Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Święto ubogich
"... rozproszył zarozumiałych pyszałków,
panujących usunął z tronów,
a wywyższył poniżonych;
głodnych nasycił dobrami,
a bogaczy z niczym odprawił,
ujął się za swoim sługą Izraelem..."
Łk 1, 51b-54
Boże Narodzenie to Święto ubogich. Nadejścia Mesjasza wyglądają anawim - ubodzy Pana.
Ktoś tylko taki, kto przyznaje się do swojej biedy i uznaje pokornie, że nie jest w stanie nasycić się samym sobą, może rozpoznać Tego, który stał się Emmanuelem - Bogiem solidarnym z potrzebującymi. Bóg stał się solidarnym, czyli Kimś, kto sam zdaje się na innych. Rodząc się w Betlejem, objawił swe Oblicze jako dziecko, które potrzebowało troski, uczucia, a w swej bezbronności najbardziej elementarnego bezpieczeństwa. Dorastając, chciał być bogatszy obecnością innych. W swej zbawczej misji, otoczył się i oparł na uczniach, choć sami byli i są ubodzy i niepewni. Gotowy i otwarty na przyjaźń, nie wzgardził nawet - nadwyrężając swoją reputację wśród "porządnych" - bliskością grzeszników i celników. Ewangelia Łukasza mówi wręcz, że wrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i... U LUDZI! (Łk 2, 52).
Skoro nic uwłaczającego dla Boga nie było w tym, że się uniżył i w Chrystusie uczył się życia od śmiertelnych, to tym bardziej nic umniejszającego nie może być dla Kościoła i chrześcijan w tym, że uczą się nie tylko w szkole Boga ale i w szkole człowieka. Kto nabywa mądrości, jest uczniem. Ucząc się, nie raz błądzi, więc podlega krytyce. Chrystus nie bał się trudnych pytań i nie unikał bolesnej krytyki faryzeuszy i uczonych w Prawie, nawet wówczas gdy było to niesprawiedliwe. Pokorny jest mądry i u każdego czegoś się nauczy. Głupi się obraża. Marzy mi się Kościół, który się nie boi: – kontestatorów i buntowników, bo oni często z mozołem szukają prawdy - pisze s. Barbara Chyrowicz. Chrystus w swej kenozie (uniżeniu) nie dba o swe dobre imię (imię pełne Chwały ma od Ojca, nie od ludzi), a ludzie Kościoła tak panicznie się boją, że świat "uszczknie" coś z ich - przecież tak pozornej - godności. Godności danej od Ojca, nikt nie odbierze i nic nie zniszczy! Nie ma się czego obawiać, w tym także krytyki świata!
Najtrudniejszym rodzajem ubóstwa jest ten, który wyraża się w przyznaniu się do tego, że mogę nie mieć racji. Bycie biednym otwiera na przepastne przestrzenie Prawdy, na które może naprowadzać mnie ktoś inny. Jak mówi Liturgia grecka: oddaj swój mały rozum i przyjmij Logos.
Józef, człowiek prawy i pobożny, dowiedziawszy się, że Maryja poczęła, "wie" jak postąpić i dlatego postanawia rozstać się z Maryją po kryjomu. Gdy tak zdecydował, Bóg przez anioła zaprasza go do ubóstwa "niewiedzy". W czasie snu, gdy ucichł jak niemowlę (Ps 131), "odpoczywa" od swej racji, by zobaczyć inne rozwiązanie niż tylko swoje. Podobnie Zachariasz, nie pojmując tego, że Elżbieta może urodzić syna, dosłownie zamilkł na pewien czas.
Jedna z próśb w Liturgii Godzin brzmi tak: nie pozwól Panie, abyśmy poznawszy Prawdę, przestali jej szukać. Prawdy nie można posiadać, można ją jedynie przyjąć. Ideolog traktuje Prawdę jak własność. Posiadana prawda nie może być jednak Bogiem. Byłoby to bałwochwalcze. Tylko Odwieczne Słowo - Logos, z którego pełni wszyscy otrzymaliśmy łaskę po łasce, nas ogarnia i posiada. A jednak Słowo stając się ciałem i przychodząc do swojej własności, nie traktuje nas w kategoriach własności. Jesteśmy dla Boga dziećmi, więc darem. Skoro dla Boga jesteśmy darem, jak my sami moglibyśmy Boga - Prawdę traktować jak własność? Ideolog twierdzi, że posiada Prawdę, a wierzący z pokorą wyznaje, że otrzymał Ją jako Dar. Twierdzenie, że miłość można w jakikolwiek sposób ujarzmić, brzmi niedorzecznie. A Bóg jest właśnie Miłością.
Papież, Benedykt XVI - Joseph Ratzinger, jeszcze jako znany i ceniony teolog pisał we Wprowadzeniu w chrześcijaństwo:
(w wyznaniu Boga trójjedynego) chrześcijańska teologia, bardziej niż dotychczas bywało (tzn. w wyznaniu wiary w Boga Jedynego), musi uświadomić sobie swe granice; dziedziny, w której każdy fałszywy krok, każde przeciąganie struny musi się okazać fatalnym błędem; jest to dziedzina, w której prawdziwą wiedzą o Bogu może być tylko pokorne przyznanie się do niewiedzy i postawa pełna podziwu wobec niepojętej tajemnicy. Miłość jest zawsze "misterium", czymś więcej niż da się sprawdzić i obliczyć. Sama Miłość - nie stworzony, wieczny Bóg - musi więc w najwyższym stopniu być tajemnicą; samym Misterium (s. 150).
Jest taki nasz piękny zwyczaj, że przy stole wigilijnym zostawiamy wolne miejsce dla nieznajomego ubogiego. Trudniej począć z tymi ubogimi, których poznaliśmy. Jeśli kiedykolwiek na swoim blogu kogoś uraziłem, zlekceważyłem i nie chciałem zrozumieć, przepraszam. Jeśli nie brak nam do siebie nawzajem szacunku a z tym, co sami wiemy i sądzimy, dalej czujemy się ubodzy, to nie odmawiajmy sobie nawzajem miejsca przy stole Mądrości. Logosem - Odwieczną Sofią możemy się napoić wyłącznie razem.
Tego życzę sobie i wszystkim serfującym po blogosferze!
Pośrednik jest samym Bogiem i "samym człowiekiem", a jednym i drugim równie rzeczywiście i całkowicie. Znaczy to jednak, że Bóg spotyka mnie tutaj nie jako Ojciec, lecz jako Syn i jako mój Brat, a przez to - co jest niepojęte, a zarazem zrozumiałe w najwyższym stopniu - pojawia się dwoistość w Bogu, Bóg jako "ja" i "ty" zarazem (Wprowadzenie w chrześcijaństwo, s. 152).
p.s. zamieszczone fotografie Ziemi Świętej z końca XIX wieku, pochodzą z albumu Terre Sainte. Les premieres photographies, Bayard 2010.
« powrót
3 komentarze
-
2010-12-25
Blanket
Ocena:



Wesołych Świąt
Zatrzymał się cień pod oknem nade mną chmury wędrowne udam że mnie nie ma zapomnę puka... » -
2010-12-23
peronI
roratnia o f i r k a...........
Zaniosłeś światło z mojej Ciemności i*...zapragnąłem miejsca przy Stole.-Teraz jestem Bogatym... » -
2010-12-23
Moni
Wesołych Świąt! prawdziwie radosnych (w ubóstwie ducha)!...
Wesołych Świąt! prawdziwie radosnych (w ubóstwie ducha)! »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.



















