Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Usynowieni Krzyżem
Jeden z uczniów prosi Jezusa: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. Jezus spełnia prośbę w sposób dla nas niewyobrażalny.
Wprowadza nas sam w własną modlitwę, bo przecież nikt z nas ludzi, sam z siebie nie może zawołać do Boga Ojcze. Gdy Jan Chrzciciel uczy swoich uczniów modlitwy kogoś, kto pokutuje przed Bogiem, z powodu nie wypełnienia Prawa, Jezus zachęca do przyjęcia postawy dziecięcej ufności: kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze...! Mamy za co pokutować i stąd uczciwie wołamy odpuść nam nasze winy. I choć nigdy nie będziemy w stanie „zadowolić” Boga wypełnieniem Prawa co do joty, Chrystus mimo wszystko wprowadza nas w niewyobrażalną relację z Bogiem. Dlatego, że darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża, możemy wejść w Jego synowską modlitwę. Przez chrzest każdy z nas zostaje włączony w modlitwę Jezusa, wstawiającego się za nami w Duchu Świętym do Ojca. Odtąd, w Duchu Świętym sami możemy wołać: Abba, Ojcze!
Modlić się jak Chrystus, to nie tylko nauczyć się pewnego sposobu modlitwy, ale to wejść w ożywczą relację z Bogiem. Modlić się jak Jezus, to uczyć się Ojca: poznać Go, zaufać Mu, otworzyć się na Jego wolę. Taka jest modlitwa Jezusa: widzi i zna Ojca, jest wręcz Jego Odbiciem, ufa mu w największych ciemnościach krzyża a wypełnienie woli Ojca jest Jego pokarmem (J).W tej to właśnie modlitwie krzyża, w której Jezus odczytuje i przyjmuje wolę Ojca, ma miejsce usynowienie każdego człowieka.
Modlić się jak Jezus, to wołać Ojcze NASZ i w Obliczu Ojca zobaczyć drugiego człowieka, z którym nierozerwalnie związany jest mój zbawienny los. Modlitwa chrześcijanina jest zawsze modlitwą wstawienniczą, tzn. tylko wówczas modlitwa jest zbawcza dla mnie samego, jeśli zbliżając się do Boga pociągam za sobą innych. Zapowiedzią modlitwy Jezusa, który zawsze wstawia się za nami, gdyż jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne, jest modlitwa wstawiennicza Abrahama za Sodomę i Gomorę. Chrystus, jedyny sprawiedliwy wstawia się za nas niesprawiedliwych: Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5,8).
Modlić się Ojcze nasz... bądź wola Twoja, to ufać, że zanim odkryję wszystkie oczekiwania i plany Boga wobec mnie, powinienem szczęśliwie rozpoznać, że Jego podstawową, bezwarunkową wolą jest uczynić mnie swoim ukochanym dzieckiem i wraz z innymi uratować na całą wieczność. Człowiek nie jest jakimś trybikiem w planie Bożym lecz sam jest planem, celem Boga. I znalazł się Jeden, Jedyny sprawiedliwy, w którego modlitwie jest ratunek dla każdego człowieka. W Nim jest nasze usprawiedliwienie, stąd przynaglenie by ufnie szukać, kołatać, prosić. O ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą – Ducha, który jak refren wyśpiewuje w sercu każdego z nas te słowa, że nic nie może nas odłączyć od miłości Boga.
do Domu
aż rozraduje się
Chór Archaniołów
Dorota Sosnowska, Szeptanie za ludzkość
A tak nawiasem mówiąc, czy słysząc dziś w Liturgii te słowa św. Pawła, że Chrystus darował nam wszystkie występki i skreślił zapis dłużny... przygwoździwszy do krzyża, jesteśmy gotowi na przyjecie całej mocy tych słów?
relikwie krzyża, do którego przygwożdżony był św. Andrzej Apostoł - bazylika w Patras na Peloponezie, Grecja
Czy jest we mnie wola przygwożdżenia do krzyża całej swej zajadłości, niechęci, podejrzliwości, bólu, żalu i pretensji wobec innych? Krzyż pod Pałacem Prezydenckim jest nagi, nie ma na nim pasyjki. Jeśli bowiem na tym krzyżu nie ukrzyżujemy naszej nienawiści i złości, jeśli pod tym krzyżem nie wyrośnie przebaczenie i miłosierdzie, będzie to krzyż pusty, ogołocony z chrześcijańskiej wymowy. Jeśli za krzyżem na Krakowskim Przedmieściu kryje się nienawiść i brak gotowości na pokonanie swojego rozżalenia, to powiedzmy sobie szczerze, nie jest to Krzyż Chrystusa. Go na nim nie ma! Ukrył się, z dala od tych, co krzyczą pogardą i złością. Jezus rozumie ból i żal, nie pojmuje jednak stanowczo nienawiści! Przeniesienie krzyża spod pałacu, nic nie zmieni w tych, którzy pod nim krzyczą, jeśli sami nie wyruszą "z miejsca" swego żalu, w pielgrzymce wiary, od nienawiści do przebaczenia. To jest dopiera modlitwa Pańska, nie koniecznie pod pałacem czy przed sejmem, ale w Duchu i Prawdzie (por. J 4, 19-24).
bizantyjska mozaika Ukrzyżowanie Chrystusa z monastyru Ossios Loukas, założonego przez św. Łukasza Pustelnika w X w.
Jest inny krzyż na Krakowskim Przedmieściu, niesie go Chrystus a wyrósł tam nie z oskarżenia lecz z przebaczenia. On bowiem jest naszym Pokojem, naszym Pojednaniem. Ma moc miłosiernego przyciągania.
mozaika z przedstawieniem Zstąpienia do otchłani z Ossios Loukas
« powrót
8 komentarzy
-
2010-08-01
Kefasjus
Re: Zawsze - ilekroć staniemy w prawdzie o powołaniu chrześcijańskim:tzn.
Ku potwierdzeniu: "Mądrość zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do... » -
2010-07-31
o.Maciej
Re: Re: Re: ostatni passus
może tak... nie wykluczam, że ci, którzy chcą usunąć krzyż, mogą go również traktować... » -
2010-07-29
tau
Re: Re: ostatni passus
a może przedmiotowo traktują Krzyż ci,którzy chcą go usunąć,nie dając w zamian żadnego znaku... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















