Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Twarz Jego Przemieniona
Zanim Jezus przemienił się wobec uczniów na Górze Tabor, wyjaśnił św. Piotrowi, wyznającemu wiarę w Chrystusa – Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego, co to wyznanie oznacza. Mistrz musi pójść do Jerozolimy i umrzeć. Będzie ukrzyżowany.
Piotr gorszy się. Prawdziwy Żyd, dla którego krzyż jest zgorszeniem, o czym później napisze św. Paweł. Bo czy inaczej można zareagować? Każdy rozsądny, kochający życie człowiek powinien się zgorszyć, zaprotestować. Śmierć to wręcz jakiś nieprawdopodobny skandal! I jeszcze gdy umiera ktoś tak piękny, jak Jezus. To jest gorszące. Piotr się buntuje, rozumiem go doskonale. Sam Jezus, gdy umarł Łazarz, był poruszony głęboko (polskie tłumaczenie, że się wzruszył nie oddaje istoty przeżyć Chrystusa). Był do głębi wstrząśnięty. Jest w nim ludzka ale i Boska niezgoda na śmierć, która weszła przecież przez zawiść diabła.
W tych ostatnich dniach, to co działo się wokół krzyża, bardzo gorszyło. Każdy został tym wszystkim wstrząśnięty, choć tak różne były nasze emocje. Może najbardziej zgorszyliśmy się sobą nawzajem, my chrześcijanie? Oby nam towarzyszyła nadzieja na nawrócenie, które sprawi, że niewierzący przestaną traktować krzyż jako głupstwo. Oby, jak pisze św. Paweł, nie został zniweczony krzyż, na którym z naszego powodu „tak mało” Pana Jezusa. W tumanach złości, zagubiła się, zatarła Twarz Pana. Nie pierwszy to zresztą raz, gdy my chrześcijanie zasłaniamy światu Oblicze Boga.
fragment fresku Deesis z romańskiej kolegiaty w Tumie pod Łęczycą (XII w.)
Pusty krzyż gorszy. Śmierć nie ma sensu... .
Na szczęście, na Górze Tabor Jezus uspokaja serca, objawia kochającą Twarz – jaśniejącą niewyobrażalną dobrocią Ojca. Dobrze, że tu jesteśmy – wyznaje ufnie Piotr. Trzeba tu być, patrzyć na tą Twarz, tak by ją rozpoznać na krzyżu, w każdej śmierci, co sensu sama w sobie mieć nie może. Patrząc na Twarz Jezusa można przetrwać, przejść... skandal śmierci. Odkąd z krzyżem oswoił się sam Bóg, nie jest już on tak gorszący. Odkąd wyłoniła się na nim Twarz Miłości Boga, wzbudza wręcz ufność. I staję się dla wierzących mocą. Przemienione Oblicze Boga przemieniło Krzyż.
Twarz Chrystusa wyłania się ze światła inokopu (złota lub srebrna folia naklejana na ikonę, jako ozdoba) i sama jest Światłem. Rysy Jezusa, delikatne jak tchnienie, promieniują... spokojem i pięknem. Twarz wysmukła i pełna życzliwości. W oczach nie ma cienia gniewu, nawet surowości, jest za to tylko jakiś nie do wysłowienia smutek, który można wszak rozumieć także jako zachętę do zwierzeń, spowiedzi, do może nawet rozmowy. Emanująca łagodność postaci Zbawiciela nie odcina się od spraw człowieczych... brat, każdej chwili gotowy do podania ręki, uzdrowienia duszy i ciała, współczujący, ale też nie naiwny... Drobne płatki warg zawsze gotowe rozchylić się przed słowami wybaczenia i pojednania (Andrzej Turczyński, Mistrz niewidzialnej strony).
Dobrze jest odpocząć w Jego Obliczu... to jest ta nasza ojczyzna w niebie. Ta Twarz z nikim nie walczy i o nic z tego świata, choć nim nie gardzi, nie zabiega. Taka czysta miłością. Nie zbrukana nienawistnym i nieufnym spojrzeniem. Patrząc na twarze innych, a szczególnie na swoją, jestem zmęczony grymasem jeszcze ciągle nie przemienionym światłem Ducha. Dobrze jest odpocząć w Twojej Twarzy Panie. Śpiesz się z wyryciem Twojego Oblicza na mojej twarzy, abym nie znalazła się bezkształtna w twoje obecności - modliła się za życia Raissa Maritain, żona znanego filozofa.
Chryste, który z miłości do człowieka okryłeś się nędzną szatą ludzką i pomiędzy nas zstąpiłeś, by do Swej natury zaliczyć i naszą, choć nieogarnionym, niepojętym, niewypowiedzianym i przewyższający wszelką wielkość jesteś Bogiem,bądź za ten dar pozdrowiony i pochwalony w Twym Obliczu nie ręką ludzką sporządzonego wizerunku, wraz z Ojcem, którego jesteś doskonałym Odblaskiem, i Duchem, który nieustannie przywraca w ludziach Dostojny obraz Bożego Wzoru, aby już odtąd służyć pragnęli jedynie Tobie. I prosimy Cię, daj nam, o Boski nauczycielu,... moc i wiarę,... niezłomną nadzieję i ogień miłości do Ciebie... Kiedy pobłądziwszy na ścieżkach życia zatrzymamy się, nie wiedząc, dokąd iść dalej, daj nam zobaczyć w ciemnościach Twoje Oblicze. Amen.
Dla zainteresowanych, którzy mają siły na długie czytanie :), podaję link do starego mojego tekstu Wpatrując się w Oblicze Niewidzialnego, zamieszczonego w Teofilu, piśmie wydawanym przez braci studentów: http://www.teofil.dominikanie.pl/test/index.php/content/view/280/113/
« powrót
14 komentarzy
-
2010-08-09
peronI
Re: Re: na wzór Jego Obrazu
Tak druhu czarno_biały-biało_czarny... Byle ręce złączone stale nad głową,a nogi mocno na... » -
2010-08-08
Kefasjus
Re: na wzór Jego Obrazu
Kolega stwierdził kiedyś, że jedyni ludzie, za których się nie modli, to ci oddający cześć... » -
2010-08-08
o.Maciej Biskup
na wzór Jego Obrazu
św. Dominik umarł w święto Przemienienia... to chyba nie przypadek. To był mistrz Bożego,... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.


















