Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Byłem przybyszem...
Wczoraj pojawiła się informacja o organizowanym przez Obóz Narodowo-Radykalny - Podhale tzw. "Marszu Niepodległości". Marsz współorganizują także Młodzież Wszechpolska, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Stowarzyszenie Tradycji Armii Krajowej z Żyrardowa, Liga Suwerenności i Obóz Wielkiej Polski. A oto hasła jakie ONR zamierza propagować w czasie marszu: Osiedlenie ras w krajach ich pochodzenia jest pierwszym krokiem do pokojowego świata. ONR propaguje program tzw. "Trzeciej Pozycji" - deklarację zachęcającą do separatyzmu rasowego i kulturowego. Wydarzeniu patronują m.in. były Marszałek Sejmu Marek Jurek i były poseł Artur Zawisza – ludzie mocno odwołujący się do katolicyzmu.
Nasi rodzimi „ewangelizatorzy” czystości rasowej widać nie chcą być gorsi od pojawiających się ostatnio głosów na Zachodzie. Czy „światli, syci i dumni” Europejczycy zamierzają dziś "budzić demony przeszłości”, deportując Romów z Francji, rodziny kosowskie z Austrii? Z ust niemieckiej kanclerz słyszymy, że Turcy nie wystarczająco się zintegrowali ze społeczeństwem niemieckim. Hm... już to kiedyś Europa słyszała z ust jednego kanclerza...! Rozumiem doskonale problemy związane z imigrantami, ale jeśli Niemcy kiedyś świadomie otworzyli swoje granice dla imigrantów, muszą odpowiedzialnie zdawać sobie sprawę również z trudności i być świadomi tego, że imigranci z powodu kulturowego i narodowego wykorzenienia mają naturalne trudności z asymilacją . Dziwna to logika, która podpowiada, że jeśli ktoś nie mówi naszym językiem a jego obyczaje kulturowe i religijne są nam obce, to nie ma dla niego miejsca w naszym społeczeństwie.
Pewnie, że idealnie byłoby żyć, pracować i umierać tam, gdzie się urodziliśmy, ale zjawiskiem starym jak świat jest i będzie emigracja. Ludzie szukają nowej ojczyzny z powodów ekonomicznych, politycznych, uciekają ze swoich ojczyzn, gdy doświadczają niesprawiedliwości, biedy, prześladowań. Kto jak kto, ale Polacy chyba powinni rozumieć czym jest gorzki chleb tułacza.
Mogę zrozumieć jeśli rasistowskie myślenie dotyczy kogoś, kto nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem i nie dał się z ewangelizować. Ale jeśli pod hasłami rasistowskimi podpisują się ludzie wyraźnie utożsamiający się z katolicyzmem, to ja pytam jak radzą sobie z przyjęciem radykalizmu ewangelii? Nie ma co czekać na sąd ostateczny, warto już dziś zmierzyć się z kategorycznymi słowami Chrystusa z przypowieści obrazującej Boży sąd o: Byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie... Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego nie uczyniliście i Mnie...(Mt 25,31-46).
Polecam też lekturę Listu św. Pawła do Efezjan, odczytywanego dziś w kościołach na Liturgii: Dlatego pamiętajcie, że niegdyś wy - poganie co do ciała, zwani "nieobrzezaniem" przez tych, którzy zowią się "obrzezaniem" od znaku dokonanego ręką na ciele - w owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, nie mający nadziei ani Boga na tym świecie. Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość... a z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzy jesteście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga …
Z powodu naszych grzechów byliśmy i ciągle jesteśmy obcy, „niestali” przybysze u Boga, a jednak Chrystusa nie odrzuca nas z powodu naszej obcości w grzechu, niestałości i nie przystosowalności do tego, co najświętsze. Przez Jego miłosierdzie i pojednanie Krzyżem ciągle na nowo przyjmowani jesteśmy do Ojczyzny, gdzie tylko po trzykroć Święty Bóg może zamieszkiwać. Taka jest tajemnica Eucharystii: Komunia Najświętszego Boga w Trójcy ze słabym i grzesznym człowiekiem. Jezus to dobry Samarytanin – sam dla nas i dla naszego zbawienia stał się obcy i odrzucony, aby nas przygarnąć już na zawsze. Jeśli On nas przygarnął – obcych, to każdy, kto wierzy w Niego nie może świadomie już odrzucać, nie może wykluczać, deportować, prześladować, pogardzać... z powodu koloru, języka i przekonań religijnych.
