Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
MASZIAH przyjdzie, choć się spóźnia
Niech chcę, bracia, pozostawać was nieświadomymi tajemnicy, abyście uważali się za lepszych. Zatwardziałość ogarnęła tylko część Izraela, dopóki nie wejdzie ogół pogan. A wtedy Izrael zostanie zbawiony, jak napisano: "Przyjdzie z Syjonu Wybawiciel, odwróci nieprawości od Jakuba. Takie będzie przymierze z nimi, kiedy odpuszczę ich grzechy." (Rz 11, 25-27).
Na początku Adwentu uświadamiamy sobie, że nas chrześcijan i żydów łączy tęsknota za przyjściem Mesjasza. Wołanie "Marana tha" kształtuje naszą tożsamość, wychowuje wiarę, miłość czyni dojrzałą aby ostatecznie przysposobić na ostateczne spotkanie - najintensywniejsze, najbardziej ożywcze i jedyne całkowicie spełnione spośród wszystkich spotkanie z "Innym".
Jesteśmy bardzo bliscy sobie, skoro jednocześnie czekamy na Mesjasza, choć różni nas częściowo wyobrażenie co do tożsamości Jego przyjścia. My, chrześcijanie, dzięki miłosierdziu Bożemu, rozpoznaliśmy już Jego Oblicze w Chrystusie Jezusie - w Baranku zabitym, żyjącym na wieki (Ap).To właśnie oblicze już cierpiącego Mesjasza, pomimo zapowiedzi Izajasza, nas zasadniczo dzieli. We wczesnym judaizmie, a więc w czasach Jezusa, oczekiwano Mesjasza przede wszystkim jako króla, jako wybawcy od wrogich mocy albo też jako księcia pokoju. Istotę oczekiwań mesjanistycznych stanowiło panowanie pokoju, miłości i sprawiedliwości. W tym względzie, Jezus jakby nie odpowiada tym oczekiwaniom, bo świat nadal cierpi z powodu braku pokoju, miłości i sprawiedliwości. Miał przyjść zwycięski Lew Judy, a tymczasem nadszedł bezbronny baranek, który sam płakał i doświadczył na sobie niesprawiedliwości. Ale św. Grzegorz z Nyssy w swym kazaniu na Wniebowstąpienie pisze, że nie tylko Żydzi nie rozpoznali w Jezusie Mesjasza. Zwraca uwagę, że nawet aniołowie w niebie byli zdezorientowani. Oczekiwali Lwa Judy, zwycięskiego Króla, a oto pojawia się Baranek zabity: aniołowie ziemscy stanowią Jego orszak i żądają otwarcia dla Niego bram niebieskich, by na nowo został uwielbiony. Ale nie zostaje On rozpoznany, odziany w uboga szatę naszej natury, a ubranie Jego jest splamione purpurą spod tłoczni ludzkich cierpień.
Ubogiego i samotnego Pana, bez względu na to czy jesteśmy żydami czy chrześcijanami, tak często nie dostrzegamy i nie rozpoznajemy w sobie nawzajem. Czy my wierzący w Chrystusa, jesteśmy pewni, że już rozpoznaliśmy pierwsze przyjście Chrystusa? Słowa Jezusa z 25 rozdziału ewangelii św. Mateusza, na progu adwentu, zachęcają nas do zrobienia sobie rachunku sumienia! Uczciwiej jest powiedzieć, że to nie Mesjasz się opóźnia, ale to my się ociągamy i nie nadążamy z przyjściem do tych, którzy w swej biedzie szukają pokoju, sprawiedliwości i pokoju. Mesjasz Pan natomiast nie zdrzemnie się nigdy ani nie zaśnie Strażnik Izraela (Ps. 121).
Nie tylko w proroctwach Izajasza, ale również w Talmudzie można odnaleźć zapowiedzi, że Mesjasz przyjdzie wpierw jako ubogi i nierozpoznany. Talmud zapowiada cierpiącego albo utajonego Mesjasza. Najbardziej znany jest Mesjasz siedzący u bram Rzymu, pomiędzy chorymi i ubogimi, czekający na właściwy czas swego wystąpienia. Ma to przypominać, aby zachowując Prawo być przygotowanym na przyjście Mesjasza w każdej chwili.
