Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
za sobą tęskność wlecze
Przestałem się wadzić z Bogiem -
Serdeczne to były zwady:
Zrodziła je ludzka niedola,
Na którą nie ma już rady.
(...)
I dziś ja sam uśmiechnięty,
Gdy krzyczą: "w żelazo się okuj!",
Jak ongi miecz niosłem walczącym,
Tak dzisiaj niosę im spokój.
Lecz już nie wadząc się z Bogiem,
Mam jeszcze cichą nadzieję,
Że na dnie mojego spokoju
Żar świętej wojny tleje.
Jan Kasprowicz, fragmenty wiersza Przestałem się wadzić z Bogiem
Mija dziś 150 rocznica urodzin poety Jana Kasprowicza. Przyszedł na świat w starym królewskim Szymborzu, wówczas wsi a dziś dzielnicy mojego rodzinnego Inowrocławia, 12 grudnia 1860 roku. Zrodziła go kujawska ziemia, upokorzona pruskim zaborem, w rodzinie biednych chłopów, lecz dumnych i upartych, bo wywodzących się od samego Piasta, o czym przypomina pobliska Kruszwica. Jak ciągną się monotonnie i tęsknie kujawskie bezkresne pola, poprzecinane Gopłem i Notecią, usiane romańskimi kościołami co przypominają o wierze ojców, tak melancholijna, tęskna a jednak prosta Franciszkową wiarą jest twórczość poety.
Przez cały przestwór, przez daleki
Głuchą za sobą tęskność wlecze,
Snać dźwigającą wieki… wieki…
Za nią, jak zdrój, co ledwie ciecze,
Snują się ciężkie myśli człecze…
Jan Kasprowicz, fragmenty Ciszy wieczornej.
Długomci-ć czekał na przedwieczne Słowo,
jakkolwiek we mnie było i poza mną,
we wszystkich drzewach i we wszystkich trawach,
w wszystkich jasnościach i wszystkich ciemnościach,
w róży i lilii,
w robaku i płazie,
w głębinach wody i w górach pustynnych,
w płaczu, nadziei, w uciesze i trwodze.
Długomci-ć czekał, albowiem me plecy
okrywał jedwab i pasem błyszczącym
były ściągnięte me biodra,
i drogocenne trzewiki
chroniły stopy me,
aby ich piasek nie zbrudził,
po którym stąpa — człowiek.
Długomci-ć czekał, o Panie,
żądny się oprzeć na Twojej światłości,
albowiem w ręku moim była laska,
w kosztowny metal okuta,
a zaś w marzeniach sięgałem po berło,
by rozkazywać wszystkiemu, co żyje.
A oto dzisiaj spłynął na mnie zdrój
Łaski,
iż mogę
z wyciągniętymi rękoma
patrzeć w Krzyż
i z ran rozkosznych przelewać
krew.
(...)
fragmenty Hymnu św. Franciszka z Asyżu
I przez zbliżającymi się Świętami, aktualne słowa dla naszych nieustannych polsko-polskich podziałów i wojen:
Przy wigilijnym stole
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty;
Że, jako mówi wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiędzie.
Sercem go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota —
Oto, co czynić wam każe
Miłość, największa cnota.
A twórczych pozbawił się ogni,
Sromotnie zamknąwszy swe wnętrze,
Kto z bratem żyje w niezgodzie,
Depcąc orędzie najświętsze.
Wzajemne przebaczyć winy,
Koniec położyć usterce,
A z walki wyjdzie zwycięsko
Walczące narodu serce.
Jan Kasprowicz, Przy wigilijnym stole
« powrót
5 komentarzy
-
2010-12-12
Moni
Re: proszę Ojca, chyba wkradła się pomyłka:
:-)) /na zapewnienie o moich dobrych intencjach/ » -
2010-12-12
wektorek
??
Ojcze Macieju,bo jeśli tytuł Twojego wpisu to fragment utworu J.Kasprowicza ,to tam jest " Głuchą... » -
2010-12-12
Moni
proszę Ojca, chyba wkradła się pomyłka: "Świętami", a nie "świętami". Ta wersja z małej litery j...
proszę Ojca, chyba wkradła się pomyłka: "Świętami", a nie "świętami". Ta wersja z małej litery... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.





