Nie będziesz dręczył cudzoziemca, gdyż sami poznaliście los przybyszów, gdy byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej (Wj 23, 9). Niewolnika, który od swojego pana schronił się u ciebie, nie wydasz jego panu. Niech zamieszka u ciebie wśród twoich, w miejscowości, którą wybrał, w jednym z twoich miast, gdzie mu będzie najlepiej. Nie będziesz go gnębił (Pwt 23, 16).
Rasizm to grzech, który jest ciężką obrazą Boga – powiedział Jan Paweł II w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański, 26 sierpnia 2001 roku. Ojciec Święty zaapelował, aby każde "prawe sumienie zdecydowanie potępiło rasizm bez względu na to, w czyim sercu i w jakim miejscu by się on nie zagnieździł". Papież przypomniał, że ostatnie dziesięciolecia naznaczone były agresywnym nacjonalizmem, przemocą etniczną oraz dyskryminacją rasową. Godność ludzka była wielokrotnie zagrożona – powiedział Papież. Mimo tylu doświadczeń w przeszłości, rasizm ciągle pojawia się w "nowych i nieoczekiwanych formach, obrażając i degradując rodzinę ludzką" mówił, przypominając postanowienia Soboru Watykańskiego II w sprawie rasizmu. W dokumencie "Nostra aetate" ojcowie soborowi napisali : nie możemy wzywać Boga jako Ojca wszystkich ludzi, jeśli odmówimy braterstwa innym, stworzonym na obraz Boży. Dlatego - podkreślił Jan Paweł II - Kościół piętnuje, jako sprzeczne z wolą Bożą, wszelkie formy dyskryminacji lub prześladowania z powodu rasy, koloru skóry, warunków społecznych czy religii.
Hasło: Osiedlenie ras w krajach ich pochodzenia jest pierwszym krokiem do pokojowego świata, jakoś mi nie współbrzmi z językiem ewangelii. Nie tak o pokoju, o jego źródle i owocach nauczał Chrystus. Jeśli ktoś wierzy w Boga, który ze swej dobroci dał człowiekowi ziemię w darze, jako dar a nie własność będzie przyjmował ziemską ojczyznę. A tym bardziej, jeśli autentycznie przejmuje się przesłaniem ewangelii, powinien mocno zastanowić się zanim utożsami się z hasłami, jakimi dziś próbują nas zatruć „pogańscy ewangelizatorzy”, postulujący „oczyszczanie” ojczyzn! Trzeba powiedzieć jasno i stanowczo, że działania tego rodzaju, które promuje ONR są jawnym powrotem do myślenia pogańskiego.
« powrót
80 komentarzy
-
2010-10-31
mr
to od ludzi zalezy, w jakim stopniu wspólnoty, w których tkwią, będa bastionami.. Jedni są bardziej ...
to od ludzi zalezy, w jakim stopniu wspólnoty, w których tkwią, będa bastionami.. Jedni są... » -
2010-10-31
z(dez)orientowana
Re: Re: Re: Jeszcze do Antoniego - ONR a patriotyzm- kwestia smaku
Ale do tej wyborczej pralni to chyba już kto inny teraz przyjmuje? PS. W klasztorach, tam to... » -
2010-10-31
niedzielna
Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: ... narodowa pycha!
Nie martw się, Onroadzie. Człowiek co prawda strzela, ale kule nosi Pan Bóg. Który w dodatku ze... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