W Jerozolimie znajduje się słynna "ściana płaczu" - pozostałość muru dziedzińca świątynnego. W jego szczeliny wkładane są karteczki zapisane jednocześnie ludzkim bólem i tęsknotą za Tym, który przyjdzie wybawić swój lud. Płacz i radość, zawodzenie i taniec, wzajemnie przeplatają się. "Już i jeszcze nie" symbolizują oczekiwanie żydów i chrześcijan na ostateczne przyjście Mesjasza.
Czy my chrześcijanie, również nie oczekujemy na czasy pokoju, miłości i sprawiedliwości, które ostatecznie nadejdą wraz z drugim przyjściem Mesjasza? Póki co, nosimy w sobie obawę czy czasem Mesjasz się nie spóźnia. Każdy człowiek, który widzi jakąkolwiek niesprawiedliwość, gdy jest świadkiem i uczestnikiem bólu, płaczu, lęku, samotności w jakiś osobliwy sposób przeżywa "spóźnianie" się Mesjasza. Skoro jednak, zgodnie z zapowiedzią Izajasza i Talmudu, Mesjasz już przyszedł i jako ubogi czuwa u każdej z bram, w których da się słyszeć lament, to czyż nie zbliża się już dzień naszego wybawienia? Księga Nechemiasza, zapis bólu i ran po niewoli babilońskiej, wzywa odważnie, jakby na przekór rozpaczy: radość w Panu, jest waszą ostoją! (Ne 8,10). Radość w Panu jest już zadatkiem Jego ostatecznego, wybawiającego przyjścia. Stąd, psalmy - wspólna modlitwa żydów i chrześcijan - zachęcają nas:
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki na cześć Opoki naszego zbawienia:
przystąpmy z dziękczynieniem przed Jego oblicze,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni! (Ps 95,1–2).
Służcie Panu z weselem!
Wśród okrzyków radości stawajcie przed Nim! (Ps 100,2).
W judaizmie jest tzw. przykazanie radości. Radość jest znakiem obecności królestwa, obecności Króla w nas, tak jak powiedział prorok Izajasz: Wznoś okrzyki i wołaj z radości, mieszkanko Syjonu, bo wielki jest pośród ciebie Święty Izraela! (Iz 12,6). Czyż i my chrześcijanie nie powinniśmy czekać z radością na Dzień Pana? Oblubienica całą sobą weseli się, skoro Oblubieniec jest już w drodze. Czy w taki sposób czeka Kościół? Święty Paweł pisze: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! (Flp 4,4) oraz zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! (1 Tes 5,16) I także św. Jan, jak refren powtarza kilka razy, w różnej formie słowa Jezusa: To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna... I tej radości nikt nam nie zabierze (por. J).
Słowo hebrajskie SYMCHA (radość) jest anagramem słowa MASZIAH (mesjasz). Mesjasz jest we mnie, jeśli w sercu mam radość.
Kończę czytać Życie Ewangelią (Znak, 2010) - wywiad ze zmarłym w 1991 roku legendarnym księdzem Janem Zieją. Wspomina on jak wraz ze studentami żydowskimi studiował na UW judaistykę i historię Żydów polskich u profesora Majera Bałabana. Pewnego dnia, a było to w 1933 lub 1934 roku, wraz ze swymi żydowskimi kolegami i koleżankami żegnał na dworcu byłego studenta, który postanowił wyjechać do Palestyny: w pewnym momencie chłopcy utworzyli koło i rozpoczęli taniec. Oni śpiewali pieśń żydowską, a ja razem z nimi. Obok zatrzymał się pociąg podmiejski gotowy do odjazdu, na stopniu stał student w czapce akademickiej. Zobaczył księdza wśród Żydów, tańczącego w ich kółku, więc wyskoczył z pociągu i podbiegł do mnie: "Proszę księdza, to są Żydzi!". "Tak, to są moi koledzy z judaistyki". Ledwo dogonił swój pociąg, uciekając przede mną.
« powrót
2 komentarze
-
2010-12-02
Mati
Re: Chanuka i zdjęcie
Nawet Hag Chanuka Sameach :). » -
2010-12-02
angelos
Chanuka i zdjęcie
Przepiękne zdjęcie, to pierwsze. Kto to, skąd? A teraz jest Chanuka. Podobno mówi się z tej... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.




















