. Nie znaczy to jednak, że Rzym zapomina i wyrzeka się unitów, czego pewnie chciałby kościół prawosławny, zwłaszcza rosyjski. Z drugiej strony Kościół katolicki uznaje pełnię sakramentów w Kościele Prawosławnym i nazywa go w ogóle Kościołem (Dominus Jesus).

Podobnie jak św. Ignacy Antiocheński – męczennik z II wieku, tak i św. Andrzej Bobola w Rzymie widział więź jedności. Tak, Rzym ma przewodzić, ale w miłości, bo tylko moc przekonywająca miłości, która płynie ze sprawowanej Eucharystii ma może autentycznie przyciągać. Nigdy buta i arogancja.

Jest Prawdą, że prawosławny Wschód potrzebuje Rzymu, tak jak on potrzebuje darów i doświadczenia całego Prawosławia. Różne są dary łaski, lecz jeden Duch. Dla szatana, różnorodność jest świetnym pretekstem do podziału – On rozprasza, czyli niszczy Kościół. Duch Święty, przeciwnie, gromadzi w jedno: mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. Nie szukajmy próżnej chwały, jedni drugich drażniąc i wzajemnie sobie zazdroszcząc (Gal 5,25). Uniatyzm nie mógł prowadzić to trwałej i powszechnej jedności, nie inspirował się bowiem myśleniem i duchem eucharystii tylko ówczesną, doraźną kościelną polityką wpływów. Rzym zamiast gromadzić mocą świadectwa, stosował polityczny szantaż. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów, biskupów prawosławnych mamiono obietnicą zasiadania w Senacie, czego zresztą i tak nie dotrzymano, gdy wielu z nich rzeczywiście przyjęło unię. Z kolei wcześniej, Rzym kusił Konstantynopol obietnicą wparcia wojskowego przeciwko Turkom, za ceną wyrzeczenia się prawosławnego wyznania.

Szatan upodobał sobie butę i pychę, stąd jest ojcem rozłamu. Duch Święty jest Bogiem pokornym, którego wszechmoc nie może być inna niż niczym nie ograniczone poświęcenie się... (Balthasar). Jest Tym, który gromadzi – Źródło jedności. Syn Boży w modlitwie arcykapłańskiej prosi Ojca, aby posłał Ducha, aby byli jedno.

Oto świadectwo Jego posłania i działania:

Najtrudniejsza wojna to wojna przeciwko samemu sobie. Trzeba jej zaprzestać. Prowadziłem tę wojnę przez całe lata, była okrutna. Lecz teraz odzyskałem spokój. Nie obawiam się niczego, ponieważ miłość odpędza strach. Wyzbyłem się chęci posiadania racji i usprawiedliwiania siebie oczerniając innych. Nie strzegę zazdrośnie i kurczowo mego bogactwa. Wychodzę naprzeciw drugiemu człowiekowi i dzielę się nim. Nie upieram się dalej przy swoich poglądach, swoich projektach. Jeśli ktoś przedstawia mi lepsze lub nawet nie lepsze, lecz po prostu dobre, akceptuje je bez żalu. Zaniechałem porównywania. To, co dobre, prawdziwe, rzeczywiste, jest dla mnie zawsze najlepsze. Dlatego nie boję się już. Kiedy jest się wyzbytym wszystkiego, nie ma więcej miejsca strach. Jeśli zaprzestaniemy wojny, jeśli wyzbędziemy się własności, jeśli otworzymy się na Boga-Człowieka, który stworzył rzeczy na nowo, wtedy On wymaże diabła przeszłości i przywróci nam czas, kiedy wszystko jest możliwe (Atenagoras I, patriarcha Konstantynopola).


Patriarcha Atenagoras I w 1964 roku spotkał się w Jerozolimie z papieżem, Pawłem VI. Oboje wówczas wyrażając powszechne pragnienie sprawiedliwości oraz jednomyślne uczucie miłości przepełniające ich wiernych - pomni wskazania Pańskiego: "Jeśli ofiarujesz dar twój przed ołtarzem i tam wspomnisz, iż brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a idź pierwej pojednać się z bratem twoim" oświadczają zgodnie:

  • żal swój za słowa obraźliwe, nieuzasadnione zarzuty i potępienia godne czyny które, tak z jednej, jak z drugiej strony, towarzyszyły tym smutnym wydarzeniom, lub je podkreślały

  • żal również i wymazanie z pamięci i spośród Kościoła wyroków nakładających ekskomuniki. Wspomnienie o nich występuje do dziś dnia jako przeszkoda do zbliżenia w miłości, toteż niechaj to wspomnienie ulegnie zapomnieniu

  • opłakują wreszcie przykre fakty i wydarzenia, które nastąpiły i które, pod wpływem różnych czynników - wśród nich niezrozumienia i wzajemnej nieufności - doprowadziły w końcu do rzeczywistego zerwania wspólnoty kościelnej.

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

14 komentarzy

  • 2010-05-25
    stonoga

    Re: Re: o. Macieju
    Dobrze Poznaniakom, ale Warszawa po cichu liczyła na powrót Ojca do nas na Służew. »
  • 2010-05-25
    o.Maciej

    Re: o. Macieju
    do Poznania »
  • 2010-05-24
    pi

    o. Macieju
    a gdzie ojciec wybywa? do jakiego miasta? »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.05.2012 15:44 | Czy przetrwamy?
Miłość jest stabilna wiernością. Trwa aż po oddanie życie za przyjaciół (bardziej radykalnie to trzeba ująć: za nieprzyjaciół, bo Chrystus przecież umarł za grzeszników) a jednocześnie jest dynamiczna wyobraźnią i odwagą daru, który rodzi się z Ducha. Pascha to przechodzenie choć paradoksalnie nie ma w niej żadnej przechodniości. To ma przyszłość.... DOSŁOWNIE! ... więcej »

29.04.2012 11:20 | Przekonująca znajomość

Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.

... więcej »

22.04.2012 23:40 | Paschalne nieustające przedefiniowywanie Tradycji

Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).


... więcej »

11.04.2012 22:47 | Profanacja bardziej subtelna

Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

 

... więcej »

08.04.2012 10:40 | Pragnienie zmartwychwstania
W tę noc, która jak dzień zajaśniała, wyśpiewaliśmy radosne Alleluja. Bez Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku byłby to śpiew całkowicie zafałszowany a zmartwychwstanie okazałoby się totalnym kiczem, który nie wytrzymałby krytyki naszego ludzkiego dramatu. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »